Archiwa tagu: Giertych

Oświadczenie RPO w związku z zatrzymaniem mec. Romana Giertycha

Data: 2020-10-15

Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia.  

Rodzą się w związku tym pytania: jakie okoliczności uzasadniają takie a nie inne postepowanie CBA wobec adwokata, który jest osobą publiczną, wykonywującą na co dzień swoją pracę, dostępną i nie odmawiającą współpracy z upoważnionymi organami państwa? Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat? 

Należy w tym kontekście przypomnieć, że Biuro RPO kilkukrotnie już podejmowało sprawy, w których zachowanie funkcjonariuszy państwowych w trakcie zatrzymania powodowało naruszenie godności lub zdrowia zatrzymanego. A czasami kończyło się wręcz tragicznie, jak choćby w przypadku  zatrzymania Barbary Blidy. Dlatego i w tej sprawie będziemy domagać się wyjaśnień od właściwych organów państwa.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, działający w ramach swoich uprawnień ustawowych,  nie odnoszę się do powodów merytorycznych dotyczących zatrzymania, starając się nie wkraczać w kompetencje innych uprawnionych instytucji państwa. Jednak mam obowiązek przypomnieć, że w świetle polskiego i europejskiego prawa, od momentu zatrzymania to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego.

Pragnę panu mecenasowi Romanowi Giertychowi życzyć szybkiego powrotu do zdrowia. Chciałem też zapewnić opinię publiczną, że Biuro RPO będzie uważnie monitorowało cała tę sprawę pod kątem zachowania wobec zatrzymanych obowiązujących przepisów prawa, ich godnego traktowania oraz przestrzegania praw człowieka i praw obywatelskich.

Adam Bodnar

Jak Roman Giertych obalił komunizm, bez udziału Morawieckiego.

Nie od dziś słyszymy o bohaterstwie naszego premiera. Czego on to nie zrobił i nie osiągnął. Jak dzielnie walczył z komuną, a nawet jak ukrywał się w lasach wraz z partyzantami. Nie od dziś wiadomo, że kiedy Aleksander Bell wynalazł telefon, miał już trzy nieodebrane połączenia od Morawieckiego.

W końcu znalazł się ktoś, kto również może pochwalić się podobnymi osiągnięciami jak nasz kochany premier.

Roman Giertych napisał oto taki list do premiera:

List do premiera Morawieckiego – bohatersko walczącego koktajlami Mołotowa z ZOMO.

Szanowny Panie Premierze!

Dowiedziałem się, że Pan w wieku 13 lat rzucał wielokrotnie koktajlami Mołotowa w milicyjne nyski. Brawo, brawo, brawo!

Toś mi Pan brat. I ja bowiem, nie chwaląc się, przewag w swym młodym życiu miałem wiele. I można powiedzieć, że razem komunizm usiekliśmy. I tak jak Pan nie zamierzam kryć prawdy o swym bohaterstwie. Oto ona:

Był Rok Pański 1978. Po wielu naradach kardynałowie obradujący w Rzymie na Konklawe usłyszeli o mojej mądrości i postanowili wezwać mnie do Rzymu. Pojechałem z mamą, bo miałem tylko 8 lat. Po kilku spotkaniach wytłumaczyłem im, że aby obalić komunizm muszą wybrać Polaka na papieża. Pamiętam jak dziś, gdyż był wieczór 15 października, gdy w Kaplicy Sykstyńskiej tłumaczyłem im w kilku językach potrzebę takiego wyboru. Na drugi dzień papieżem został mało wówczas znany Wojtyła.

Rok później to ja byłem autorem kazania Papieża „Niech zstąpi Duch Twój”. Gdy pomyślę, że zgodziłem się wówczas skromnie stać na samym końcu placu razem z rodziną, to w podziw wpadam na myśl o mojej ówczesnej pokorze!

Gdy dwa lata później asystowałem przy operacji Jana Pawła postrzelonego przez zamachowca, to nazywali mnie już Don Romano, mimo że miałem ledwie 10 lat.

Pamiętam jak dziś, gdy 22 marca 1983 roku wróciłem ze szkoły, a sąsiad z dołu zawołał, że telefon jest z Ameryki (telefonu nie mieliśmy w naszym mieszkaniu). Dzwonił wówczas Reagan pytając, czy warto ogłaszać program gwiezdnych wojen. Powiedziałem mu: rób to Ronald, bo czerwoni już niedługo pękną. Dzień później sowieci byli wściekli, że nie przerwali tego połączenia, bo Ronald zrobił to co mu powiedziałem. Tego samego roku poleciałem do Sztokholmu aby przekonać zimnych Szwedów, aby dali Wałęsie Nobla. Udało się.

W 1985 po długich rozmach udało mi się w Moskwie doprowadzić do wyboru Gorbaczowa. To był przełom.

Tak padł komunizm.

I co? A Pan tylko koktajlami w nyski rzucał? Cienias jeden!

Roman Giertych

PS A może Lichocka nie pokazywała tego co pokazała, tylko wskazywała, że Pana nos jest dłuższy od jej palca?

Roman Giertych kontratakuje!

We wtorek odbyła się rozprawa w budynku Sądu Najwyższego, gdzie Roman Giertych stanął przed Izbą Dyscyplinarną  w sprawie wypowiedzi na temat Donalda Tuska i braku podstaw do postawienia mu zarzutów w sprawie katastrofy smoleńskiej. 

