Archiwa tagu: Pieniądze

Przekręty w Ministerstwie Zdrowia: maseczki od instruktora jazdy na nartach, respiratory od handlarza bronią.

Ministerstwo zdrowia miało kupić, za kosmiczną cenę 5 milionów polskich złotych, bezużyteczne maseczki, za pośrednictwem instruktora narciarstwa z Zakopanego, przyjaciela rodziny Łukasza Szumowskiego. Teraz okazuje się, że Ministerstwo Zdrowia podpisało umowę z firmą z Lublina na dostawę 1200 respiratorów wartych blisko 200 milionów złotych. Firmą o której nikt nie słyszał.

Dziennikarze z TVN skontaktowali się z producentami sprzętu wskazanego w dokumencie. Żaden z nich nie sprzedał tych urządzeń spółce, która zawarła kontrakt z polskim rządem.

Pogłoski o tym, że ta firma kupiła nasz sprzęt są fałszywe. Nigdy nie zawieraliśmy żadnego kontraktu z E&K. Nie wiemy, co to za firma

Firma E&K nie kupiła ani jednego respiratora Bellavista 1000e, ani żadnego innego modelu respiratora Bellavista od firmy Vyaire

Firma E&K sp. z o.o. z Polski rozmawiała z nami o zakupie 200 sztuk respiratorów Boaray 5000D. Ale nie sfinalizowała umowy. Nie dostaliśmy od nich ani dolara. Możecie nam pomóc skontaktować się z nimi?

Powyższe trzy fragmenty maili od producentów sprzętu medycznego ze Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej oraz Chin podsumowują dwa tygodnie dziennikarskiego śledztwa reportera tvn24.pl w sprawie sprzętu, który niewielka firma z Lublina ma dostarczyć polskiemu rządowi.

Podsumowując, cała sprawa wygląda następująco: Ministerstwo Zdrowia kupiło 1200 respiratorów od firmy E&K za 200 mln zł, a o firmie E&K nie słyszeli producenci respiratorów ze Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej i Chin. Właścicielem E&K – małej firmy z Lublina – jest Andrzej Izdebski, biznesmen kojarzony z handlem bronią.

Media zarzucają Ministerstwu Zdrowia, mówiąc wprost, przekręt. I to, że E&K nie ma szans dostarczyć urządzeń do 30 czerwca (umowa na respiratory za 44 mln euro została podpisana 14 kwietnia).

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że to nieprawda. Urządzenia (pierwsza partia 50 sztuk) już są w magazynach Agencji Rezerw Materiałowych, a dostarczyła je zgodnie z umową firma E&K. Teraz resort żąda sprostowania.

Jednak okazuje się, że dostarczony sprzęt jest inny od zamawianego. Na pytanie, jaki sprzęt dostarczyło E&K w poniedziałek Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z biura prasowego MZ poinformowała, że są to respiratory Draeger Savina 300 Classic.

Firma miała dostarczyć respiratory:

  • Mtv1000 Icu E&K
  • Bellavista 1000e
  • Boaray 5000D

Na pytanie dlaczego dostarczono inny sprzęt niż był zamówiony, dowiedzieliśmy się, że:

przedmiot dostaw jest zgodny z aktualnym brzmieniem umowy

Wygląda na to, że umowa z firmą E&K została zmieniona.

Źródło: TVN24.PL/Gazeta Wyborcza

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Nie wolno robić konkurencji Szumowskim! 10 tysięcy kary za rozdawanie maseczek.

W państwie rządzonym przez Prawo i Sprawiedliwość nie wolno pomagać potrzebującym. Ludzie mają pracować za miskę ryżu. Lekarze i pracownicy zdrowia to gorszy sort, inteligencja to gorszy sort, ludzie myślący to gorszy sort. Wróg publiczny numer jeden to Jurek Owsiak, który niesie pomoc dla dzieci i osób starszych. Dziś dowiadujemy się że do grona wrogów dołączyła dyrektorka MDK-u w Świebodzicach. Co zrobiła? Rozdawała za darmo maseczki. A przecież nie można w ten sposób, nie wolno robić konkurencji Szumowskim i innym rodzinom prominentnych rządzących.

