Archiwa tagu: Pazerność

Rydzyk widzi jak księża i politycy proszą o wpłaty na kościół, i również postanowił zarobić na COVID-19.

W związku z rozprzestrzeniającą się pandemią koronawirusa, Tadeusz Rydzyk zwrócił się do Polaków z prośbą o finansowe wspieranie Radia Maryja, Telewizji Trwam oraz „Naszego Dziennika”. Zaapelował także o modlitwę.

Kochana Rodzino Radia Maryja, w poważnej sytuacji pandemii koronawirusa bardzo trudno zwrócić mi się do Państwa – słuchaczy i widzów Telewizji Trwam, ale czynię to w trosce o istnienie naszych mediów. Prosimy, abyście nie odkładali na potem przekazywania pomocy materialnej na funkcjonowanie i istnienie jakże ważnych dla Polski i Polaków, w Ojczyźnie i poza jej granicami, Radia Maryja i Telewizji Trwam

(…)

Przed pandemią koronawirusa ofiary składane na te media, przy bardzo oszczędnym gospodarowaniu starczały skromnie od pierwszego do pierwszego. Teraz, gdy firmy i zakłady pracy spowalniają działalność, a więc i zarobki mogą być mniejsze, boimy się o istnienie Radia Maryja, Telewizji Trwam, »Naszego Dziennika«

czytamy w apelu Tadeusza Rydzyka, który został w całości opublikowany na stronie Radia Maryja.

Tadeusz Rydzyk zauważył, że te media nie mają regularnego przychodu z abonamentu ani wsparcia 2 mld zł od rządu, jakie przyznano niedawno Telewizji Polskiej.

W apelu nie znalazła się informacja, że odkąd pod koniec 2015 r. rządy w kraju objęło PiS, na przedsięwzięcia związane z toruńskimi redemptorystą państwo wydało ponad 200 mln zł (dokładna kwota nie jest znana, bo rząd nie chce odpowiadać na pytania dziennikarzy o te wydatki). Część tych pieniędzy popłynęła bezpośrednio na wymienione wyżej media, m.in. w formie reklam i zleceń programów sponsorowanych.

Pandemia COVID-19 bezlitośnie obnaża obłudę kościoła katolickiego i pokazuje jego bezsilność, jednocześnie dając świadectwo na nie istnienie boga.

W Polsce jak i na świecie, księża dwoją się i troją aby podtrzymać upadajcy mit, a wraz z nim władzę i przede wszystkim pieniądze. Jedni latają samolotem z relikwiami, inni jeżdżą samochodem odmawiając modły, jeszcze inni organizują procesje. A największym źródłem infekcji jest sam kościół. Przykład Korea Południowa.

Największym ogniskiem epidemii koronawirusa w Korei Południowej był kościół. Kobieta określona w raporcie koreańskich epidemiologów jako „pacjentka nr 31” była w nim na dwóch mszach. Po tych nabożeństwach wierni, którzy brali w nich udział, zaczęli masowo chorować na COVID2019. W Korei na tę chorobę zapadło ok. 8 tysięcy osób. Ponad 60 z nich zmarło.

Na początku lutego kobieta miała wypadek samochodowy. Nie był on groźny, ale mimo to zgłosiła się do szpitala w mieście Daegu i została do niego przyjęta. Być może to właśnie tam zaraziła się koronawirusem. Nie wykazano jednak, by w tym czasie był tam inny chory pacjent lub gość, który miał z nią kontakt.

Leżąc w szpitalu, kobieta dwa razy wyszła z niego i poszła na msze do pobliskiego kościoła. Pierwszy raz była na niej 9 lutego w niedzielę. Po tym nabożeństwie jej stan się pogorszył. Dostała gorączki i zaczęła kasłać. Mimo to wyszła ze szpitala drugi raz i 16 lutego wzięła udział w kolejnej mszy. 

Po tej mszy okazał się, że jest chora na COVID2019. Testy potwierdziły tę diagnozę. Natychmiast zarządzono badanie osób, które brały udział w nabożeństwach. Epidemiolodzy ustalili, że biorąc udział w obu mszach, kobieta mogła zarazić nawet 1100 osób. Ostatecznie okazało się, że wirus przeniósł się na kilkaset osób, które były w tym czasie w kościele i na członków ich rodzin.

Nic to jednak nie nauczyło polskich duchownych. Wszakże taca nie napełni się sama!

Pierwsza ofiara śmiertelna COVID2019 w Polsce to 57-letnia kobieta. Zmarła w szpitalu w Poznaniu. Przed zachorowanie uczestniczyła w autokarowej pielgrzymce do Górki Klasztornej.

Jeden z Polaków chorych na COVID2019 był szafarzem. Pomagał księdzu w udzielaniu komunii świętej.

Mówi się, że jak samolot spada z nieba to nie ma w nim ani jednego ateisty. Za to żadna modlitwa nie uchroniła spadającego samolotu. Wnioski kochani czytelnicy, wyciągnijcie sami.

Za grosz wstydu nie ma! Europoseł Kosma Złotowski (PiS) prosi o przelewanie pieniędzy kościołom

Apel ryzykowny, bo wierni mogą sobie pomyśleć, iż w nawoływaniach do chodzenia do kościoła w czasach zarazy, nie chodziło w istocie ani o Boga, ani o człowieka, tylko o kasę… ,ktorej już brakuje, po jednej niedzieli!

Kosma Złotowski, europoseł PiS z Bydgoszczy, zaapelował do wiernych, by przelewali pieniądze swoim parafiom, skoro nie mogą dać na tacę.

No, tak! Koronawirus! Mamy dyspensę od osobistego uczestnictwa we mszy św. W telewizji mamy możliwość uczestniczenia we mszy, możemy także uczestniczyć w mszach on line. Zdalna msza pozbawia nas jednak dwóch rzeczy: uczestnictwa w komunii świętej oraz wsparcia naszej wspólnoty parafialnej. A nasze parafie żyją materialnie dzięki nam. Nie zapominajmy o tym! Każda parafia ma swoje konto bankowe, więc apeluję: jeśli byliśmy dziś na mszy tylko wirtualnie – tak jak ja – prześlijmy swojej parafii, lub tej, w której byliśmy tylko wirtualnie naszą dzisiejszą składkę. BÓG ZAPŁAĆ! A do komunii przystąpimy w lepszych czasach.

napisał na swoim profilu były prezydent Bydgoszczy, obecnie europoseł PiS. 

Jak Wam się podoba pomysł pana Złotowskiego?

Ksiądz z warszawskiej parafii z podejrzeniem COVID-19, Mimo to msze święte wciąż się tam odbywają!

Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. To jest jedyne na czym zależy polskiemu kościołowi. Mimo wysokiego ryzyka epidemiologicznego, kościół nie zamierza rezygnować z odprawiania mszy świętych.

Serdecznie zapraszamy do wspólnej modlitwy w duchowej jedności – zachęca parafia, w której pracuje chory ksiądz. Aby zminimalizować ryzyko, kościół zaapelował, aby w zbiorowej modlitwie uczestniczyły tylko te osoby, które zamówiły mszę z konkretną intencją.

Dlaczego akurat tak? Ponieważ za „konkretną” intencję trzeba zapłacić.

Zgodnie z tymczasowym prawem ustanowionym przez polski rząd, w zgromadzeniach nie może uczestniczyć więcej niż 50 osób.

Biedroń: Oczekuję od premiera, że przymusi Kościół

Jeżeli Kościół nie będzie sam z siebie chciał podjąć decyzji ws. odwołania mszy, oczekuję od premiera, że przymusi Kościół do ich zawieszenia

powiedział w piątek kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń.

Pazerność kościoła katolickiego w Polsce nie zna jednak granic. Za nic mają życie i zdrowie wiernych. Ważne, żeby wpływy z datków się zgadzały.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Biedroń apelował o zaprzestanie organizowania mszy świętych.

Polityk zacytował art. 8 pkt 3 konkordatu między Stolicą Apostolską a Polską, który głosi:

Miejscom przeznaczonym przez właściwą władzę kościelną do sprawowania kultu i grzebania zmarłych Państwo gwarantuje w tym celu nienaruszalność. Z ważnych powodów i za zgodą kompetentnej władzy kościelnej można przeznaczyć te miejsca na inny użytek. Niniejszy przepis nie ogranicza stosowania prawa polskiego w przypadkach wywłaszczenia z zachowaniem standardów prawa międzynarodowego

a także pkt 5:

Władza publiczna może podjąć niezbędne działania w miejscach określonych w ustępie 3 także bez uprzedniego powiadamiania władzy kościelnej, jeśli jest to konieczne dla ochrony życia, zdrowia lub mienia

To jest narzędzie dla pana premiera Mateusza Morawieckiego, żeby w momencie, kiedy Kościół nie stosuje się do tych standardów, do których zastosowały się instytucje kultury, szkoły, żeby podjąć odpowiednie działania

Oczekujemy od pana premiera jasnej deklaracji, czy takie działania zostaną w tym określonym przypadku podjęte

podkreślił kandydat Lewicy

Jeżeli Kościół nie będzie sam z siebie chciał podjąć tych decyzji, to oczekuje od premiera, że przymusi Kościół do zawieszenia mszy świętych

podkreślił w rozmowie z PAP Robert Biedroń.

Zamknąć kościoły? Według episkopatu wystarczy ograniczyć ilość wiernych do 50. Skąd akurat ta liczba? Niewiadomo.

Kościół, jak tonący brzytwy , trzyma się tych mszy, nie patrząc absolutnie na interes społeczny.Przykra postawa kościoła

Publikujemy pełną treść komunikatu:

Komunikat Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

W związku z wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce oraz stosując się do rozporządzeń organów państwowych z 13 marca br., które ograniczyły liczbę uczestników zgromadzeń do 50 osób, w tej wyjątkowej sytuacji, proszę biskupów diecezjalnych o wydanie decyzji, aby podczas każdej Mszy św. i nabożeństw wewnątrz kościoła mogło przebywać maksymalnie 50 osób.

Przypominam również o dyspensie wydawanej przed biskupów diecezjalny od obowiązku uczestnictwa w niedzielnych i świątecznych Mszach Świętych, zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego. Osoby, które z niej korzystają, proszę o duchową łączność ze wspólnotą Kościoła za pośrednictwem transmisji w środkach społecznego przekazu.

Zachęcam również, aby księża biskupi wydawali diecezjalne zarządzenia dotyczące opieki duszpasterskiej nad wiernymi w czasie epidemii, w nawiązaniu do moich poprzednich komunikatów i Zarządzenia Rady Stałej KEP z 12 marca br.

Proszę kapłanów i osoby życia konsekrowanego, aby każdego dnia o godzinie 20.30 – bez udziału wiernych – odmawiali w kościele różaniec w intencji osób chorych oraz tych, którzy się nimi opiekują, jak również służb medycznych i sanitarnych, a także o pokój serc i łaskę nawrócenia. Proszę wiernych, aby w tym samym czasie w swoich rodzinach odmawiali różaniec w duchowej łączności z kapłanami.

Wszystkich wiernych i pasterzy zapewniam o mojej modlitwie i duchowej łączności.

Wirus COVID-19 w Polsce zbierze największe żniwo! Dlaczego? Wszystkiemu winny kościół katolicki!

Księża nie tylko nie chcą zamknąć kościołów w trosce o dochody, ale nawet znaleźli sposób na ich zwiększenie. Wykorzystując strach ludzi przed koronawirusem COVID-19 zwiększają liczne mszy licząc na większy przychód z datków.

Skrajnie nie odpowiedzialne zachowanie polskich kleryków! Łamiąc wszystkie możliwe zalecenia, organizują mega mszę w Warszawie!

Drodzy Diecezjanie, zapraszam Was wszystkich do Świątyni Opatrzności Bożej. Zapraszam księży diecezjalnych i zakonnych, osoby życia konsekrowanego, dzieci i młodzież; ruchy katolickie, grupy i wspólnoty parafialne. Spotkajmy się na Eucharystii w czwartek o godz. 17:30 w naszym Sanktuarium Opatrzności Bożej.

zaapelował kardynał Kazimierz Nycz w zaproszeniu na uroczystą mszę w Warszawie.

Jednocześnie, biskupi zadbali o własne zdrowie, odwołując zaplanowane spotkanie.

W związku z zaistniałą sytuacją dotyczącą koronawirusa w Polsce, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki przełożył Zebranie Plenarne Episkopatu, które miało się odbyć w dniach 12-13 marca, na późniejszy termin 

Biskupi będą zatem bezpieczni. Czy to nie jest szczyt hipokryzji?

Co więcej, okazało się, że Szafarz, który rozdawał komunię świętą, jest zakażony koronawirusem i mógł zarażać innych.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik boi się o dochody z „tacy”.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik stwierdził, że to niewyobrażalne, aby wierni nie modlili się w kościołach. Dlaczego akurat w kościołach, a nie w domu? Chodzi o pieniądze!

Średnia wartość zebranych datków przez kościół z weekendu to około 7 milionów, a w czasie świąt wzrasta do około 12 milionów. Proszę pamiętać, to są nie opodatkowane pieniądze!

Dlatego rząd nie podejmie decyzji o zamknięciu tej instytucji, ponieważ musiałby wypłacić kościołowi odszkodowanie.

Tak naprawdę to nie musiałby, tylko że rząd PIS kupuje głosy wyborcze w kościele, więc dla nich jest to przymus wypłacenia pieniędzy.

Co więcej, episkopat wydał polecenie zwiększenia liczby mszy, nie w obawie o infekcje, tylko chodzi o frekwencję!

Bogobojni, starzy, schorowani ludzie będą chodzi po parę razy na mszę.

I pieniądze popłyną jeszcze większym strumieniem!

A jak ludzie zaczną umierać, to jest standardowe powiedzenie:

Nie znane są wyroki Pańskie.

Lub

Bóg działa w tajemniczy sposób.

Nie masz 1200 pln na pogrzeb, ksiądz chętnie Ci naubliża i wyrzuci z kancelarii

Jak to zwykle bywa w małych miejscowościach i na wsiach, ksiądz to niemal osoba święta. Nie inaczej mają się sprawy w miejscowości Wilków koło Grójca (województwo mazowieckie) .

Ksiądz w Wilkowie zażądał od rencisty, który ma ręte w wysokości 850pln, za pogrzeb żony 1200pln. Kiedy okazało się, że mężczyzna nie może zapłacić takiej kwoty:

Kiedy mu powiedziałem, że nie mam takich pieniędzy, naubliżał mi i wyrzucił z kancelarii

relacjonował 63-latek

Wstał z krzesła, jakby chciał ruszyć do bitki. Była ze mną kuzynka, to złapał ją za ramiona i siłą wypchnął za drzwi

Po interwencji Dziekan, ksiądz, łaskawie zgodził się przyjąć mniejszą kwotę… Nie podano jaka to kwota.