Rozprawa ta była obfita w wydarzenia, które w każdym normalnym kraju nie miałyby prawa wystąpić. Mieliśmy więc skład “sędziowski”, który obraził się na pana Romana. Mieliśmy sytuacje, gdzie Giertych nie mógł wrócić na salę rozpraw, gdzie przecież sprawa dotyczyła jego samego. Mieliśmy interwencje policji.

Cale zajscie opisaliśmy w tym artykule “Niecodzienna sytuacja! Izba Dyscyplinarna strzela focha, policja interweniuje, a Giertych dostaje karę!”

Dziś na swojej stronie Facebook Roman Giertych opublikował “ List do tzw. sędziów tzw. Izby Dyscyplinarnej SN. “

Oto jego treść: 

List do tzw. sędziów tzw. Izby Dyscyplinarnej SN.

Dostałem od osoby podpisującej się w imieniu tzw. Izby Dyscyplinarnej SN zaproszenie na wtorek. Z radością przybędę na zaproszenie tak znamienitych przedstawicieli obecnej władzy. A jako zagajenie naszej bez wątpienia miłej konwersacji chciałbym panom sędziom, którzy prowadzą jakieś postępowanie w mojej, zbrodniczej sprawie (za słowa, że nie ma podstaw do zarzutów dla Tuska za katastrofę smoleńską, a kto by Tuskowi zarzuty postawił to sam będzie mieć kiedyś zarzuty ) opowiedzieć anegdotę.

Gdy zaczynałem aplikację adwokacką mój patron, mec. Zdzisław Krzemiński opowiedział na wykładzie dla aplikantów (a było nas niecałe 30 osób) historię sprzed lat. Otóż pewnego razu dwóch aplikantów adwokackich protokołowało na zmianę na posiedzeniu sądu karnego w sprawię o znęcanie się. Protokołowanie w tamtych czasach (kto pamięta, to wie o czym mówię) łatwe nie było, gdyż pisało się wszystko ręcznie. Nudzili się więc młodzi adepci prawa setnie. Około godziny 13 sędzia odroczył o godzinę wydanie wyroku i udał się do baru na obiad, a aplikanci (kiesa pewnie była pusta) zostali na sali. Czekali i się nudzili. Aż postanowili zrobić numer. Jeden ubrał się w togę i łańcuch, a drugi wywołał sprawę trochę wcześniej. Weszli znowu na salę oskarżony i pokrzywdzona, a „sędzia” odczytał od razu wyrok. I „orzekł” że oskarżony zostaje skazany na karę śmierci. Oskarżony zemdlał, a pokrzywdzona zaczęła krzyczeć, że wycofuje zeznania i nie chce, aby oskarżonego „Wysoki Sąd” jej wieszał. Na ten moment wrócił sędzia.

I tu mec. Zdzisław Krzemiński zawiesił głos. Wszyscy czekaliśmy na pointę opowieści. Po chwili milczenia powiedział: „może niektórych dowcip ten rozśmieszył, ale aplikanci ci zostali wydaleni z adwokatury, skazani na dwa lata w zawieszeniu na trzy, a ostatnio jednego z nich spotkałem jak wydawał grzecznie palta w szatni sądowej. Widać ciągnęło go do sądu” – zakończył mec. Krzemiński.

Do zobaczenia we wtorek!

Roman Giertych

PS Słusznie Szanowni Czytelnicy zwracają uwagę, że szatniarz to funkcja odpowiedzialna, a ktoś kto raz ukradł togę czy łańcuch może skroić też palto. Dlatego też drodzy rzekomi sędziowie proszę nie traktować tej anegdoty jako obietnicy zatrudnienia.

Niecodzienna sytuacja! Izba Dyscyplinarna strzela focha, policja interweniuje, a Giertych dostaje karę!

We wtorek przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego odbyła się się rozprawa dot. postępowania dyscyplinarnego wobec mecenasa Romana Giertycha – sprawa dotyczyła kasacji, jaką wniósł prokurator generalny. Chodzi o wypowiedzi adwokata w mediach m.in. na temat katastrofy smoleńskiej.

“Dostałem od osoby podpisującej się w imieniu tzw. Izby Dyscyplinarnej SN zaproszenie na wtorek. Z radością przybędę na zaproszenie tak znamienitych przedstawicieli obecnej władzy. A jako zagajenie naszej bez wątpienia miłej konwersacji chciałbym panom sędziom, którzy prowadzą jakieś postępowanie w mojej, zbrodniczej sprawie (za słowa, że nie ma podstaw do zarzutów dla Tuska za katastrofę smoleńską, a kto by Tuskowi zarzuty postawił to sam będzie mieć kiedyś zarzuty ) opowiedzieć anegdotę.”

Giertych stwierdził przed składem sędziowskim, że Izba Dyscyplinarna SN jest organem partii Prawa i Sprawiedliwości, zarzucając jej, że chce straszyć sędziów oraz, że “nie są sądem” 

Wtedy nastąpiła rzecz niesłychana, sędzia prowadzący rozprawę zarządził wtedy przerwę i cały skład wyszedł z sali, ignorując wystąpienie Giertycha. Wówczas na sali było słychać okrzyki „hańba”.

Po incydencie i przerwie – jak donosił dziennikarz RMF FM – Giertych  nie został wpuszczony ponownie na rozprawę w swojej sprawie. Izba Dyscyplinarna nałożyła na niego trzy tysiące złotych kary, a publiczność została wyproszona. „Media mogą być obecne” – wskazał Michalski.

Roman Giertych już zapowiedział, że nie zapłaci grzywny, ponieważ nałożył nią na niego organ, który nie jest sądem.