Jak donosi Gazeta Wrocławska, Katarzyna Woźniak razem z pracownicami MDK-u w kwietniu mocno zaangażowała się w pomoc potrzebującym mieszkańcom miasta. Kobiety uszyły i rozdały potrzebującym 400 maseczek. Akcja zorganizowana 24 kwietnia cieszyła się ogromnym powodzeniem. Po maseczki, których w sklepach wtedy nie było, albo były bardzo drogie przyszło wielu świebodziczan. Niestety, euforia nie trwała długo…

Świebodzicki radny Sebastian Biały (były dyrektor biura poselskiego Ireneusza Zyski z Prawa i Sprawiedliwości) zgłosił sprawę na policję, gdyż według niego, nie zachowano odpowiedniego odstępu w kolejce po maseczki. Jako dowód załączył zdjęcie, na którym były owszem osoby stojące blisko siebie, ale były to osoby, które np. wspólnie zamieszkują.

Ponieważ zgłoszenie przyszło od osoby związanej z PiS, nikt nie sprawdził podanych informacji tylko nałożona została kara.

Donos radnego to zemsta za sytuację z jego udziałem jaka miała miejsce w zeszłym roku.

Sebastian Biały był w 2019 roku zatrudniony MDK-u. Został nakryty przez jedną z pracownic w obecności nagiej kobiety w biurze. W rezultacie dostał naganę. Radny odwołał się do sądu i Sąd Rejonowy w Świdnicy uchylił naganę m.in. z braku wystarczających dowodów. Przy prokuratorzy generalnym Ziobro, wszyscy aferzyści z PiS mogą czuć się bezkarni.

Źródło: Gazeta Wrocławska

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

PiS chce aby dotacje unijne przeznaczone dla organizacji pozarządowych rozdzielało Ordo Iuris. Dlatego blokuje kandydatkę Polki na stanowisko kwestora w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym

Karolina Dreszer-Smalec jako pierwsza Polka została wybrana na kwestora Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, który reprezentuje przedsiębiorców, związki zawodowe oraz organizacje pozarządowe wszystkich krajów zrzeszonych w Unii Europejskiej. Ponieważ jej kadencja dobiega końca aby ponownie objąć to stanowisko w lipcu musi zostać zgłoszona jej kandydatura. Tutaj do akcji wkracza PiS.

Piotr Gliński wicepremier i szef Komitetu ds. Pożytku Publicznego zablokował kandydaturę Dreszer-Smalec. Według niego jest ona zbyt „kontrowersyjna” i poinformował zarząd Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych, że ma już swoją listę kandydatów na to stanowisko.

Pani Karolina jest „kontrowersyjna”, bo niezależna. Kiedy na forum UE mówiło się źle o Polsce, zwracała uwagę, że Polska to nie tylko rząd, ale także społeczeństwo obywatelskie. Nie da się nią sterować, otwarcie wskazuje obszary, które warto poprawić. Nawet jeśli nie podoba się to rządzącym. Obawiamy się, że ten ruch nie jest związany tylko z tą panią Karoliną, która została kwestorem, ale z tym, żeby po prostu mieć tam „odpowiednich” ludzi.

komentuje sprawę Iwona Janicka z zarządu OFOP.

Na liście kandydatów pobieranych przez rząd, znajduje się Tymoteusz Zych – członek rady działającej przy NIW, wiceprezes skrajnie prawicowego instytutu Ordo Iuris i wiceprzewodniczący Konfederacji Inicjatyw Pozarządowych Rzeczpospolitej.

Źródło: wyborcza.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

„Bóg, honor, ojczyzna” to hasło chętnie powtarzane przez rząd, a prawda jest taka, że sami nie mają ani Boga w sercu, ani krzty honoru.

Krzyczeć to oni potrafią. O Bogu, ale nie mają go w sercach, ukrywając i chroniąc pedofilów w sutannach. Ojczyzna? Traktują kraj jak własny folwark, nie licząc się z nikim robiąc z hasła wyborczego „Polska w ruinie” obietnicę. My dziś przyjrzymy się honorowi. W PiS honoru nie znajdziemy.

Tylko ostatnia afera z udziałem ministra zdrowia Szumowskiego pokazuje jak daleko nam do cywilizowanego świata.

Ministerstwo zdrowia miało kupić, za kosmiczną cenę 5 milionów polskich złotych, bezużyteczne maseczki, za pośrednictwem instruktora narciarstwa z Zakopanego, przyjaciela rodziny Łukasza Szumowskiego.

Anna Szumowska, żona Łukasza, który w 2016 r. wszedł w skład rządu Beaty Szydło, przejęła jego udziały w rodzinnej spółce. Spółka rozkwita dzięki hojnym dotacjom rządowym, których przyznawaniem kierował … jej mąż.

Premier żongluje swoim majątkiem tak, żeby pokazać z niego tylko to, co chce. Gdy Mateusz Morawiecki dostał propozycję wejścia do polityki, część majątku przepisał na żonę.

Jak wygląda to w cywilizowanym świecie

Mona Sahlin, wicepremier Szwecji, która miała duże szanse nie tylko na objęcie stanowiska przewodniczącej partii socjaldemokratycznej, ale także szefa rządu, czyli premiera. Prasa poinformowała, że posłużyła się służbową kartą, by zapłacić za drobne prywatne zakupy. Pieniądze oczywiście oddała ale pomimo że chodziło o bardzo niewielką kwotę, pani wicepremier widziała tylko jedno rozwiązanie z tej krepującej sytuacji – rezygnację ze wszystkich zajmowanych stanowisk.

Kilka lat temu do dymisji, niemal chwilę po zaprzysiężeniu nowego rządu, podało się dwóch szwedzkich ministrów. Powód? Oboje przyznali, że nie opłacali abonamentu telewizyjnego.

W sierpniu 2018 roku natomiast stanowisko stracił norweski minister, który wbrew obowiązującym protokołom bezpieczeństwa, miał ze sobą służbowy telefon komórkowy podczas prywatnej podróży do Iranu. Taki drobiazg.

W Czechach do dymisji podało się w sumie kilku ministrów, ponieważ fragmenty ich prac dyplomowych wzbudziły wątpliwości co do ich autorstwa. 

Tymczasem w Polsce:

  • 5 milionów złotych na zakup maseczek od konstruktora jazdy na nartach
  • dotacje dla rodzinnych spółek ministrów
  • ukrywanie majątków
  • kamienica Banasia
  • kłamstwa premiera Morawieckiego
  • astronomiczne nagrody
  • zagubienie karty wyborczych
  • drukowanie kart bez ustawy

i nikt nie ma poczucia honoru, aby podać się do dymisji, a Kaczyński nie ma odwagi zdymisjonować winowajców.

Aż łza się kręci za zegarkiem Nowaka.

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Rząd ma pustą kasę, więc kreuje nowego wroga, żeby przerzucić na niego winę za brak pieniędzy.

Pan Jacek Bury, senator i przedsiębiorca rysuje bardzo niepokojący obraz we wpisie na Facebooku. „Wina Tuska” już nie działa na wyborców PiS, więc Kaczyński szuka zastępczego wroga. Okazuje się, że idealnym celem są pracodawcy. Oto szyderczy plan z Nowogrodzkiej.

Nie chcesz być winny? Przerzuć odpowiedzialność za kryzys na kogoś innego. Tak moglibyśmy
w skrócie opisać nową proponowaną tarcze antykryzysową.

PiS pokazuje w tarczy nr 4 brak pieniędzy
w budżecie. Przy okazji chce przerzucić odpowiedzialność i ciężar kryzysu na pracodawców i pracowników w tym budżetowych.

Co proponuje rząd PiS?

  • pracodawca (w tym rząd) będzie mógł skrócić czas pracy pracownika czy urzędnika
  • pracodawca (w tym rząd) będzie mógł obniżyć pracownikowi czy urzędnikowi pensje na okres 12 miesięcy nawet o 50% i co najważniejsze bez jego zgody
  • pracodawca (w tym rząd) będzie mógł wysłać na urlop pracownika czy urzędnika bez jego zgody

Jak wyjaśnia autor wpisu na portalu społecznościowym, jego oburzenie bierze się z kilku faktów:

Jestem za wolnym rynkiem i wolnością stanowienia umów ale również za szanowaniem prawa i umów. A to jest brak poszanowania praw nabytych
i działania jednostronne. A politycznie? Brak realnej pomocy dla firm w czasie kryzysu wymusi na pracodawcach cięcia i zwolnienia. Bo co im innego zostanie?

Właśnie tak rząd nie mający pieniędzy (które przejadł m.in na prywatne loty marszałka Kuchcinskiego i maseczki dla rodziny Szumowskich) chce „podzielić” się odpowiedzialnością w czasach kryzysu.

Pracownik ma mieć pretensje nie do rządu ( w sensie Andrzeja Dudy) tylko do złego szefa w pracy. Ot tak towarzysze z PiS wskazują nowego wroga – pracodawcę

Źródło: Facebook

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Ustawka Szymona Hołowni. Dał pieniądze bezdomnemu. Okazało się, że to jego… znajomy

Do niedawna wydawało się, że to właśnie Szymon Hołownia zmierzy się w II turze wyborów prezydenckich z Andrzejem Dudą. Teraz wygląda na to, że to Trzaskowski będzie przeciwnikiem prezydenta. Co robi Hołownia żeby podnieść notowania? Ustawkę!

Gdy Trzaskowski zastąpił Małgorzatę Kidawę-Błońską w roli kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, rozpoczęła się prawdziwa wyborcza walka. Wszystkie chwyty dozwolone!

Do luksusowego samochodu BMW Szymona Hołowni podchodzi bezdomny. Kandydat na prezydenta pomaga mężczyźnie dając mu pieniądze.

Jak się okazuje tym bezdomnym jest… znajmy kandydata na prezydenta.

Pytany o tę sytuację Hołownia dodał, że zna tego człowieka:

Tak, ten człowiek to mój znajomy, jest w kryzysie bezdomności. Rozmawiamy od wielu tygodni, orientuję się trochę w jego sytuacji. Stąd wiem, kiedy potrzebna jest mu przysłowiowa wędka, a kiedy ryba – przyznał, dodając, że od zawsze powtarzał, by umieć rozróżniać dwie takie sytuacje.

opowiedział o sytuacji Hołownia.

Czy taka dobroczynność na pokaz robi więcej dobrego czy złego dla samego kandydata? Oceńcie sami.

Źródło: Fakt.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Sławomir Nitras oraz Marcin Kierwiński przerywają konferencję wiceministra zdrowia!

Na konferencji wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego pojawili się posłowie opozycji Sławomir Nitras oraz Marcin Kierwiński. Politycy zarzucili, że politycy PiS zrobili z własnych żon „słupy”, na które przepisują swe majątki wezwali również Łukasza Szumowskiego do dymisji, wytykając mu udział w wielowątkowej „aferze” z udziałem jego małżonki i brata.

Mamy rząd, w którym minister daje 170 mln bratu, a Morawiecki mówi, że mu wierzy. Ten premier, który od pięciu lat nie może nam powiedzieć ile milionów majątku ma

powiedział Nitras

Jak można być tak podłym człowiekiem, by w tak trudnych czasach – kiedy lekarze, pielęgniarki walczą o to, żebyśmy przetrwali – zarabiać na epidemii?

słusznie oburzył się poseł.

Poseł Kaczyński i premier Morawiecki mówili, że za kilka miesięcy będzie przyjęta. Nie została. Przygotowaliście swoją ustawę, którą potem wysłaliście do Trybunału Konstytucyjnego

Kierwiński wytknął PiS, że nie przyjęło ustawy „Czyste ręce”, która miała uniemożliwiać przepisywanie majątku na członków rodziny. 

Janusz Cieszyński nie pozostał długo dłużny i pokazał SMS jaki dostał od Sławomira Neumanna, w którym pyta on procedury na certyfikowane masek ochronnych.

Po zakończeniu tego prowadzonego przed kamerami telewizyjnymi sporu posłowie Platformy zorganizowali jeszcze konferencję prasową, którą poświęcili głównie szefowi MZ.

Źródło: Onet.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

TVP zapowiada proces karny przeciwko Trzaskowskiemu. Czas na przeprosiny minął.

Telewizja rządowa zapowiada pozew wobec Rafała Trzaskowskiego za informację jaką udostępnił,mówiąc jakoby zarząd TVP przyznał sobie premie. TVP zaprzecza i daje ultimatum. 50 minut na przeprosiny. Czas ultimatum minął, czekamy na ruch TVP.

Z oburzeniem obserwujemy to, co dzieje się w radiowej Trójce. Wychowaliśmy się na audycjach Wojciecha Manna i Liście Przebojów. W tej chwili niszczy się Trójkę i telewizję publiczną – za mną TVP, która została w 100 proc. upartyjniona. Stała się miejscem, z którego sieje się nienawiść i szczuje się ludzi.

TVP finansowana z pieniędzy podatnika, otrzymała miliardy złotych po to, żeby siać partyjną propagandę

mówił Rafał Trzaskowski.

(…) kilka dni temu, w tym budynku zarząd telewizji przyznał sobie gigantyczne premie idące w miliony złotych”. – I wiecie państwo, za co? Podobno za świetne wyniki finansowe. Kiedy telewizja jedną ręką wyciągała dłoń po miliardy pieniędzy podatnika

te słowa podziałały na zarząd TVP jak płachta na byka. W swojej wściekłości zaczęli robić darmową reklamę Trzaskowskiemu, ogłaszając pomysł z pozwem.

Telewizja Polska S.A. informuje, że przekazana w dniu 19.05.2020 r. przez Rafała Trzaskowskiego informacja, jakoby Zarząd TVP S.A. przyznał sobie premie finansowe jest kłamstwem. Zarząd TVP nie przyznał sobie żadnych premii

możemy przeczytać w oświadczeniu TVP.

gdyby Pan Trzaskowski posiadał elementarne kompetencje w zakresie nadzoru nad spółkami prawa handlowego, wiedziałby, że Zarząd Telewizji Polskiej, podobnie jak zarządy »nadzorowanych« przez niego spółek komunalnych w mieście stołecznym Warszawie, nie posiada uprawnień do przyznawania sobie wynagrodzenia, w tym premii

czytamy w dalszej części oświadczenia.

Wypowiedziane przez Rafała Trzaskowskiego kłamstwa wypełniają znamiona przestępstwa z art. 212 par. 1 i 2 Kodeksu Karnego. Telewizja Polska informuje, że o ile pan Rafał Trzaskowski nie przeprosi publicznie Telewizji Polskiej dzisiaj do godziny 19.30, zostanie przeciwko niemu skierowany prywatny akt oskarżenia

Oświadczenie zostało opublikowane o godz. 18:38, w związku z tym polityk miał 50 minut na reakcję.

Źródło: Onet.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

PiS stawia na bezrobotnych, już od czerwca dostaną więcej niż pracujący.

Już od czerwca będzie dostępne nowe świadczenie zwane dodatkiem solidarnościowym w wysokości 1200 zł dla tych, którzy stracili pracę z powodu pandemi. Zasiłek dla bezrobotnych będzie podniesiony do 1300 złotych. Razem to da 2500 polskich złotych. Ustawa jest już w Sejmie.

Podniesienie zasiłku dla bezrobotnych i wprowadzenie nowego świadczenia dla tych, którzy stracili pracę przez epidemię koronawirusa, to dwa główne cele ustawy, której projekt trafił do Sejmu. Jest to wiecej niż oferują kraje bogatsze od Polski, jak na przykład Niemcy, Belgia, Wielka Brytania czy Czechy. Głosowanie możliwe jest już w przyszłym tygodniu.

Dziś rzeczywistość jest taka, że bezrobotny otrzymuje 740 zł brutto (niecałe 600 zł netto), jeśli ma za sobą staż pracy pomiędzy 5 a 20 lat. Jeśli staż jest krótszy, dostaje 600 zł brutto (480 zł netto), a jeśli jest dłuższy niż 20 lat, otrzymuje 880 zł brutto (700 zł netto).

Świadczenie jest przyznawane na sześć miesięcy, ale już po trzech jego wysokość jest obniżana o 20 proc.

Dziś chyba nikt nie kwestionuje, że zasiłek musi zostać podniesiony. Do jakiego poziomu?

Według kalkulacji Adnrzeja Dudy zasiłek powinien zostać podniesiony do 1300 zł.

Kolejną kwestią jest zapowiedziany dodatek solidarnościowy w wysokości 1200 zł. Tutaj również nie wiemy czy chodzi o kwotę netto czy brutto. Dodatek miałby być wypłacany przez trzy miesiące osobom, które straciły pracę w wyniku pandemii.

Oba świadczenia dają piękną kwotę 2500 polskich złotych.

Pamietajmy, że od stycznia 2020 r. minimalne wynagrodzenie to 2600 zł brutto – jedynie 100 zł mniej niż połączone świadczenia dla bezrobotnych proponowane przez prezydenta. 

Podniesienie zasiłku nie będzie oczywiście neutralne dla budżetu. Eksperci ING Economics Poland wyliczyli, że może ono kosztować w roku 2020 aż trzy mld zł.

Jak liczyliśmy? Nowi bezrobotni dostaną łącznie o 4150 zł więcej niż dotychczasowi. Zakładamy, że w ciągu najbliższych miesięcy pojawi się ok. 600 tys. nowych bezrobotnych. Pobiorą oni łącznie dwa i pół mld zł. Wyższe świadczenia dostanie też część dotychczasowych bezrobotnych (np. osoby, które nie utraciły w międzyczasie zasiłku). Stąd szacunek zaokrąglamy w górę

piszą analitycy banku.

Oczywiście dużo zależy od szczegółów wprowadzanych przepisów, np. ile wyniesie zasiłek w wersji obniżonej (ten, który się otrzymuje po trzech miesiącach), kto dokładnie będzie uprawniony do zasiłku solidarnościowego (zwolnieni w jakim okresie i z jakich powodów)

dodają analitycy.

Źródło: Przekazdnia.pl/Gazeta.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Uwaga! Gowin postawił się Kaczyńskiemu! Nie zwróci limuzyny i ochrony.

Na podstawie niejawnego rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych, mister po zakończeniu pełnienia obowiązków musi w ciągu 30 dni zwrócić przysługujące mu dobra związane z jego funkcją na przykład limuzynę i ochronę. Jak już nie raz się przekonaliśmy środowisko związane z PiS stoi ponad prawem.

Na początku Maja ten okres minął i Jarosław Gowin powinien był zwrócić luksusowe auto. Tak jednak się nie stało. 

Jak dowiedzieli się dziennikarze z gazety „Fakt” ochrona i limuzyna zostały mu teraz przydzielone na czas nieokreślony.

Dlaczego tak się stało?

Stało się tak po konsultacji SOP z policją i sprawdzeniu pogróżek

powiedziała osoba z otoczenia Gowina.

Jedna z osób, która wysyłała pogróżki, ma przeszłość kryminalną, stąd decyzja o ochronie do czasu wyjaśnienia całej sprawy

powiedział informator.

A to wszystko za pieniądze podatników czyli nas wszystkich.

Źródło: Fakt

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Ministerstwo Zdrowia miało zakupić maseczki za kwotę 5 mln zł za pośrednictwem przyjaciela rodziny Łukasza Szumowskiego.

Ministerstwo zdrowia miało kupić, za kosmiczną cenę 5 milionów polskich złotych, bezużyteczne maseczki, za pośrednictwem instruktora narciarstwa z Zakopanego, przyjaciela rodziny Łukasza Szumowskiego.

Według Gazety Wyborczej w tej aferze występuje trzech aktorów.

  • Łukasz G. – drobny biznesmen z Zakopanego, instruktor narciarski i przyjaciel rodziny Szumowskich.
  • Marcin Szumowskim – brat ministra zdrowia, biznesmenem z branży farmaceutycznej.
  • Janusz Cieszyński – wiceministra zdrowia, który odpowiadał za rezerwy materiałowe na czas pandemii.

Łukasz G. 16 marca miał skontaktować się z bratem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

Chciał mu sprzedać maseczki ochronne. Brat ministra miał dać mu namiary na wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego.

Gazeta Wyborcza informuje, że ministerstwo zdrowia zakupiło za pośrednictwem Łukasza G. co najmniej 100 tys. maseczek typu FFP2, płacąc ok. 39 zł netto za sztukę i 20 tys. maseczek chirurgicznych po 8 zł.

Następnie Łukasz G. sprzedał jeszcze ministerstwu 10 tys. sztuk FFP2 z Ukrainy (cena 48 zł netto) i 3 tys. przyłbic (cena nieznana).

Ceny za maseczki były holendarnie wysokie nawet kiedy weźmiemy pod uwagę, że strach przed koronawirusem COVID-19 wywindował je wysoko. Przed epidemią maseczki FFP2 kosztowały między 2 a 4 zł za sztukę. Chirurgiczne – między 50 gr a 1 zł.

Kiedy w Kwietniu transakcjami zaczęło interesować się Centralne Biuro Antykorupcyjne, wiceminister Cieszyński zażądał zwortu pieniędzy od Łukasza G. informując go, że według wyników niezależnego badania maseczki nie spełniają żadnych norm. Polityka również straszył biznesmena prokuraturą.

Jednak jak donosi gazeta, do tej pory Cieszyński nie złożył żadnego zawiadomienia. Być może dlatego, że resort zdrowia robił interesy z osobą z ulicy, która powołała się na koneksje i zaoferowała przepłacony sprzęt ochronny, który potem okazał się wadliwy.

Przedsiębiorca, jak wielu innych, zgłosił się do Ministerstwa Zdrowia i przedstawił ofertę współpracy. Wszystkie oferty podlegają weryfikacji pod kątem zapotrzebowania na dany produkt, a także warunków cenowych i terminu dostawy. Ani minister Łukasz Szumowski, ani brat ministra nie dawali żadnych rekomendacji wskazanemu przedsiębiorcy

broni się w artykule Gazety Wyborczej wiceminister.

Dodał, że maseczki od G. miały certyfikaty potwierdzające ich jakość. Zweryfikowano także ich producenta i wszystko wydawało się w porządku.

5 Maja Centralny Instytut Ochrony Pracy wysłał do resortu wyniki badań świadczące o niespełnianiu norm przez dostarczony przez firmy G. towar.

Wciąż jednak sprawą zajmują się prawnicy resortu, a nie prokuratura.

Źródło:Gazeta Wyborcza/NaTemat

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

„To jest protest, który ma jakieś inne, polityczne tło i on będzie służył poprzez efekt epidemiczny, przedłużeniu ograniczenia możliwości prowadzenia działalności gospodarczej” – Andrzej Zybertowicz o proteście przedsiębiorców.

W telewizji Polsat podczas „Śniadania w Polsat News” doradca prezydenta prof. Andrzej Zybertowicz stwierdził, że protest przedsiębiorców, którzy demonstrowali już dwukrotnie w Warszawie, w czwartek i w piątek,  przeciwko braku pomocy ze strony rządu, nie ma charakteru biznesowo-ekonomicznego, ale „jakiś inny, polityczny”.

Nie można poważnie takiego protestu traktować. To nie jest protest biznesowo-ekonomiczny.

To jest protest, który ma jakieś inne, polityczne tło i on będzie służył poprzez efekt epidemiczny, przedłużeniu ograniczenia możliwości prowadzenia działalności gospodarczej 

powiedział doradca prezydenta.

Oskarżył również przedsiębiorców, że podczas protestów nie przestrzegają oni zasad sanitarnych i przyczyniają się do rozprzestrzeniania się epidemii. To skutkuje natomiast zamykanie miejsc pracy. Wniosek jest wiec taki, że to rząd jest winny tej sytuacji, a sami protestujący.

Zybertowicz zarzuca protestującym brak maseczek. Problem jednak leży w tym, że maseczki nie zabezpieczają przed wirusem.

Źródło: Polsat

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować