Archiwa tagu: Pieniądze

7-me przykazanie nie dotyczy kleru. Zakonica ukradła 470 tysięcy.

Pracownicy watykańscy nie wierzą, w to co głoszą. Dowodzą tego liczne gwałty na dzieciach, kłamstwa, znęcanie się na ludźmi, kradzieże. Najnowsza dokonana przez siostrę zakonną.

Do zdarzenia doszło latem 2019 roku w Domu Pomocy Społecznej w Dobrzeniu Wielkim. Jedna z pracujących tam zakonnic zniknęła z dużą ilością pieniędzy z kasy DPS-u.

Złodziejka ukradła 470 tysięcy. Jak się okazało, pieniądze miała przekazać mężczyźnie, który rozkochał w sobie zakonnice.

Oszust obiecał zainwestować skradzione pieniądze, aby zapewnić zakonnicy godne życie po opuszczeniu klasztoru.

Farsa polega na tym, że oczywiście oszust zniknął z pieniędzmi, ale że okradziona złodziejka zgłosiła się na policję.

Zakonnica została skazana. Wyrok to żart ponieważ Sąd Rejonowy w Opolu skazał Urszulę K. na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Kobieta musi także zwrócić skradzione pieniądze. Wyrok jest prawomocny.

Złodziejka ma dużo szczęścia, że zdarzyło się to w Polsce PIS, więc wyrok żaden, z drugiej strony zakonnice w katolickim kraju to tylko sługi i gdyby sprawa dotyczyła księdza, to pewnie sam Ziobro by już interweniował.

Z Irlandii płynie jasny przekaz jak postępować z Kościołem! Czas wziąć przykład.

Zajęcie majątku Kościoła katolickiego przez państwo jest rozważane w Dáil (irlandzki parlament), jeśli kościelne instytucje nie wypłacą odszkodowań ocalałym z Mother and Baby Homes (ośrodki „opiekuńcze” dla matek i dzieci).

W ośrodkach tych dochodziło do wielu aktów przemocy, testowano na dzieciach szczepionki (oczywiscie bez wiedzy i zgody matek), bito, gwałcono, ubliżano. Ponad 800 ciał dzieci odnaleziono w masowym grobie w miejscowości Tuam, a 222 w masowym grobie w Dublinie.

W reakcji na niedawny raport o drastycznym łamaniu praw człowieka w tych ośrodkach niektórzy hierarchowie wyrazili ubolewanie, ale o pieniądzach nie wspomnieli.

Kościoł katolicki muszu tym razem wnieść odpowiedni wkład do ofiar w zadośćuczynieniu, kwestia ta została poruszona w parlamencie.

Ponad 20 lat temu kościół katolicki w ramach gestu „dobrej woli” zaproponował, że zaplaci 120 milionów euro, ale rząd nie doplinował wypłat.

Tym razem musimy zapewnić, aby instytucje religijne wniosły swój wkład

powiedział lider Partii Pracy Alan Kelly.

Musimy zadbać o to, by instytucje kościelne wniosły swój wkład do rządowego programu odszkodowań. Jeśli tego nie zrobią, przedstawię projek ustawy, która pozwoli przejąć ich majątek w celu zapewnienia tego wkładu

Nie możemy do tego dopuścić aby ponownie instytucje kościelne nie wypłaciły odszkodowań.

Minister ds. Dzieci Roderic O’Gorman powtórzył w Izbie, że napisał do odpowiedzialnych za zbrodnie zakonów wskazując na potrzebę wkładu finansowego w planowany przez rząd program „sprawiedliwości naprawczej” dla ocalałych, prosząc również o wcześniejsze spotkanie.

Powiedział, że rząd zamierza wprowadzić program zadośćuczynienia do kwietnia.

Kościół w Irlandii twierdzi, że ma niewiele gotówki, natomiast wiadomo, że posiada ogromny majątek w postaci gruntów i licznych nieruchomości.

Religie:

Watykan:

Rydzyk:

UWAGA! Kaczyński z Morawieckim chcą wiedzieć ile masz pieniędzy!

Rząd planuje zbierać informacje o otwartych i zamkniętych rachunkach Polaków – poinformowała kancelaria premiera Morawieckiego. Ustawa dającą takie możliwość ma zostać przyjęta w pierwszym kwartale przyszłego roku.

W marcu tego roku informowaliśmy Państwa, że rząd szuka sposobu jak dobrać się do oszczędności obywateli. W telewizji Tadeusza Rydzyka, w programie „Polski punkt widzenia ” prowadzący rozmawiał z prezesem Polskiego Funduszu Rozwoju Pawłem Borysem. Zdradzili oni , że rząd planuje przejąć oszczędności Polaków w celu ratowania budżetu. Materiał do obejrzenia poniżej:

Youtube-Kaczystan, proszę o subskrypcję kanału!

Teraz okazuję się, że rząd chce się dowiedzieć, ile pieniędzy rzeczywiście mają Polacy i gdzie je trzymają. Wskazane rachunki obejmują rachunki bankowe, rachunki w SKOK, rachunki płatnicze w innych podmiotach, rachunki papierów wartościowych, rachunki zbiorcze wraz z rachunkami pieniężnymi służącymi do ich obsługi.

W tym celu w ma zamiar wprowadzić System Informacji Finansowej (SInF).

Informacje z SInF będą wykorzystywane na potrzeby realizacji zadań ustawowych sądów, prokuratury, właściwych służb – Policji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu, Służby Wywiadu Wojskowego, Żandarmerii Wojskowej, Straży Granicznej, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Krajowej Administracji Skarbowej
wyjaśniła Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Pomysłodawca zapewnia, że system będzie używany do walki z przestępczością, zapewni wsparcie w walce z praniem pieniędzy.

Gdyby była to prawda, i system rzeczywiście miałby służyć Państwu Polskiemu, a nie prywatnym interesom Kaczyńskiego, wtedy trzeba by posadzić za kratami Morawieckiego, Szumowskiego, Sasina i Kępę i wielu innych prominentnych polityków.

Dlatego proszę Państwa, SinF będzie narzędziem władzy do ograbiania opozycji i ludzi władzy nieprzychylnych jak i również będzie maszynką do zapełniania dziury powstałej w skutu działania programów takich jak 500plus.

Źródło: Radio Zet

MORALNOŚĆ WEDŁUG PISu:

MORAWIECKI NIE ZNA HISTORII:

KRAŚNIK TO STAN UMYSŁU:

Polexit coraz bliżej! Kaczyński idzie na wojnę z Unią Europejską

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jest gotowy na wojnę z Unią Europejską. I nie ważne, że poświęci nie tylko swobody obywatelskie, ale również ekonomie kraju. Dla prezesa, wicepremiera, szefa prezydenta, najważniejsze jest to, że postawi na swoim.

Będziemy bronić naszej tożsamości, naszej wolności, suwerenności za wszelką cenę. Nie damy się terroryzować pieniędzmi. Nasza odpowiedź na te działania będzie jasna: nie

powiedział Kaczyński w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie”.

Wicepremier Kaczyński zapowiada, że jest gotowy zablokować unijną pomoc dla Polski, byleby móc dalej bezkarnie gwałcić praworządność. A myślałem, że niczym mnie już nie zaskoczy.

napisał w odpowiedzi na słowa Kaczyńskiego, na Twitterze, Donald Tusk.

Źródło: PAP

ZOBACZ JAK KACZYŃSKI ZAŁATWIŁ ZIOBRĘ I GOWINA:

Podwyżki dla posłów! Opozycja zjednoczona z PiS!

Kiedy chodzi o pieniądze, Polska się nie liczy! Opozycja poparła projekt Prawa i Sprawiedliwości dotyczący podwyżki pensji posłów, ministrów, a także prezydenta i premiera. Najbardziej wygraną osobą jest jednak „pierwsza dama”, której PiS zapłaci z kasy podatników prawie 18 tysiecy miesięcznie.

Pensja dla żony prezydenta to zapłata PiS za milczenie i cieche przyzwolenie na łamanie konstytucji, praw kobiet i mniejszości. Rodzi się pytanie jak Agata Kornhauser-Duda może spojrzeć sobie w lustro?

Jest to chyba gorszy rodzaj politycznej prostytucji niż uprawia pani Ogórek.

Co się dotyczy posłów i senatorów, to zmiana przepisów zakłada, że poseł lub senator będzie mógł zarobić 0,63 pensji podstawowej sędziego Sądu Najwyższego. Dziś oznacza to więc pensję na poziomie prawie 12,6 tys. zł brutto plus diety. Posłowie dostaną więc podwyżkę o ponad 40 proc. w stosunu do obecnych zarobków.

Zarobki polityków po podwyżce (kwoty brutto):

  • prezydent: 25 981 zł
  • premier: 21 984 zł
  • marszałkowie Sejmu i Senatu: 21 984 zł
  • wicemarszałkowie Sejmu i Senatu: 17 987 zł
  • ministrowie: 17 987 zł
  • wojewodowie: 14 989 zł

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Kogo chce pozwać €poseł Ryszard Czarnecki? Polską prokuraturę czy OLAF?

Ryszard Czarnecki twierdzi, że fiatem punto cabrio w lutym 2011 r. podróżował z Brukseli do Jasła. Tymczasem właściciel pojazdu stwierdził, że w 2001 r. auto zostało rozbite na tyle poważnie, że nie nadawało się do jazdy i zostało zezłomowane.

Wątpliwości co do pobieranych przez Czarneckiego pieniędzy ma Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Biuro to bada nadużycia finansowe przeciwko budżetowi UE, korupcję i poważne uchybienia w instytucjach europejskich oraz opracowuje politykę zwalczania nadużyć finansowych dla Komisji Europejskiej.

OLAF zarzuca Ryszardowi Czarneckiemu, że pobierał nienależne zwroty kosztów podróży służbowych i diety.

Jaka jest reakcja posła PiS? Otóż starszenie mediów w Polsce.

Informuje, ze podejmę kroki prawne w związku z publikacjami, które pojawiły się dziś i w ostatnich 8 dniach, a dotyczącymi mojego funkcjonowania w PE. Kłamstwa i fake-newsy w nich maja zdyskredytować moja osobę w oczach opinii publicznej …

napisał na Twitterze poseł

Pytanie dotyczy kogo chce Pan Czarnecki pozwać?

Panie @r_czarnecki Te kroki prawne podejmie Pan wobec @PK_GOV_PL że wolno działa w Pana sprawie? Czy wobec OLAF, że niezgodnie z prawdą zawiadomiła Prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Pana?

odpowiedział jeden z użytkowników Twittera.

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Czy Ryszard Czarnecki to oszust i złodziej? Według rozliczeń, w Brukseli przebywał przez 15 min dziennie, resztę czasu spędzał w podróży.

Dziennikarze OKO.press poinformowali o zarzutach skierowanych przeciwko Ryszardowi Czarneckiemu, który miał wyłudzać pieniądze z Parlamentu Europejskiego. Doniesienia te potwierdziła „Rzeczpospolita”. Według nieoficjalnych informacji gazety, sprawa dotyczy lat 2009-2014.

Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) zarzuca Ryszardowi Czarneckiemu, że pobierał nienależne zwroty kosztów podróży służbowych i diety. 

Sprawę opisali dziennikarze OKO.press, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wyłudzenia pieniędzy trafiło do polskiej prokuratory. Sęk w tym, że to pisowska prokuratura, wiec europoseł może spać spokojnie.

Wczoraj „Rzeczpospolita” poinformowała, że potwierdziła doniesienia o zawyżaniu kosztów podróży i diet przez Ryszarda Czarneckiego.

Sprawa dotyczy kadencji PE z lat 2009-2014, a przestępstwa zostały dokonane poprzez fałszowanie podpisów.

Unijni śledczy dochodzenie ws. europosła zakończyli ponad rok temu. Zalecenia sądowe OLAF przesłał polskiej prokuraturze w maju 2019 r.

