Archiwa tagu: Podatki

Był podatek od deszczu, to teraz kolej na następny! Podatek od betonu!

Rząd szuka pieniędzy w kieszeni podatnika, nigdy we własnej. Po absurdalnym podatku od deszczu (piszemy o tym tutaj) przyszedł kolejny pomysł, podatek od betonu!

Podatek od betonu to pomysł na zwiększenie retencji w miastach. Nowej opłacie będą podlegać skwery i rynki czy nieruchomości.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o zwalczaniu skutków suszy, w którym rozszerza krąg podmiotów zobowiązanych do opłaty za zmniejszoną retencję wody.

Efektem prac resortu jest projekt ustawy o inwestycjach, mających na celu przeciwdziałanie skutkom suszy. Zmiany, które za sobą niesie to:

  • zaostrzenie przepisów i warunków dotyczących opłat za zmniejszoną retencję,
  • do płatników włączeni zostaną właściciele nieruchomości o powierzchni 600 mkw., a także te z terenów zurbanizowanych.

Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna” obecnie tylko nieruchomości na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji zamkniętej, czy otwartej, są ujęte w programie opłat.

Jeśli ustawa wejdzie w życie, to jak wynika z szacunków resortu gospodarki morskiej, liczba opłat będzie dotyczyć 20 razy nieruchomości więcej niż obecnie.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej szacuje, że dzięki temu wzrosną wpływy z tego tytułu z 6 mln zł do 180 mln zł. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Rząd przemycił podatek od Netflixa w Tarczy Antykryzysowej 3.0

Kiedy pieniądze na rozdawnictwo kończą się, rząd ratuje się okradaniem obywateli w postaci podatków. Od 1-go lipca 2020 wszystkie działające serwisy streamingowe zostały zobowiązane przez rząd do oprowadzania 1,5% przychodów z abonamentu lub reklam (zależy, która kwota będzie wyższa) do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Odbije się to zapewne na cenach dla użytkowników.

W uchwalonych razem z Tarczą 3.0 przepisach znalazły się zapisy obligujące serwisy streamingowe oferujące usługę odtwarzania wideo na żądanie do wpłacania 1,5% przychodów abonamentowych lub reklamowanych do budżetu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który spożytkuje je na dofinansowywanie rodzimej kinematografii.

Jak podaje Antyradio.pl opłatę mają uiszczać serwisy, których liczba użytkowników przekracza 1% wszystkich korzystających z szerokopasmowego internetu w Polsce. Szybkie łącza w 2019 roku miało 7,77 mln osób, podatek obejmie więc wszystkie serwisy VoD legitymujące się więcej niż 77,7 tysiącami oglądających.

Do tego grona zaliczają się:

  • Netflix
  • HBO
  • GO
  • CDA Premium
  • oraz … YouTube

Na razie nie planujemy podwyżek abonamentu, ale żadnych daleko idących deklaracji nie chciałbym składać. Mamy jeden z największych katalogów filmów, o ile nie największy, wśród obecnych w Polsce sVOD i jedną z najniższych opłat 19,90 zł. Jak długo ta cena się utrzyma zależy od bardzo wielu czynników, w większości niezależnych od nas: mocny dolar i euro, dodatkowe opłaty jak choćby 1,5% czy spowolnienie gospodarcze i rosnąca inflacja.

zapewnił Wolfgang Laskowski, rzecznik prasowy CDA.

Nie zmanmy stanowiska pozostałych firm.

Źródło: Antyradio.pl


Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Brakuje na obietnice wyborcze! Rząd chce wprowadzić nową opłatę od sprzętu elektronicznego. Ceny laptopów czy smartfonów mogą być nawet kilkaset złotych wyższe!

Około 1 mld zł rocznie – taka kwota miałaby trafić do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi po wprowadzeniu nowej daniny, tzw. opłaty reprograficznej obejmującej smartfony, tablety czy laptopy. Prezes Federacji Konsumentów podkreśla, że wprost przełoży się to na wyższe ceny sprzętów elektronicznych. W przypadku laptopa ze średniej półki cenowej obłożenie go podatkiem w wysokości minimum 6 proc. spowoduje wzrost jego ceny o kilkaset złotych. Tymczasem konsumenci już w tej chwili są kilkukrotnie opodatkowani za korzystanie z treści w internecie.

Przyjęliśmy z dużym niepokojem zapowiedzi wprowadzenia nowego podatku od urządzeń elektronicznych: smartfonów, tabletów, laptopów czy telewizorów z funkcją smart, czyli elektroniki, z której wszyscy na co dzień korzystamy w gospodarstwach domowych. To de facto jest podatek, chociaż nazywa się go opłatą reprograficzną

podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Rady Krajowej Federacji Konsumentów.

Opłata reprograficzna w założeniu ma rekompensować twórcom straty ponoszone z powodu tego, że konsumenci zamiast kupować treści, kopiują je i przechowują na użytek własny. W Polsce ta danina jest doliczana do cen urządzeń i nośników służących do kopiowania treści, takich jak np. skanery czy płyty CD, i trafia do artystów za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Większość objętych nią urządzeń jest jednak przestarzała – opłata nie uwzględnia m.in. laptopów i smartfonów. Pod koniec kwietnia wicepremier Piotr Gliński zapowiedział, że zostanie ona zaktualizowana, ponieważ Polska jest jednym z ostatnich europejskich krajów, które nie mają jeszcze zaktualizowanej opłaty reprograficznej. Wedle zapowiedzi nowa danina będzie nie niższa niż 6 proc. wartości sprzętu elektronicznego.

To bardzo duża kwota, zważywszy na to, jaki jest wolumen rynku smartfonów, telewizorów i laptopów. Do organizacji zbiorowego zarządzania miałoby trafić około 1 mld zł rocznie. To oznacza, że te pieniądze zostaną zabrane z naszych domowych budżetów. W sytuacji, w której wszyscy się teraz znaleźliśmy, kiedy jeden laptop w domu okazuje się niewystarczający, te sprzęty stały się dobrem pierwszej potrzeby. To już nie jest jakieś ekskluzywne dobro służące rozrywce, każde gospodarstwo domowe go potrzebuje – i to często więcej niż jednej sztuki. Uważamy, że sięganie do kieszeni Polaków w takiej sytuacji jest mocno niepokojące

podkreśla Kamil Pluskwa-Dąbrowski.

Jak ocenia, wprowadzenie nowej daniny spowoduje wzrost cen sprzętów elektronicznych. Marże na tym rynku już w tej chwili są bardzo niskie. Dlatego producenci czy importerzy nie wezmą na siebie nowej opłaty i przerzucą ją na konsumentów.

W przypadku laptopa, który kosztuje 2,5 tys. zł, danina w wysokości 6 proc. przełoży się na wzrost rzędu 150 zł. To znaczy, że te towary staną się dla pewnych grup trudniej dostępne. Gospodarstwo domowe, które ma trójkę lub czwórkę dzieci w szkole i wszystkie muszą korzystać z laptopa, poniesie znaczący wydatek w domowym budżecie. Może to prowadzić do zjawiska ograniczenia dostępności tego sprzętu, przyczyniać się do wykluczenia cyfrowego. W obecnej sytuacji – kiedy nasze życie podczas pandemii stało się jeszcze bardziej cyfrowe niż dotychczas – wywoła to niekorzystne skutki społeczne

mówi prezes Federacji Konsumentów.

Podkreśla, że w czasie pandemii, zdalnej pracy i nauki zdalnej, na progu dużego kryzysu gospodarczego i trudnej sytuacji gospodarstw domowych obecny moment jest najgorszym możliwym na wprowadzanie nowej daniny, która nie ma zresztą żadnego uzasadnienia.

Nie ma logicznego związku pomiędzy zakupem smartfona a szkodą, którą poniesie jakikolwiek artysta. Konsumenci używają laptopów czy smartfonów do zupełnie innych celów. Korzystają głównie z treści pobieranych online z internetu, komunikacji mailowej czy za pośrednictwem komunikatorów. To zastosowanie, o którym mówimy przy opłacie reprograficznej, jest marginalne. Potwierdza to szybki rozwój platform cyfrowych, które sprzedają content. W dzisiejszych czasach mało kto trzyma pliki muzyczne na swoim telefonie 

przekonuje Kamil Pluskwa-Dąbrowski.

Środowisko, które proponuje to rozwiązanie, w ogóle nie uwzględnia tych argumentów. Opieramy się na stereotypie i opinii wyrobionej kilkanaście lat temu, kiedy nie mieliśmy powszechnego dostępu do internetu i kiedy podstawowym narzędziem był odtwarzacz MP3. Ale ta sytuacja się już zmieniła, świat się scyfryzował.

Obecnie każdy utwór muzyczny, film czy inny rodzaj twórczości artysty jest opatrzony licencją. Konsumenci za nią płacą, a platformy streamingowe rozliczają się z artystami. Dodatkowo wprowadzony został jeszcze podatek w wysokości 1,5 proc. dla tych platform, a na forum europejskim trwają rozmowy dotyczące tzw. podatku cyfrowego dla dużych podmiotów. To oznacza, że konsumenci już w tej chwili są kilkukrotnie opodatkowani za korzystanie z treści w internecie. Nakładanie na nich kolejnej daniny jest wątpliwe, tymczasem artyści i tak na niej nie skorzystają.

Opłaty na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi ponosimy od bardzo dawna. Jest opłata reprograficzna na nośniki typu pendrive czy nawet na papier. Okazuje się, że zarządzanie tymi środkami jest po prostu nieefektywne. Na kontach organizacji zbiorowego zarządzania leżą nierozdysponowane miliardy złotych. W związku z pandemią i ryzykiem utraty dochodów organizacje zawodowe wprowadzają różne programy pomocowe dla swoich przedstawicieli, świadczenia na rzecz tych grup. Jednak artyści zostali zostawieni sami sobie. Dlatego uważamy, że w pierwszej kolejności należałoby usprawnić ten system i sprawić, żeby był bardziej przejrzysty, a dopiero potem szukać dodatkowych pieniędzy

mówi prezes Rady Krajowej Federacji Konsumentów.

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Tarcza Anytkryzysowa: Koszty kryzysu pokryją przedsiębiorcy nowymi podatkami!

Zamknąć przedsiębiorcom jedną z dróg do korzystniejszych warunków prowadzenia biznesu, a potem obłożyć podatkami. Musimy dostosować się do nowej rzeczywistości kryzysu i budować nowy model życia gospodarczego. Dlatego nie ma znaczenia wysokość podatków płaconych dotychczas przez przedsiębiorców. Muszą płacić jeszcze więcej w celu sfinansowania walki z epidemią – tak wynika z przemówienia Premiera Morawieckiego, które wygłosił w Sejmie 6 kwietnia 2020 r., prezentując informacje na temat sytuacji Państwa w związku z rozprzestrzenianiem się epidemii koronawirusa w Polsce.

Jeśli dotąd przedsiębiorcy sądzili, że płacą zbyt wysokie podatki i ponoszą zbyt wiele dodatkowych opłat, to sejmowe wystąpienie Premiera jest niczym innym jak zapowiedzią, że powinni płacić jeszcze więcej. W dobie kryzysu nie ma znaczenia, że to głównie oni w ostatnich latach przyczynili się do wzrostu PKB czy też pierwszego po 1989 r. zerowego deficytu budżetowego. Forsowana jako najcięższy oręż finansowania państwowego budżetu polityka uszczelniania systemu podatkowego ma być także remedium na walkę ze skutkami zapaści gospodarczej spowodowanej koronawirusem. I bynajmniej nie działa tu reguła, by najpierw napoić konia, który jedzie przez pustynię, ale by w pierwszej kolejności zadbać o chłodzenie wozu, który ciągnie.

Nowe podatki co roku zapewnią dziesiątki miliardów euro na walkę z koronawirusem

Jak oznajmił Premier w swoim wystąpieniu, patrząc na przyrost zachorowań w Europie Zachodniej, nie można w tej chwili być optymistą; jesteśmy dopiero na początku walki z koronawirusem. Powinniśmy „dopasować się” do epidemii. Walcząc z zarazą, musimy starać się budować nowy model życia gospodarczego. Nikt na świecie nie wie, jaki będzie przebieg koronawirusa, czy epidemia będzie trwała do czerwca, do sierpnia, czy będzie nawrót jesienią, a może zimą, czy będzie duży, czy mały, a może nie będzie go wcale. Czy szczepionka zostanie wynaleziona w grudniu, a może w lutym przyszłego roku. Dlatego wszyscy stoimy przed wielką niewiadomą w życiu społecznym i gospodarczym. Pewne jest na razie jedno – koronawirus spowodował kryzys, jakiego nikt na świecie się nie spodziewał.

Epidemia uderzyła w szczególności w Europę Zachodnią i Unię Europejską. Dlatego Unia musi powrócić do promowanych przez Polskę pomysłów takich jak podatek cyfrowy, podatek od transakcji finansowych, podatek od śladu węglowego czy do unikalnego pomysłu Grupy Wyszehradzkiej, czyli podatku od wielkich korporacji międzynarodowych. To są pomysły, dzięki którym do budżetu Unii Europejskiej wpłyną dziesiątki miliardów euro rocznie na walkę z koronawirusem. Premier podkreślił też, że trzeba wreszcie skończyć z rajami podatkowymi, o czym Polska mówi głośno już od kilku lat. Powodują one wielki ubytek budżetów państwowych. To mechanizm, poprzez który bogaci ludzie i bogate firmy rozliczają się w takich państwach, jak Szwajcaria, Liechtenstein, czy Cypr. Premier chce świata bez rajów podatkowych. „To wielkie polskie wyzwanie, przez które chcemy, by w budżecie państw i UE były środki na walkę z koronawirusem” – powiedział Prezes Rady Ministrów

Krytyka działań ratunkowych podejmowanych przez przedsiębiorców

Brytyjski przedsiębiorca Richard Branson został niedawno skrytykowany za przesunięcie dokonane w strukturze swojej firmy. Przeniósł on 16 marca 2020 r. warte 1,1 mld dolarów aktywa w holdingu Virgin Galactic ze stanu Delaware w USA na Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Dyrektor generalny organizacji międzynarodowej Tax Justice Network z siedzibą w Anglii i Walii wyraził oburzenie, że właściciel globalnego biznesu operuje swoją własnością poprzez wykorzystanie struktur w jednej z najbardziej nieprzejrzystych jurysdykcji na świecie. Tylko że zapomniał wspomnieć o jednej istotnej kwestii.

Virgin Galactic stała się pierwszą notowaną na giełdzie publiczną firmą z branży turystyki oferującą komercyjne loty kosmiczne. Firma, która zadebiutowała na nowojorskiej giełdzie NYSE pod koniec października ubiegłego roku, zaczęła tonąć, notując na przełomie marca i kwietnia 2020 r. dwudziestoprocentowe spadki. Z końcem marca pracownicy zgodzili się na ośmiotygodniowy bezpłatny urlop. „To jest najważniejszy kryzys, jakiego świat doświadczył w moim życiu” – napisał 22 marca 2020 r. Branson w poście na swoim blogu. „Ponieważ wiele z naszych firm działa w branżach takich jak turystyka, rekreacja i wellness, toczą one masową walkę o przetrwanie i ocalenie miejsc pracy” – dodał.

A jak wygląda pomoc dla firm?

Branson dokonane przesunięcie aktywów tłumaczył wewnętrzną reorganizacją, pozostającą bez wpływu na udział własnościowy. Ze swoich struktur organizacyjnych wyeliminował tylko jedną ze spółek zależnych, która w obecnych okolicznościach nie była już potrzebna przedsiębiorstwu. Dodatkowo na ratowanie swojej firmy przed skutkami pandemii zobowiązał się przekazać 250 mln dolarów. A jak wygląda wsparcie rządu, którego szef wypowiada wojnę m.in. takim wewnętrznym reorganizacjom?

Trzykrotne zwolnienie ze składek ZUS czy jednorazowa zapomoga postojowa w wysokości 2 080 zł dla przedsiębiorców zatrudniających do 9 osób to przykładowy pakiet pomocy kryzysowej dla polskich małych firm. Dla porównania niemieccy przedsiębiorcy zatrudniający do 10 pracowników dostaną 15 tys. euro. Wskazywany przez Premiera Cypr zareagował w połowie marca na epidemię koronawirusa obniżeniem stawek VAT z 19% do 17% na okres dwóch miesięcy i z 9% do 7% na okres trzech i pół miesiąca w celu zwiększenia siły nabywczej obywateli i pobudzenia konsumpcji.

I nie chodzi w tym zestawieniu o to, aby porównywać działania rządów w trudnych do porównania warunkach gospodarczych państw. Choć, jak widać, mniejsza gospodarka, jaką jest Cypr, ma nieco inne podejście do wyjścia z kryzysu. Można oczywiście tłumaczyć się tym, że Niemcy stać na ratowanie niemieckiego przedsiębiorcy kwotą 68 tys. zł, a polskiego tylko kwotą 2 080 zł. Nie zmienia to jednak faktu, że w tych warunkach większe szanse na przetrwanie niewiadomego do przewidzenia, zgodnie ze słowami Premiera, okresu trwania kryzysu ma raczej ten pierwszy niż ten drugi przedsiębiorca. I to o jakieś 3 270%.

Dlatego otwarta krytyka działań przedsiębiorców reorganizujących działalność własnych struktur organizacyjnych celem ratowania firmy i miejsc pracy, jak i zapowiedź finansowania walki z epidemią za pomocą nowych podatków obciążających tych przedsiębiorców nie wydaje się krytyką konstruktywną ani usprawiedliwioną. Zwłaszcza z ust szefa organu państwa, który już dziesiąty rok utrzymuje wyższe stawki VAT, pobiera podatek od zysków, których nie ma czy podatek od podatku, jak w przypadku zawierającego akcyzę paliwa. Nawet wsparcie w postaci zwolnień z ZUS, biorąc pod uwagę późniejszy brak możliwości zastosowania odliczenia, to tak naprawdę jedynie pożyczka od państwa, a nie zapomoga. Przedsiębiorcy bowiem, choć z obowiązku opłacenia składek ZUS mogą zostać w ramach pomocy państwowej zwolnieni, to w rzeczywistości ich korzyść będzie znacznie niższa niż kwota niezapłaconej składki. Składkę zdrowotną od należnego podatku oraz składkę na ubezpieczenie społeczne od uzyskanego dochodu mogą bowiem odliczyć tylko wtedy, gdy ją opłacą.

Kiedy jeden zabiera drugiemu, łatwiej, gdy ten drugi się nie broni

Ponadto wskazywanie jako zło działań przedsiębiorców wykorzystujących w swej działalności zagraniczne jurysdykcje celem zapewnienia większego bezpieczeństwa finansowego swoich firm jest dość silnym przejawem hipokryzji. Mówiąc wprost o sięganiu głębiej do kieszeni przedsiębiorców za pomocą stworzonego w tym celu prawa, umknęło gdzieś mówcy, że przedsiębiorcy ci korzystają z prawnych metod obrony przed takimi działaniami, do tego stworzonymi przez to prawo wcześniej.

Przedsiębiorca równa się sponsor walki z koronawirusem

Realia są natomiast takie, że to przedsiębiorca ponosi ryzyko gospodarcze swojej działalności i w sytuacji kryzysowej zostaje sam na placu boju o byt swojej firmy. W pierwszym kwartale 2020 r. w Monitorze Sądowym i Gospodarczym opublikowano 188 upadłości firm. Jak szacuje Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej, wyniki pierwszych trzech miesięcy przełożyłyby się na liczbę 752 upadłości w 2020 r., co oznaczałoby wzrost o 28,32% w stosunku do 2019 r.

„Do ogłoszonych upadłości powinniśmy dodać również firmy, które o taką upadłość wystąpiły, ale ich wnioski zostały oddalone ze względu na fakt, że ich majątek nie wystarcza na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego. W pierwszym kwartale 2020 r. oddalono wnioski o upadłość 201 przedsiębiorstw” (www.coig.com.pl/2020-upadlosci-firm_marzec.php).

W tych okolicznościach i w obliczu zapowiedzi Premiera można podejrzewać, że obecnie nikt nie chciałby się znaleźć w sytuacji polskiego przedsiębiorcy. Zwłaszcza że, jak podkreślał szef rządu, walka z optymalizacją podatkową przedsiębiorstw oraz nowe ciężary podatkowe przyniosą budżetom UE i poszczególnym państwom członkowskim miliardy euro na walkę z koronawirusem nie jednorazowo, a każdego roku.

Co można dziś poradzić firmom? Aby jak najszybciej przeprowadziły analizę prawną swojej sytuacji. Także audyt posiadanych struktur transgranicznych i ewentualne ich przemodelowanie i dostosowanie do rządowych zapowiedzi. Aby nie okazało się, że za chwilę firma stanie się głównym donatorem i sponsorem walki z koronawirusem.

Źródło: Newseria.pl

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Robert Biedroń: „Opodatkujmy Kościół „

W ostatniej wypowiedzi Roberta Biedronia poruszona została kwestia opodatkowania instytucji, jaką jest Kościół. Polityk ogłosił bardzo słuszną tezę, że jest to instytucja jak każda inna, dlatego jak najbardziej powinna płacić podatki.

Co więcej, wspomniał, że wydatki z budżetu Państwa na Kościół są całkowicie niepotrzebne, gdyż może „sam się finansować”.

– Uważam, że Kościół jest na tyle bogaty, że jest w stanie się samofinansować. Uważam, że w 2020 roku Kościół musi być traktowany tak samo jak inne instytucje, płacić podatki, płacić cła, (powinno się) wyprowadzić religię ze szkół. – jasno zakomunikował w swojej wypowiedzi kandydat na prezydenta Robert Biedroń.