Archiwa tagu: Pieniadze

Prokuratura Ziobry broni Rydzyka! Skandal!

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola dostała zadanie chronienia biznesmena z Torunia! Najpierw nie chciała posadzić na ławie oskarżonych Tadeusza Rydzyka i innych szefów Lux Veritatis za nieudostępnienie informacji publicznej wbrew obowiązkowi, a teraz planuje umorzenie śledztwa, ponieważ akt oskarżenia wniosło stowarzyszenie Watchdog.

Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku

jest to art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, który został naruszony przez Lux Veritatis. Lux Veritatis nie chce ujawnić, w jaki sposób wydatkuje środki otrzymane od rządu PiS, mimo że prawo ją do tego obliguje.

Polityczna prokuratura Ziobry jednak nie dopatrzyła się znamion przestępstwa, dlatego Watchdog musi skarżyć fundacje Rydzyka na własną rękę.

Przedstawiciel Watchdog Adam Kuczyński powiązał ten przepis (art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej) z dwoma paragrafami kodeksu karnego, których treść cytujemy poniżej. Za przestępstwo ujęte w drugim z nich grozi do 10 lat więzienia.

Art. 231. par. 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Art. 231 par. 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w par. 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

W akcie znalazł się również drugi paragraf art. 231, który mówi o celu osiągnięcia korzyści, ponieważ naszym zdaniem należy ustalić, jaki był cel niedopełnienia obowiązku. Nie dostaliśmy pełnych informacji, więc nie wiemy, co się za tym kryje

powiedział w wywiadzie dla Onetu prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, Szymon Osowski.

CAŁA PRAWDA O BIZNESMENIE RYDZYKU

Prokuratura natomiast domaga się skierowania sprawy na posiedzenie, na którym zostanie ona umorzona. Pismo z takim żądaniem zostało odkryte podczas przeglądania akt.

Prawnik Adam Kuczyński uważa, że to pismo nie ma żadnych formalnych podstaw, ponieważ prokurator nie jest stroną i nie może w tym postępowaniu składać jakichkolwiek wniosków, a poza tym z takim pismem mógłby wystąpić wyłącznie prezes sądu.

Dlaczego prokuratura tak mocno staje w obronie Rydzyka? Sprawa jest jasna, PiS przelewa miliony polskich złotych na konto biznesmena z Torunia, a on w zamian zapewnia Kaczyńskiemu elektorat.

Przypominamy prokuraturze, że ochrona praworządności, która jest sensem jej istnienia, nie polega na ochronie przed odpowiedzialnością karną kolegów i koleżanek Prokuratora Generalnego

napisali przedstawiciele Watchdog na swojej stronie, nawiązując do dobrych relacji Zbigniewa Ziobry z Tadeuszem Rydzykiem.

Składamy pismo do sądu z naszym stanowiskiem na temat działań prokuratury 

zapowiada Kuczyński w rozmowie z Onetem.

Warto przypomnieć, że Watchdog wygrał już w tej sprawie dwukrotnie w sądzie administracyjnym, a teraz czeka na proces karny.

Źródło: Onet.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zbigniew Ziobro nadzorował śledztwo we własnej sprawie. To jest skandal ma skalę światową!

Partia Zbigniewa Ziobry, Solidarna Polska, zdefraudowała pieniądze z Parlamentu Europejskiego organizująca zjazd polityczny twierdząc, że to „kongres klimatyczny”. Okazuje się, że prokuratura po cichu umorzyła śledztwo w tej sprawie twierdząc, że na konwencji partii Ziobry pojawiły się tematy dotyczące klimatu. Nie wiadomo jednak, kto i kiedy miał je poruszać.

Konferencja Solidarnej Polski, o której piszemy odbyła się w 2013 roku. Był na niej prezentowany projekt nowej konstytucji przez prominentnych polityków tej partii, między innymi takich jak: Patryk Jaki, Jacek Kurski czy sam Zbigniew Ziobro.

Według prokuratury „znaczna część” konferencji faktycznie dotyczyła spraw krajowych, ale „sprawy dotyczące pakietu klimatycznego były obecne

Prokuratura twierdzi również, że otrzymała od Solidarnej Polski listę prelegentów, którzy wypowiadali się na temat klimatu. Nie podaje jednak ich nazwisk.

Jest to jednak sprzeczne z tym co ustalili dziennikarze Newsweeka! W listopadzie 2016 ujawnili, że partia Zbigniewa Ziobry Solidarna Polska urządziła partyjny zjazd za pieniądze Parlamentu Europejskiego przeznaczone na kongres klimatyczny. Wydarzenie miało miejsce w 2013 roku w kinie Kijów w Krakowie.

Ruch na rzecz Europy Wolności i Demokracji (MELD), w którym działa partia Ziobry, opisał krajowy zjazd partii Solidarna Polska jako „konferencję klimatyczną”. Dzięki temu Ziobro i jego ludzie mogli sfinansować imprezę ze środków unijnych.

Ponadto „Newsweek” opisał sute zlecenia od MELD, które dostawali znajomi deputowanych Solidarnej Polski. Później przekazywali oni tej partii wielotysięczne darowizny.

Podejrzanie wyglądają wpłaty na Solidarną Polskę. Brat Zbigniewa Ziobry, Witold, wpłacił 107 tys. w sześciu przelewach, mama Krystyna – 110 tys. w czterech ratach, a żona Patrycja – 81 tys. Z kolei teściowie Wanda i Leszek Koteccy przekazali aż 139 tys. Wśród darczyńców znalazła się też np. 20-letnia córka Jacka Kurskiego, która w tygodniu przed wyborami dokonała trzech przelewów na 42 tys. zł. W latach 2012-2014 przekazali oni partii aż 437 tys.

Natomiast sprawa niejasnych transakcji partii MELD była częścią większej, międzynarodowej afery. Media w Danii odkryły, że Duńska Partia Ludowa – za pośrednictwem MELD – zdefraudowała setki tysięcy euro z Parlamentu Europejskiego. Śledztwo w sprawie działań MELD wszczęła nawet unijna agencja do spraw przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (OLAF).

Posłowie Nowoczesnej złożyli zawiadomienie do prokuratury na podstawie doniesień Newsweeka. Do prokuratury zarządzanej przez Zbigniewa Ziobro.

Szybko okazało się, że prokuratura Ziobry postanowiła włączyć też do śledztwa podobne imprezy organizowane przez PO, PSL, Lewicę, a nawet PiS.

Śledztwo, które trwało trzy lata zostało po cichu umorzone. Kiedy dziennikarze Onetu próbowali otrzymać dostęp do akt sprawy, Prokuratura Okręgowa w Warszawie, strategiczna jednostka Ziobry, napisała w odpowiedzi, że:

przeglądania akt zakończonych postępowań przygotowawczych przysługuje jedynie stronom postępowania.

(…)akta sprawy, jako zbiór materiałów, same w sobie nie stanowią informacji publicznej

Szkopuł w tym, że sprawa nie dotyczy prywatnych podmiotów, tylko partii politycznych, których finanse są wszak w Polsce jawne.

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule Onet.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Był podatek od deszczu, to teraz kolej na następny! Podatek od betonu!

Rząd szuka pieniędzy w kieszeni podatnika, nigdy we własnej. Po absurdalnym podatku od deszczu (piszemy o tym tutaj) przyszedł kolejny pomysł, podatek od betonu!

Podatek od betonu to pomysł na zwiększenie retencji w miastach. Nowej opłacie będą podlegać skwery i rynki czy nieruchomości.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o zwalczaniu skutków suszy, w którym rozszerza krąg podmiotów zobowiązanych do opłaty za zmniejszoną retencję wody.

Efektem prac resortu jest projekt ustawy o inwestycjach, mających na celu przeciwdziałanie skutkom suszy. Zmiany, które za sobą niesie to:

  • zaostrzenie przepisów i warunków dotyczących opłat za zmniejszoną retencję,
  • do płatników włączeni zostaną właściciele nieruchomości o powierzchni 600 mkw., a także te z terenów zurbanizowanych.

Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna” obecnie tylko nieruchomości na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji zamkniętej, czy otwartej, są ujęte w programie opłat.

Jeśli ustawa wejdzie w życie, to jak wynika z szacunków resortu gospodarki morskiej, liczba opłat będzie dotyczyć 20 razy nieruchomości więcej niż obecnie.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej szacuje, że dzięki temu wzrosną wpływy z tego tytułu z 6 mln zł do 180 mln zł. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Podczas gdy rząd płaci Kościołowi miliardy polskich złotych, Ty podatniku, będziesz płacił podatek od deszczu. Nawet 1350 PLN rocznie!

Sytuacja w kraju jest alarmująca: są już miejscowości, w których podczas upałów mieszkańcy nie mają dostępu do wody z kranów. Po prostu jej nie ma. Co robi rząd? Zamiast zaplanować zarządzanie kryzysowe wodą, wolą przelać odpowiedzialność na podatnika.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej przygotowało projekt przepisów nakładających „podatek od deszczu” na większą niż do tej pory liczbę obywateli. W ciągu roku trzeba będzie oddawać fiskusowi nawet 1350 zł.

Nowelizacja zakłada, że próg powierzchni zostanie znacznie zmniejszony: podatek od deszczu zapłacą właściciele działek o powierzchni 600 metrów kwadratowych (lub większych), zabudowanych w co najmniej 50%. Roczna wysokość daniny ma wynosić nawet 1350 zł.

Zgadnijcie kto zostanie zwolniony z tego podatku? Oczywiście kościoły.

Źródło: Antyradio.pl


Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować



„Czy wszyscy wiedzą ile to jest 109 Miliardów Zł? Ile to jest zer? W TVP tego nie wytłumaczą. To jest efekt tego, że dzieci zamiast podstaw ekonomii, uczą się religii”

Deficyt w bieżącym rok wyniesie rekordowe ok. 110 mld zł. Wcześniej politycy Prawa i Sprawiedliwości zakładali, że wyniesie on… zero. Radio ZET poinformowało, że rząd przyjął właśnie projekt nowelizacji budżetu na rok 2020.

Czy wszyscy wiedzą ile to jest 109 Miliardów Zł? Ile to jest zer? W TVP tego nie wytłumaczą. To jest efekt tego, że dzieci zamiast podstaw ekonomii, uczą się religii 

Rząd nowelizuje budżet 2020 i pokazuje deficyt na poziomie 109,3 mld zł. Jak olbrzymia to kwota? Budżety 12 największych polskich miast: Warszawy, Krakowa, Łodzi, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Szczecina, Katowic, Lublina, Bydgoszczy i Rzeszowa na cały 2020 rok to w sumie 63 mld zł!

powiedział wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski.

Oczywiście Michał Dworczyk z Kancelarii Premiera chwali budżet i kłamie o tym, że Polska jest najsilniejszą gospodarką, jednak o deficycie nie mówi.

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy budżetowej na rok 2020. Przewidujemy wzrost płac w gospodarce narodowej o 3,5 proc., a w sektorze przedsiębiorstw o 3 proc. Polska jest dziś najbardziej odporną gospodarką ze wszystkich największych krajów UE 

zaklina rzeczywistości Dworczyk

Deficyt rekordowy. A co to jest deficyt? To różnica pomiędzy wydatkami i dochodami w danym okresie rozliczeniowym. Czyli więcej przejadamy niż zarabiamy. Więcej rozdajemy, niż mamy. Jaki z tego wniosek? Żyjemy „na zeszyt”. Ktoś będzie musiał to kiedyś zwrócić. Kto? Dzieci? Wnuki? Kiedy? Niech każdy na te pytania odpowie sobie sam. A póki co: czeki bez pokrycia wręczane przy fanfarach, przecinane wstęgi, uściski dłoni… płynie rzeka pieniędzy, o przepraszam, banknotów. Pieniędzy nie ma.

skomentowała budżet senator Wadim Tyszkiewicz.

Brawo Premier, brawo Prezes, brawo Partia… brawo wszystkie stany. „Dajo, to biere”. Uśmiech, radość, szczęście… A kto za to zapłaci? A co to mnie obchodzi? Liczy się tu i teraz. 109 mld zł? Ja niestety myślę, że Pan Premier nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. P.S. Czy wszyscy wiedzą ile to jest 109 Miliardów Zł? Ile to jest zer? W TVP tego nie wytłumaczą. To jest efekt tego, że dzieci zamiast podstaw ekonomii, uczą się religii 

sentor napisał na Facebooku.

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

PiS spłaca dług wobec kościoła katolickiego, tym razem chce podarować część Świętokrzyskiego Parku Narodowego

Minister Michał Woś prowadzi rozmowy z zakonem Braci Oblatów na temat włączenia Świętokrzyskiego Parku Narodowego w struktury kościoła. W tym celu przygotowano ustawę w której mowa, o tym że niektóre z zabudowanych nieruchomości (łącznie ok. 5 ha) w granicach Parku bezpowrotnie utraciły wartości przyrodnicze (istnienie obiektów architektury – budynków wraz z siecią ciągów komunikacyjnych)” oraz „z granic Parku zostaną wyłączone nieruchomości, które bezpowrotnie utraciły wartości przyrodnicze, natomiast włączony zostanie obszar posiadający takie wartości, znajdujący się w pobliżu Parku (enklawa Parku)”.

Minister szczegółowo informuje, które tereny maja być włączone do Świętokrzyskiego Parku Narodowego („planowane jest włączenie w granice Parku leżących na terenie gminy Waśniów, działek o numerach ewidencyjnych o nr 450/1, 450/2, 451/2, 451/2 o łącznej powierzchni 62,5500 ha), ale nie informuje, które tereny o powierzchni „ok. 5 ha” mają być wyłączone z granic Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Z tekstu projektu rozporządzenia nie możemy się dowiedzieć o jaki fragment ok. 5 ha ma być pomniejszony Świętokrzyski Park Narodowy. Nie wiemy tez w związku z tym jakie walory przyrodnicze i kulturowe teren ten (jaki?) utracił.

A wszystko to dlatego, że Oblaci ze Świętego Krzyża chcą „odzyskać” część klasztoru, którą zarządza Świętokrzyski Park Narodowy. A tak naprawdę to przejąć, bo zakonnicy nie mają żadnych praw do tego obiektu. Ale mają po swojej stronie rząd PiS, który właśnie proceduje zmianę granic parku narodowego. Parkowi ubędzie 5 ha.

Tu znajdziesz niezbędne wiadomości o tym na jakim etapie jest sprawa oddania naszego narodowego skarbu kościołowi:

mostedu.pl

Twój sprzeciw jest bardzo ważny.
Możesz napisać maila z głosem sprzeciwu
i wysłać na adresy:

kontakt@srodowisko.gov.pl, dyrekcja@swietokrzyskipn.org.pl, bip@kprm.gov.pl, admin@bodzentyn.pl, urzad@nowaslupia.pl, kancelaria@powiat.kielce.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Barbara Nowacka proponuje nagradzanie złodziei! Zamiast więziena bonus pienieżny!

Nie milkną echa głosowania posłów i posłanek nad ustawą zwiększająca wynagrodzenia osób sprawujących stanowiska państwowe. Podwyżki wahają się od 40 procent do ponad 100 procent. Przy braku pieniedzy na nauczycieli, służbę zdrowia czy górnictwo, taki ruch wywołał oburzenie społeczne. Niektórzy parlamentarzyści próbują wytłumaczyć się z swojego niegodnego, haniebnego głosowania.

Jedną z takich osób jest Barbara Nowacka. Na swoim profilu na Facebooku zamieściła bardzo rozczarowujący wpis.

(…)

Poparliśmy podwyżki, gdyż uważamy, że zmiany systemowe w wynagradzaniu osób sprawujących funkcje publiczne są niezbędne. Kraj, w którym wiceminister finansów zarabia 7 tys. zł, a firmy mogą sobie kupić dowolnego posła czy radnego za 2 tys. zł miesięcznie, to kraj galopujący w stronę korupcji.

Czyli według pani poseł, poseł, który bierze dwa tysiące łapówki zasługuje na podwyżkę pensji zamiast na więzienie.

Idąc tym tokiem rozumowania, jeśli ktoś ukradnie samochód, to zamiast skazać przestępcę, rzad ufunduje mu Lamborghini, żeby wiecej juz nie kradł.

Jeśli jakiś pracownik w sklepie lub restauracji ukradnie pieniądze z kasy, to należy taką osobę mianować na stanowisko kierownicze, żeby wiecej nie kradła.

Wyborcy to widzą! Oto kilka komentarzy pod postem pani poseł:

 A zauwazyli Panstwo, ze teatry od kilku miesiecy nie graja? Maja Panstwo jakis plan, jak pomoc tej, jakze sprzyjajacej Wam grupie zawodowej? Jak pomoc lekarzom, nauczycielom… Moze zacznijcie od stworzenia jakiejs strategii, a dopiero potem sobie zaplaccie…

Po prostu żenada. Z taką przekupną opozycją nie mamy szans na jakiekolwiek zmiany. Bardzo mnie Pani zawiodła

Czegoś nie rozumiem. Jesli złapie się złodzieja, to idzie on do wiezienia, a nie daje mu się podwyżki żeby więcej nie kradł. Prawda czy nie? Dlatego Pani tłumaczenie jest poprostu głupie! Miałem do Pani zawsze wielki szacunek, ale wlasnie go Pani straciła.

Jedyny moment kiedy sie dogadujecie i klepiecie po plecach to gdy wspolnie macie sobie nabic kieszenie nasza kasa. Dla mnie ten wlasnie czyn to jak korupcja, wspolnie sie przekupiliscie nawzajem ta podwyzka

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Marian Banaś odpala bombę! PiS wydało 419 mln zł na nagrody i premie.

Na parę dni przed wyborami prezydenckimi (28 czerwca) Marian Banaś odpala bombę. Kontrola Najwyższej Izba Kontroli wykazała, że rząd wydał na nagrody i premie 419 mln złotych. Są to dane za rok 2019. Dokument przygotowany przez NIK nosi tytuł „Analiza wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 2019 r”.

W dokumencie możemy przeczytać, że że w 69 poddanych kontroli jednostkach na nagrody i premie przeznaczono 419 mln złotych. Najwyższe premie w ministerstwach sięgały 24,3 tys. zł, a najwyższe wśród szefów instytucji publicznych – 69,7 tys zł.

Najwyższa Izba Kontroli zaznacza, że w 2019 roku premie i nagrody łącznie dały kwotę niższą niż w 2018 roku (o 8 proc.).

Po aferze z premiami Beaty Szydło rząd miał zająć się uregulowaniem kwestii wynagrodzenia osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe w zakresie nagród. Natomiast, pomimo złożonego wniosku, rząd nie zajął się nim wcale.

Ustalenia kontroli wskazują, że zmiany przepisów w tym zakresie nie zostały wprowadzone ani zainicjowane

głosi dokument NIK.

Najwyższa Izba Kontroli wnioskowała o zmianę przepisów ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe w zakresie nagród, w taki sposób, aby z ustawy jednoznacznie wynikało, jakie są zasady przyznawania nagród, które kategorie osób objętych ustawą mają prawo do nagród, kto jest uprawniony do ich przyznawania oraz z jakich środków nagrody te powinny być wypłacane

czytamy w raporcie.

Źródło: wprost.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Uwaga! Na wniosek posła Lewicy, NIK wszczyna kontrolę w sprawie majowych wyborów korespondencyjnych

Poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek poinformował za pomocą platformy Twitter, że na jego wniosek Najwyższa Izba Kontroli przeprowadzi kontrolę w KPRM, Ministerstwie Aktywów, Poczcie Polskiej i PWPW w sprawie wyborów korespondencyjnych, które nie odbyły się, a rząd PiS wydał bezprawnie miliony polskich złotych. Czy Suski zostanie rzucony na pożarcie, czy Kaczyński powstrzyma Banasia?

Najwyższa Izba Kontroli wszczyna kontrolę w sprawie majowych wyborów korespondencyjnych – informuje TVN24.

Jeszcze w tym miesiącu kontrolerzy mają wejść do KPRM, MAP, Poczty Polskiej i PWPW. Tak wynika z pisma prezesa NIK.

BUM! Na mój wniosek NIK przeprowadzi kontrolę w KPRM, Ministerstwie Aktywów, Poczcie Polskiej i PWPW ws (nie)wyborów. Będzie się działo. Kontrola jeszcze w tym miesiącu.

napisał na Twitterze poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek.

Źródło: TVN24.PL

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Szokujące dane! Morawiecki i spółka zadłużyli Polskę na 4,96 biliona złotych!

Oficjalne dług publiczny wynosi już blisko 1 bln zł (co odpowiada 52% PKB). Jak się jednak okazuje, dług, który dzięki kreatywnej księgowości, rząd ukrył, wynosi wynosi aż 4,96 biliona złotych, czyli 276 proc. polskiego PKB.

Dzięki naciskom z Unii Europejskiej, dane podawane przez GUS musiały zostać rozegrane na czynniki pierwsze. Analitycy wzięli pod uwagę nie tylko oficjalne statystyki, ale również ukrywane zobowiązania skarbu państwa. To ujawniło szokującą prawdę o stanie finansów publicznych.

4,96 biliona złotych długu oznacza, że oficjalne dane pokazują tylko 20% realnego zadłużenia kraju, które już dziś ma wartość dla długoterminowej wypłacalności krytyczną.

Niestety są to dane z 2015 roku, czyli przed wprowadzaniem przez rząd Prawa i Sprawiedliwości reformy emerytalnej, co pozwala przypuszczać że zadłużenie jest wręcz katastrofalne.

Rząd tymczasem manipuluje opinią publiczną bagatelizując sprawę poprzez dane, że w 2018 roku koszt zmian to tylko 10 mld zł. Jednak wzrost zobowiązań na kontach ZUS jest wyliczony na lata do przodu i tutaj statystyka jest ponura. Już w 2015 roku dług emerytalny ZUS wynosił aż 4057 mld zł, czyli 225,5% PKB.

Sam koszt reformy PiS to gigantyczne 1,4 biliona polskich złotych. Co jest ogromnym wysiłkiem dla budżetu państwa.

Obniżka wieku emerytalnego jest aktem prawnym, który momentalnie doprowadził zatem do rekordowego w historii wzrostu długu publicznego. Polskie władze zawsze miały problem z dyscypliną finansów publicznych, jednak jeśli uzmysłowiłem sobie, że już w 2015 roku mówiliśmy o 325% PKB całkowitego długu publicznego, to w tym przypadku mówimy o decyzji, która doprowadzi nieuchronnie do niewypłacalności państwa polskiego.

Źródło: Crowdmedia.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Pilne! Prezes Kaczyński planuje zarekwirować oszczędności obywateli w celu ratowania budżetu!

W telewizji Tadeusza Rydzyka, w programie „Polski punkt widzenia ” prowadzący rozmawiał z prezesem Polskiego Funduszu Rozwoju Pawłem Borysem. Zdradzili oni , że rząd planuje przejąć oszczędności Polaków w celu ratowania budżetu.

Podczas trwania programu padło twierdzenie, że na kontach Polek i Polaków jest łącznie 900 miliardów złotych i to ogromna suma, którą można by przeznaczyć na wsparcie… potrzeb budżetu.

myślimy o tym

powiedział prezes PFR.

Co prawda w materiale nie pada nic o nacjonalizacji środków, ale wyobraźmy sobie taka sytuację, że rząd wprowadza obowiązkowe wykupowanie obligacji za 6%, wiedząc że inflacja na koniec roku wyniesie 20%. Wtedy ludzie odzyskają tylko ułamek swoich oszczędności. Inflacją steruje rząd i wszystko da się wytłumaczyć sytuacją związaną z koronawirusem.

Czy ta wypowiedź padła przez przypadek, czy to sygnał dla wyborców PIS, żeby zabrali w porę swoje oszczędności z banku?

Brak precyzji prezesa PFR zastanawia i sprawia, że wypowiedź może być różnie interpretowana.

Źródło: TV Trwam

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Kościół zamiast pomagać w trudnych czasach, narzeka na brak pieniędzy!

Brak wiernych w kościołach oznacza dla tej instytucji brak wpływów z tac i opłat za udzielanie sakramentów świętych. Pojawiają się głosy, że bez stałych ofiar pieniężnych wiernych domy parafialne nie będą w stanie się utrzymać.

Biskup świdnicki Ignacy Dec w związku z tą sytuacją postanowił obciążyć kosztami utrzymania księży wikariuszy. Na stronie kurii pojawiły się dwa zarządzenia biskupa.

Księża, którzy pobierają wynagrodzenie za prowadzenie lekcji religii, mają albo oddać 25 proc. ze swojej wypłaty, albo wpłacić tysiąc złotych do kasy parafialnej

Drugie:

Odroczenie płatności przez księży proboszczów do kasy Świdnickiej Kurii Biskupiej, opłat na cele utrzymania Świdnickiej Kurii Biskupiej, Wyższego Seminarium Duchownego w Świdnicy i Domu Księży Emerytów Diecezji Świdnickiej

Oczywiście już pojawił się pomysł e-tacy, żeby można było dawać datki.

A my zastanawiamy się czy pazerność kleru ma swoje granice?

Źródło: Gazeta Wyborcza