Skoro OLAF skierował sprawę do prokuratury, to znaczy, że nosi ona znamiona przestępstwa 

potwierdza osoba znająca kulisy sprawy w artykule w Rzeczpospolitej.

Z rozliczeń przedstawionych przez europosła PiS miało wynikać, że w Brukseli spędzał 15 minut dziennie, a resztę czasu przebywał w podróżach.

Źródło: Onet.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Unijne dotacje wstrzymane dla gmin, które przyjęły ustawy antyludzkie.

Komisarz UE ds. równości Helena Dalli poinformowała o odrzuceniu sześciu wniosków o środki na projekty w ramach unijnego programu „Partnerstwo miast”. Jest to skutek przyjęcia ustaw, rodem z hitlerowskich Niemiec, „stref wolnych od LGBTI” lub „praw rodzinnych”.

Państwa członkowskie i władze państwowe muszą szanować unijne wartości i prawa podstawowe. Dlatego sześć wniosków o partnerstwo miast, w których składanie były zaangażowane polskie władze, które przyjęły rezolucje dotyczące „stref wolnych od LGBTI” lub „praw rodzinnych”, zostało odrzuconych

napisała na Twitterze komisarz Helena Dalli.

Do czasu nadania depeszy Komisja Europejska nie odpowiedziała na pytanie PAP, o jakie władze miast chodzi.

W ramach programu można było uzyskać dofinansowanie w wysokości do 25 tys. euro na projekty, które mobilizują obywateli na poziomie lokalnym do prowadzenia debat dotyczących konkretnych kwestii z europejskiej agendy politycznej. Program, jak informuje KE, promuje „uczestnictwo obywateli w procesie kształtowania polityki Unii” i rozwija „możliwości zaangażowania społecznego i wolontariatu na poziomie Unii”.

W programie wnioskodawcami o środki i partnerami mogą być: miasta, władze miejskie, władze lokalne na innym szczeblu lub ich komitety do spraw partnerstwa bądź inne organizacje nienastawione na zysk reprezentujące samorządy terytorialne.

Wśród 127 projektów, wyłonionych w konkursie, środki otrzymały projekty, w które zaangażowały się polskie władze lokalne i organizacje: gmina Zator, gmina Dzierzkowice, miasto Opole, gmina Iwkowa, gmina Września, Sopot, gmina Niepołomice oraz Stowarzyszenie Wychowanków i Przyjaciół I LO im. Tadeusza Kościuszki w Kraśniku Górka.

Źródło: RMF.FM

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Rząd zadłużył Polskę o kolejnej 100 miliardów, tyle kosztuje kupowanie głosów.

Tylko w pierwszych czterech miesiącach 2020 roku zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło 98,6 mld polskich złotych. Co wynosi o ponad 10 procent więcej niż w poprzednim roku. Przerażające jest to, że już w marcu przekroczona została granica 1 biliona PLN długu!

Kaczyński nie ma pomysłu na kampanię, jedynie co potrafi to rozdawać pieniądze, kupując glosy. Już kiedyś Jacek Kurski nazwał wyborców PiS „ciemnym ludem”, a dziś potwierdziła to TVP, dementując mema o drugiej II turze wyborów.

Dlatego dla wyborcy PiS zadłużenie kraju to jest jakaś fikcja. On, wyborca, dostaje 500 plus, dodatki, 13 emerytury itp.

A tym czasem:

Zadłużenie zaczęło szybko rosnąć od wprowadzenia restrykcji do walki z epidemią koronawirusa. W marcu wzrost sięgnął 39 mld zł, a w kwietniu nieco spowolnił do 35,4 mld zł. Daje to wzrosty o 3,9 i 3,4 proc. w skali miesiąca.

Z obecnego długu większość to dług krajowy notowany w złotych, bo aż 811,6 mld zł (75,7 proc.). Niecała ćwierć (24,3 proc.) to dług w walutach obcych, który wynosi 260,2 mld zł.

Tutaj pojawia się pewnie problem dla ministra finansów. Na koniec zeszłego roku dług publiczny stanowił 43,8 proc. PKB. Natomias konstytucja zabrania aby przekroczył on 60 proc. PKB.

Jak podaje Forbes aby tak się nie stało ustawa o finansach publicznych przewiduje szereg działań już po tym jak dług przekroczy 55 proc. PKB. W takim przypadku w projekcie budżetu na kolejny rok nie powinno być deficytu lub budżet musi zapewniać spadek relacji długu do PKB. Waloryzacja rent i emerytur jest ograniczana tylko do inflacji, a wydatki instytucji państwowych muszą być ograniczone, co dotyczy też samorządów.

Agencja Fitch założyła w swoich przewidywaniach, ze pod koniec roku dług publiczny sięgnie aż 54,3 procent PKB.

Komisja Europejska nie była tak optymistyczna i przewiduję, że sięgnie on zatrważające 58 procent PKB. Natomias deficyt finansów publicznych wynieść w tym roku 9,5 proc.

Sam minister Tadeusz Kościński mówił pod koniec kwietnia o 55 proc. PKB.

Jak donosi Forbes pojawił się już projekt ustawy zawieszający regułę wydatkową na 2-4 lata w sytuacji, w której wprowadzono stan epidemii, a budżet prognozuje spadek PKB a deficyt jest powyżej 3 proc. PKB. Tymczasem to właśnie ta reguła była w ostatnich latach motorem ograniczającym wzrost wydatków państwa.

Źródło: Forbes

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Rząd przemycił podatek od Netflixa w Tarczy Antykryzysowej 3.0

Kiedy pieniądze na rozdawnictwo kończą się, rząd ratuje się okradaniem obywateli w postaci podatków. Od 1-go lipca 2020 wszystkie działające serwisy streamingowe zostały zobowiązane przez rząd do oprowadzania 1,5% przychodów z abonamentu lub reklam (zależy, która kwota będzie wyższa) do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Odbije się to zapewne na cenach dla użytkowników.

W uchwalonych razem z Tarczą 3.0 przepisach znalazły się zapisy obligujące serwisy streamingowe oferujące usługę odtwarzania wideo na żądanie do wpłacania 1,5% przychodów abonamentowych lub reklamowanych do budżetu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który spożytkuje je na dofinansowywanie rodzimej kinematografii.

Jak podaje Antyradio.pl opłatę mają uiszczać serwisy, których liczba użytkowników przekracza 1% wszystkich korzystających z szerokopasmowego internetu w Polsce. Szybkie łącza w 2019 roku miało 7,77 mln osób, podatek obejmie więc wszystkie serwisy VoD legitymujące się więcej niż 77,7 tysiącami oglądających.

Do tego grona zaliczają się:

  • Netflix
  • HBO
  • GO
  • CDA Premium
  • oraz … YouTube

Na razie nie planujemy podwyżek abonamentu, ale żadnych daleko idących deklaracji nie chciałbym składać. Mamy jeden z największych katalogów filmów, o ile nie największy, wśród obecnych w Polsce sVOD i jedną z najniższych opłat 19,90 zł. Jak długo ta cena się utrzyma zależy od bardzo wielu czynników, w większości niezależnych od nas: mocny dolar i euro, dodatkowe opłaty jak choćby 1,5% czy spowolnienie gospodarcze i rosnąca inflacja.

zapewnił Wolfgang Laskowski, rzecznik prasowy CDA.

Nie zmanmy stanowiska pozostałych firm.

Źródło: Antyradio.pl


Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Brakuje na obietnice wyborcze! Rząd chce wprowadzić nową opłatę od sprzętu elektronicznego. Ceny laptopów czy smartfonów mogą być nawet kilkaset złotych wyższe!

Około 1 mld zł rocznie – taka kwota miałaby trafić do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi po wprowadzeniu nowej daniny, tzw. opłaty reprograficznej obejmującej smartfony, tablety czy laptopy. Prezes Federacji Konsumentów podkreśla, że wprost przełoży się to na wyższe ceny sprzętów elektronicznych. W przypadku laptopa ze średniej półki cenowej obłożenie go podatkiem w wysokości minimum 6 proc. spowoduje wzrost jego ceny o kilkaset złotych. Tymczasem konsumenci już w tej chwili są kilkukrotnie opodatkowani za korzystanie z treści w internecie.

Przyjęliśmy z dużym niepokojem zapowiedzi wprowadzenia nowego podatku od urządzeń elektronicznych: smartfonów, tabletów, laptopów czy telewizorów z funkcją smart, czyli elektroniki, z której wszyscy na co dzień korzystamy w gospodarstwach domowych. To de facto jest podatek, chociaż nazywa się go opłatą reprograficzną

podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Rady Krajowej Federacji Konsumentów.

Opłata reprograficzna w założeniu ma rekompensować twórcom straty ponoszone z powodu tego, że konsumenci zamiast kupować treści, kopiują je i przechowują na użytek własny. W Polsce ta danina jest doliczana do cen urządzeń i nośników służących do kopiowania treści, takich jak np. skanery czy płyty CD, i trafia do artystów za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Większość objętych nią urządzeń jest jednak przestarzała – opłata nie uwzględnia m.in. laptopów i smartfonów. Pod koniec kwietnia wicepremier Piotr Gliński zapowiedział, że zostanie ona zaktualizowana, ponieważ Polska jest jednym z ostatnich europejskich krajów, które nie mają jeszcze zaktualizowanej opłaty reprograficznej. Wedle zapowiedzi nowa danina będzie nie niższa niż 6 proc. wartości sprzętu elektronicznego.

To bardzo duża kwota, zważywszy na to, jaki jest wolumen rynku smartfonów, telewizorów i laptopów. Do organizacji zbiorowego zarządzania miałoby trafić około 1 mld zł rocznie. To oznacza, że te pieniądze zostaną zabrane z naszych domowych budżetów. W sytuacji, w której wszyscy się teraz znaleźliśmy, kiedy jeden laptop w domu okazuje się niewystarczający, te sprzęty stały się dobrem pierwszej potrzeby. To już nie jest jakieś ekskluzywne dobro służące rozrywce, każde gospodarstwo domowe go potrzebuje – i to często więcej niż jednej sztuki. Uważamy, że sięganie do kieszeni Polaków w takiej sytuacji jest mocno niepokojące

podkreśla Kamil Pluskwa-Dąbrowski.

Jak ocenia, wprowadzenie nowej daniny spowoduje wzrost cen sprzętów elektronicznych. Marże na tym rynku już w tej chwili są bardzo niskie. Dlatego producenci czy importerzy nie wezmą na siebie nowej opłaty i przerzucą ją na konsumentów.

W przypadku laptopa, który kosztuje 2,5 tys. zł, danina w wysokości 6 proc. przełoży się na wzrost rzędu 150 zł. To znaczy, że te towary staną się dla pewnych grup trudniej dostępne. Gospodarstwo domowe, które ma trójkę lub czwórkę dzieci w szkole i wszystkie muszą korzystać z laptopa, poniesie znaczący wydatek w domowym budżecie. Może to prowadzić do zjawiska ograniczenia dostępności tego sprzętu, przyczyniać się do wykluczenia cyfrowego. W obecnej sytuacji – kiedy nasze życie podczas pandemii stało się jeszcze bardziej cyfrowe niż dotychczas – wywoła to niekorzystne skutki społeczne

mówi prezes Federacji Konsumentów.

Podkreśla, że w czasie pandemii, zdalnej pracy i nauki zdalnej, na progu dużego kryzysu gospodarczego i trudnej sytuacji gospodarstw domowych obecny moment jest najgorszym możliwym na wprowadzanie nowej daniny, która nie ma zresztą żadnego uzasadnienia.

Nie ma logicznego związku pomiędzy zakupem smartfona a szkodą, którą poniesie jakikolwiek artysta. Konsumenci używają laptopów czy smartfonów do zupełnie innych celów. Korzystają głównie z treści pobieranych online z internetu, komunikacji mailowej czy za pośrednictwem komunikatorów. To zastosowanie, o którym mówimy przy opłacie reprograficznej, jest marginalne. Potwierdza to szybki rozwój platform cyfrowych, które sprzedają content. W dzisiejszych czasach mało kto trzyma pliki muzyczne na swoim telefonie 

przekonuje Kamil Pluskwa-Dąbrowski.

Środowisko, które proponuje to rozwiązanie, w ogóle nie uwzględnia tych argumentów. Opieramy się na stereotypie i opinii wyrobionej kilkanaście lat temu, kiedy nie mieliśmy powszechnego dostępu do internetu i kiedy podstawowym narzędziem był odtwarzacz MP3. Ale ta sytuacja się już zmieniła, świat się scyfryzował.

Obecnie każdy utwór muzyczny, film czy inny rodzaj twórczości artysty jest opatrzony licencją. Konsumenci za nią płacą, a platformy streamingowe rozliczają się z artystami. Dodatkowo wprowadzony został jeszcze podatek w wysokości 1,5 proc. dla tych platform, a na forum europejskim trwają rozmowy dotyczące tzw. podatku cyfrowego dla dużych podmiotów. To oznacza, że konsumenci już w tej chwili są kilkukrotnie opodatkowani za korzystanie z treści w internecie. Nakładanie na nich kolejnej daniny jest wątpliwe, tymczasem artyści i tak na niej nie skorzystają.

Opłaty na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi ponosimy od bardzo dawna. Jest opłata reprograficzna na nośniki typu pendrive czy nawet na papier. Okazuje się, że zarządzanie tymi środkami jest po prostu nieefektywne. Na kontach organizacji zbiorowego zarządzania leżą nierozdysponowane miliardy złotych. W związku z pandemią i ryzykiem utraty dochodów organizacje zawodowe wprowadzają różne programy pomocowe dla swoich przedstawicieli, świadczenia na rzecz tych grup. Jednak artyści zostali zostawieni sami sobie. Dlatego uważamy, że w pierwszej kolejności należałoby usprawnić ten system i sprawić, żeby był bardziej przejrzysty, a dopiero potem szukać dodatkowych pieniędzy

mówi prezes Rady Krajowej Federacji Konsumentów.

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Chciwych ksiądz i odważny prezydent Skarżyska

Proboszcz Parafii Matki Bożej Ostrobramskiej zwrócił się do włodarza świętokrzyskiego miasta z prośbą o umorzenie podatku od nieruchomości, za okres od marca do końca maja tego roku. Dokładnie chodziło o kwotę 3 423 zł. Duchowny argumentował to „ograniczoną ilością wiernych na nabożeństwach”. Odpowiedź prezydenta była jednoznaczna!

Ograniczenie obecności wiernych na nabożeństwach oraz pielgrzymów przybywających do Sanktuarium MBO spowodowały spadek przychodów o około 80% w stosunku do roku 2019.

Parafia partycypowała w kosztach związanych ze stanem zagrożenia epidemicznego udzielając wszelakiego rodzaju pomocy dla osób ubogich i bezdomnych. Z tego powodu wzrosły koszty energii elektrycznej, zużycia wody i pomocy żywieniowej dla osób zwracających się do Parafii o pomoc. Umorzenie podatku znacznie wpłynie na zdolność finansową Parafii i kontynuowanie świadczeń w zakresie pomocy społecznej

napisał w liście do prezydenta Skarżyska ks. Karbownik.

Prezydent Skarżyska – Kamiennej odpowiedział stanowczo:

Dopóki jestem prezydentem, wszyscy podatnicy w mieście będą równo traktowani. Ja płacę podatki, Państwo płacą podatki i Ksiądz Kustosz też będzie płacił!

Podpowiemy księdzu, że przecież o pomoc finansową może zwróci się do własnych przełożonych, do Watykanu lub pana biznesmena Rydzyka.

Źródło: Onet.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować