Archiwum kategorii: Polska

Prawdziwa biografia Stefana Wyszyńskiego!

Ponieważ szykuje się beatyfikacja Stefana Wyszyńskiego, warto przypomnieć kim był tak naprawdę “Prymas Tysiąclecia”. 

” Stefan Wyszyński wcale nie był postacią idealną, a wiele wskazuje, że należałoby go uznać za osobę skrajnie niemoralną i szkodliwą dla Polski. Uzasadnione wydaje się nazwanie tej postaci „Pomyłką Tysiąclecia” polskiej historii, ponieważ trudno o wyraźniejszy przykład życiorysu bardziej zakłamanego, niż oficjalny życiorys kardynała prymasa Wyszyńskiego.

Niewątpliwie to Wyszyński przekształcił Kościół Rzymsko-katolicki w PRL faktycznie w Kościół państwowy, ściśle współpracujący z władzami i legitymizujący istnienie komunistycznej Polski. Było to zjawisko wyjątkowe w Europie Środkowej i Wschodniej i chociaż taka kolaboracja i oportunizm były z pewnością sprzeczne z zasadami religii, to niewątpliwie pozwoliły polskiemu Kościołowi bardzo umocnić swój autorytet i wpływy. Dzisiejszy państwowy katolicyzm w Polsce jest bezpośrednim skutkiem tamtej PRL-owskiej epoki i ówczesnej działalności Wyszyńskiego.

Pod wieloma względami Wyszyński był typowym przedstawicielem polskiego duchowieństwa katolickiego. Pochodził ze środowiska wiejskiej, ciemnej biedoty, przypuszczalnie analfabetów. Legendą jest rzekome szlacheckie pochodzenie jego rodziny. Tę legendę stworzył zresztą sam Wyszyński, wstydzący się swojego chłopskiego pochodzenia.

Wyszyński urodził się w zagubionej w lasach, ubogiej wiosce Zuzeli, niedaleko Treblinki. Najprawdopodobniej skończyłby tak, jak większość jego rówieśników z Zuzeli, czyli zostałby małorolnym chłopem, gdyby nie protekcja ze strony proboszcza parafii w Andrzejewie, dokąd przeniosła się rodzina Wyszyńskich. Być może motywy tego proboszcza nie były tak szlachetne, jak się to na ogół przedstawia. Możliwe, że Wyszyński nawiązał z nim związek bliższy, niż dopuszczała to ogólnie przyjęta moralność. W każdym razie to dzięki pieniądzom tego proboszcza młody Wyszyński mógł w latach 1912-1915 uczęszczać do prestiżowego Gimnazjum im. Wojciecha Górskiego w Warszawie, a następnie wstąpić do seminariów duchownych we Włocławku.
Krzewiciel nazizmu i antysemityzmu

Po ukończeniu w 1929 r. Wydziału Prawa Kanonicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Wyszyński rozpoczął szeroko zakrojoną działalność społeczną i wydawniczą. Od 1932 r. był redaktorem naczelnym miesięcznika włocławskiego „Ateneum Kapłańskie” oraz kierował jednocześnie sodalicją mariańską, prowadził chrześcijański uniwersytet robotniczy i działalność społeczno-oświatową w chrześcijańskich związkach zawodowych.

Na łamach swojego pisma oraz podczas wykładów i przemówień Stefan Wyszyński dał się poznać jako… gorliwy zwolennik III Rzeszy i jej wodza Adolfa Hitlera. Oto kilka przykładów poglądów Wyszyńskiego, zamieszczonych w jego artykułach w „Ateneum Kapłańskim” w latach 1932-1939:

„Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację.”

„Hitler jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki.”

„Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec.”

„Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim.”

„Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje nie tylko określony system polityczny. Podejmuje ona tytaniczną próbę urzeczywistnienia wielkich idei, mających przynieść odrodzenie ludzkości (…) Dzięki swej antykomunistycznej postawie niemiecki narodowy socjalizm przyczynił się do tego, aby położyć tamę zagrożeniu Europy przez bolszewizm. W tym względzie ma zasługi dla całej ludzkości.”

„Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (…) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa.”

Jak widać, Wyszyński nie tylko pochwalał rasistowską i antysemicką politykę III Rzeszy, lecz także uważał nazistów za wzór i przykład dla polskich katolików. Niestety, Wyszyński nie różnił się pod tym względem od ówczesnych wybitnych postaci Kościoła katolickiego: m.in. prymasa Hlonda, arcybiskupa Kakowskiego, świętego Maksymiliana Kolbe, a także papieża Piusa XII, którzy tak samo propagowali w Polsce i na świecie antysemityzm i poparcie dla ideałów nazizmu.

Już wówczas, w okresie międzywojennym ujawniły się podstawowe cechy Wyszyńskiego: karierowiczostwo, oportunizm i służalczość wobec władzy. Staną się one jeszcze wyraźniejsze w okresie powojennym.
Cyniczny kolaborant czy ofiara komunizmu?

Błyskawiczna i nieoczekiwana kariera Wyszyńskiego w okresie PRL nasuwa szereg poważnych podejrzeń o ścisłą i gorliwą współpracę prymasa z komunistami, które niestety nie mają żadnych szans na obiektywne zbadanie przez współczesnych polskich historyków, znanych ze służalczości wobec Kościoła katolickiego.

Po śmierci prymasa Augusta Hlonda w 1948 r. najpoważniejszy kandydat na jego następcę biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski nieoczekiwanie zginął w spowodowanym przez UBP wypadku samochodowym. Ta śmierć dała Wyszyńskiemu możliwość kariery- niespodziewanie został mianowany arcybiskupem metropolitą warszawsko-gnieźnieńskim, prymasem Polski. Jest bardzo prawdopodobne, że już wówczas ubecja nawiązała ścisłą współpracę z Wyszyńskim i dlatego umożliwiła mu karierę, zabijając jego rywala w odpowiedniej chwili.

6 lipca 1949 inicjatywy ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego rozpoczęły się systematyczne rozmowy z komunistycznym rządem PRL-u w ramach tzw. Komisji Mieszanej, które doprowadziły przy jego poparciu oraz znacznej pomocy biskupa łódzkiego Michała Klepacza do zawarcia 14 kwietnia 1950 porozumienia komunistami. Inicjatorem podpisania tego porozumienia ze strony Episkopatu był sam Wyszyński. Prymas uważał za konieczne podpisanie konkretnego porozumienia, które pozwoliłoby Kościołowi na swobodniejsze działanie. Porozumienie zawarte z władzami 14 kwietnia 1950 zawierało m.in. potępienie przez Kościół rzymsko-katolicki zbrodniczej działalności „band reakcyjnego podziemia” (AK – polskich patriotów obecnie znanych jako Żołnierze Wyklęci), którą to działalność Kościół w Polsce zobowiązał się zwalczać. Wyszyński był pierwszym w historii Kościoła rzymsko-katolickiego hierarchą, który zdecydował się na układy z państwem rządzonym przez komunistów.

Kolejne fakty świadczą o wyróżnianiu Wyszyńskiego przez komunistyczne władze PRL: w 1953 r. Wyszyński został mianowany kardynałem i jako JEDYNY kardynał z krajów tzw. „demokracji ludowej” brał udział w czterech konklawe, np. w 1958 i w 1963 r. Żaden inny kardynał z Europy Wschodniej nie otrzymał w tym czasie pozwolenia od władz komunistycznych na wyjazd do Rzymu.

We wczesnych latach 50., w okresie napięć między państwem a Kościołem, polityka władz PRL, zależnych od ZSRR, zmierzała do złamania opozycji i wszelkich niezależnych instytucji. W ramach represji komunistów wobec Kościoła rzymsko-katolickiego zapadła decyzja o internowaniu prymasa. Sytuacja Wyszyńskiego w PRL była jednak skomplikowana: służalczość wobec komunistów groziła prymasowi i polskiemu Kościołowi kompromitacją w opinii Zachodu. Trwała wówczas „zimna wojna”. Z tego względu Wyszyński optował za aresztem domowym, gdyż pozwalało mu to twierdzić, że nie ma wpływu na ówczesną politykę Kościoła w Polsce. Dodatkowo kreowało to Wyszyńskiego na rzekomą „ofiarę komunizmu”. Sprawą zajęło się Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, powstałe na bazie Resortu Bezpieczeństwa Publicznego przy Polskim Komitecie Wyzwolenia Narodowego. 8 maja 1953 na Konferencji Episkopatu Polski w Krakowie uchwalono z jego inicjatywy treść listu do rządu, który przeszedł do historii pod nazwą Non possumus, wyrażającego stanowczy sprzeciw wobec rażącego łamania przez rząd zawartych wcześniej porozumień, a który stał się m.in. jednym z powodów jego późniejszego zatrzymania.

Późnym wieczorem 25 września 1953 Wyszyński został zatrzymany w tzw. małym salonie papieskim, znajdującym się na parterze Domu Arcybiskupów Warszawskich.

Był „więziony” w następujących miejscach:

  • Rywałd (25 września 1953 – 12 października 1953),
  • Stoczek Klasztorny (12 października 1953 – 6 października 1954),
  • Prudnik (6 października 1954 – 27 października 1955),
  • Komańcza (27 października 1955 – 26 października 1956).

W tym czasie prymas Wyszyński bynajmniej nie przebywał w więzieniu, lecz w komfortowych warunkach w klasztorze, obsługiwany przez zakonników i zakonnice katolickie, gdzie przyjmował bez ograniczeń wszystkich gości, czyli faktycznie nadal kierował polskim Kościołem.

W czasie październikowego przesilenia politycznego w 1956 został zwolniony z internowania i powrócił 28 października do Warszawy. 8 grudnia 1956 doprowadził do zawarcia nowego, korzystnego dla Kościoła, tzw. małego porozumienia z władzami komunistycznymi.

Przed wyborami do Sejmu w 1957 Episkopat Polski pod jego kierownictwem poparł politycznie Władysława Gomułkę, wzywając Polaków do wzięcia udziału w głosowaniu.

W ten sposób, po zakończeniu odosobnienia, prymas w aureoli rzekomej „ofiary komunizmu” mógł spokojnie kontynuować kolaborację z władzami PRL: w latach 1957-1966 Wyszyński przeprowadził obchody Tysiąclecia Chrztu Polski- było to wydarzenie religijne, niemożliwe do zorganizowania w żadnym innym kraju komunistycznym.

Wyszyński podziękował za to władzom PRL w 1958 r. skutecznie apelując do papieża o ograniczenie stosunków dyplomatycznych z demokratycznym polskim rządem emigracyjnym w Londynie.

Nie wspomina się o fakcie, że kardynał Wyszyński w specjalnym orędziu we wrześniu 1968 r. poparł inwazję wojsk polskich na Czechosłowację w celu stłumienia tam próby reform demokratycznych.

W 1972 r. na wniosek Wyszyńskiego Watykan ostatecznie zerwał stosunki dyplomatyczne z polskimi władzami na emigracji, co oznaczało de facto prawne uznanie przez Kościół komunistycznej Polski. Rozpoczął się okres jawnej kolaboracji prymasa z komunistami.

W roku 1976 r. PRL-owski premier Piotr Jaroszewicz złożył prymasowi życzenia z okazji 75 rocznicy urodzin (otrzymał 75 róż), co było wyrazem wdzięczności władz PRL za nieudzielanie przez Kościół poparcia protestom robotniczym.

Kolejnym dowodem kolaboracji prymasa z komunistami było postępowanie w czasie polskiego sierpnia 1980, kiedy Wyszyński wzywał działaczy „Solidarności” do współpracy z władzami PRL i „podporządkowania się prawom państwa”. W latach 1980-1981 Wyszyński pośredniczył w rozmowach między władzami komunistycznymi i „Solidarnością”, które zapoczątkowały w Polsce proces „miękkiej transformacji ustrojowej”, pozwalający władzom PRL-owskim i komunistycznemu aparatowi represji uniknąć odpowiedzialności karnej praktycznie aż do dzisiaj.

Wyszyński zmarł 22 maja 1981 r. na skutek choroby nowotworowej. Pogrzeb prymasa w dniu 31 maja zgromadził tłumy Polaków naiwnie wierzących, ze odprowadzają do grobu ofiarę komunistycznego reżimu. Pogrzeb stał się symbolicznym podsumowaniem życia Wyszyńskiego: na czele konduktu pogrzebowego ramię w ramię z hierarchami kościelnymi kroczyli czołowi przedstawiciele władz PRL: przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński, marszałek Sejmu Stanisław Gucwa oraz członkowie Rady Państwa, Rady Ministrów i inni wysocy urzędnicy państwowi (m. in. Kazimierz Barcikowski, Jerzy Ozdowski, Mieczysław Rakowski, Józef Czyrek).

O uznaniu władz komunistycznych dla kolaboranta Wyszyńskiego świadczy fakt ogłoszenia przez Radę Państwa PRL żałoby narodowej po jego śmierci w dniach 28-31 maja 1981 r. Przez 51 lat istnienia PRL taką żałobę ogłoszono tylko 4 razy!

Na podstawie:

Wikipedia
nicefor.info – Sergiańska deklaracja Episkopatu polskiego a biografia kardynała Stefana Wyszyńskiego
Autor Tomcia Paluch salon24.pl – STEFAN WYSZYŃSKI – POMYŁKA TYSIĄCLECIA?
Zabłocki Janusz, „Prymas Stefan Wyszyński”, Bertelsmann Media, 2002, ISBN: 83-7311-495-5

Piekło dla Polek, wszystkich, nawet tych mieszkających zagranicą!

Szokujące informacje dotarły z Czech, gdzie ujawniono, że (nie)rząd PiS chce kontrolować Polki nawet za granicą. Przedstawiciel rządu PiS zaapelował o utrudnienie Polkom dostępu do zabiegu przerywania niechcianej ciąży.

Czeski tygodnik „Respekt” donosi, że Antoni Wręga, który jest zastępcą ambasadora RP w Pradze, wystosował list do czeskiego ministra zdrowia, w którym zaapelował o utrudnienie Polkom dostępu do zabiegu przerywania niechcianej ciąży.

Treść listu:

Z punktu widzenia stosunków polsko-czeskich postrzegamy zatem jako niefortunne, jeśli propozycje legislacyjne dotyczące legalizacji komercyjnej turystyki aborcyjnej są otwarcie usprawiedliwione intencją obchodzenia polskiego ustawodawstwa chroniącego nienarodzone życie ludzkie, a propozycje te mają skłonić polskich obywateli do naruszania polskiego prawa. Przyjęcie tak umotywowanej legislacji wydaje nam się krokiem niezgodnym z doskonałymi stosunkami między naszymi krajami.

Odpowiedź Czech miażdży PiSowską miernotę. W odpowiedzi czeski minister napisał, że jego resort nie może w żaden sposób wpłynąć na to, co omawiane jest w Senacie. Ponadto przerywanie niechcianej ciąży w Czechach przez cudzoziemki, w tym Polki, jest legalne (zgodne z prawem UE).

Źródło: Respekt

Nakaz aresztowania papieża Franciszka? Rząd PiS to the bill’e.

Screenshot: fb/sekcjagimnastyczna

Jest takie powiedzenie „nie bądź świętszy od papieża”. Jest ono idealne dla zaistniałej sytuacji ponieważ Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście zastanawia się, czy papież Franciszek obraża uczucia religijne Polaków. Papież, który jest głową kościoła katolickiego, który podobno jest bezpośrednim przedstawicielem Jezusa na ziemi. Bareja z pewnością by tego nie wymyślił.

Polski katolicyzm nie ma nic wspólnego z wiarą katolicką. Po papieżu, który bronił pedofilów, a jedyną zasługą dla kraju było to, że pochodził właśnie z Polski, żaden inny papież nie jest uznawany przez wyznawców w Polsce. Również księża olewają papieża Franciszka ciepłym moczem. Na przykład ignorując rozkazy z Watykanu.

W Polsce rośnie kult Rydzyka i jedynie słusznej partii Kaczyńskiego. Do chóru absurdów jak na przykład wprowadzenie biblioznawstwa na uczelnie, ogłupiane narodu poprzez deformowanie systemu nauki, szerzenie faszyzmu, prowadzenie nagonki na ludzi o odmiennych poglądach, teraz przyszedł czas na papieża Franciszka.

Dwóch mężczyzn na swoim transparencie umieścili słowa papieża Franciszka: „Bóg kocha cię takiego, jakim jesteś”. Transparent miał jednak formę tęczowej flagi, co spowodowało czyjeś oburzenie. Na tyle poważne, że złożono zawiadomienie do prokuratury.

W normalnym kraju, gdzie obowiązuje prawo świeckie, prokuratura odmówiła by wszczęcia śledztwa, ale ponieważ żyjemy w państwie wyznaniowym, to owo śledztwo ruszyło.

Prokuratura powoła biegłego religioznawcę mającego ustalić, czy tęczowa flaga z napisem „Bóg kocha cię takiego, jakim jesteś” jest wystarczającym powodem do oskarżenia mężczyzn.

Ale sedno tkwi w tym, że słowa, które umieszczono na transparencie papież Franciszek wypowiedział podczas spotkania z Juanem Carlosem Cruzem. Ofiarą molestowania przez księdza-pedofila, a także homoseksualistą. Przesłaniem głowy kościoła było, to że osoby homoseksualne powinno się traktować z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Oraz unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji.

A takie coś nie mieści się w głowach polskich podwładnych kościoła, przecież dla polskiego katolika pedofilia jest dozowana, bo dzieci tego chcą, a ksiądz ma pokusę, a homoseksualizm to najgorsza zbrodnia…

Czy Ziobro wyda międzynarodowy list gończy za papieżem Franciszkiem, pewnie nie, jednak niesmak tej paranoi pozostanie.

Pedofile u Rydzyka. Ksiądz aresztowany na trzy miesiące.

Kolejny pedofil ujawniony, tym razem związany z szerzącą nienawiść rozgłośnią Rydzyka. Ksiądz Tomasz F. z Opola został aresztowany na trzy miesiące. Zarzuca mu się wykorzystanie seksualne dwóch chłopców w wieku poniżej 15 lat.

Kuria oczywiście gra w Dziwisza tłumacząc, że nie miała żadnych niepokojących informacji na temat niewłaściwych zachowań duchownego. Tylko dziwnym trafem zwyrodnialec Tomasz F. był w ubiegłych latach przenoszony do kolejnych parafii. W latach 1997–2001 był w Piotrawinie. Stamtąd trafił do Krzczonowa, a następnie do Łęcznej. W 2011 r. przeniesiono go do parafii w Sernikach, skąd pięć lat później trafił do Podgórza. W 2017 r. uczestniczył w szkolnych uroczystościach w miejscowości Stołpie. Nieco ponad rok później był już w Opolu Lubelskim. Tam był szpitalnym kapelanem, opiekunem Koła Przyjaciół Radia Maryja i miejscowych harcerzy.

Źródło: Radio ZET


Ordo Iuris na kolanach! Rada Europy odrzuciła wszystkich polskich kandydatów na sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Fanatycy religijni nie wpuszczeni na salony. Rada Europy odrzuciła wszystkie polskie kandydatury na sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

A byli to:

  • Aleksander Stępkowski – założyciel Ordo Iuris, były wiceminister w rządzie PiS
  • Agnieszka Szklanna
  • Elżbieta Karska – żona europosła PiS Karola Karskiego

Tym razem organizacja, o której nie wolno mówić, że są opłacanymi przez Kreml fundamentalistami, została powstrzymana. Ale czy na długo?

Odrzucenie całej listy oznacza, że procedura konkursowa w Polsce musi zostać powtórzona.

Rydzyk pokazał, że ma w dupie polskie prawo, a prokuratura bije mu brawo! Państwo z kartonu!

Kim jest Rydzyk?

Tadeusz Rydzyk ma w dupie polskie prawo i nie stawił się dziś w sądzie. Nie było również współoskarżonych. Prokuratura bije brawo. W jakim kraju żyjemy?

Proces dotyczy wniosku stowarzyszenia Watchdog Polska przeciwko Fundacji Lux Veritatis, której prezesem jest Tadeusz Rydzyk. Redemptorysta – zgodnie z decyzją sądu – miał obowiązek stawiennictwa się przed wymiarem sprawiedliwości, jednak w piątek nie pojawił się w stolicy. Pokazując w ten sposób, że jest nietykalny.

Oczywiście powodu nieobecności oszusta nie podano, natomiast inny ksiądz, Jan Król, przysłał zwolnienie lekarskie.

Ziobrowska prokuratura wraz z obrońcami wnioskowali o umorzenie sprawy. Śmiech na sali!

Dzisiaj rusza proces karny Rydzyka. Ziobro wkracza do akcji!

Kim jest Rydzyk:

Rydzyk nie tylko kradnie (miliony ze zbiórki na ratowanie stoczni), ale również oszukuje. Ma silne poparcie partii rządzącej ponieważ zapewnią jej elektorat.

W końcu po 5-cio letniej walce udało doprowadzić się oszusta przed oblicze sprawiedliwości. Niestety jest to oblicze Prawa i Sprawiedliwości, czyli raczej włos złodziejowi z głowy nie spadnie.

Widać to na przykładzie zachowania prokuratury Ziobry. Najpierw dwukrotnie odmówiła wszczęcia postępowania, a później chociaż nie była już stroną w sprawie, domagała się od sądu umorzenia postępowania.

Dlatego Sieć Obywatelska Watchdog wniosła subsydiarny akt oskarżenia. Oznacza on, że pokrzywdzony samodzielnie oskarża inna osobę przed sądem.

Jako sprawcy przestępstwa zostali wskazani członkowie zarządu Lux Veritatis, a więc Tadeusz Rydzyk (prezes zarządu) oraz jego najbliżsi współpracownicy: ojciec Jan Król i Lidia Kochanowicz-Mańk (członkowie zarządu).

Według stowarzyszenia doszło do naruszenia artykułu 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej: „Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku„.

A panu Ziobrze przypomnijmy co Watchdog pisał do niego wczesniej:

Przypominamy prokuraturze, że ochrona praworządności, która jest sensem jej istnienia, nie polega na ochronie przed odpowiedzialnością karną kolegów i koleżanek Prokuratora Generalnego

O nierównej walce z machina państwową pisze Onet.pl

7-me przykazanie nie dotyczy kleru. Zakonica ukradła 470 tysięcy.

Pracownicy watykańscy nie wierzą, w to co głoszą. Dowodzą tego liczne gwałty na dzieciach, kłamstwa, znęcanie się na ludźmi, kradzieże. Najnowsza dokonana przez siostrę zakonną.

Do zdarzenia doszło latem 2019 roku w Domu Pomocy Społecznej w Dobrzeniu Wielkim. Jedna z pracujących tam zakonnic zniknęła z dużą ilością pieniędzy z kasy DPS-u.

Złodziejka ukradła 470 tysięcy. Jak się okazało, pieniądze miała przekazać mężczyźnie, który rozkochał w sobie zakonnice.

Oszust obiecał zainwestować skradzione pieniądze, aby zapewnić zakonnicy godne życie po opuszczeniu klasztoru.

Farsa polega na tym, że oczywiście oszust zniknął z pieniędzmi, ale że okradziona złodziejka zgłosiła się na policję.

Zakonnica została skazana. Wyrok to żart ponieważ Sąd Rejonowy w Opolu skazał Urszulę K. na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Kobieta musi także zwrócić skradzione pieniądze. Wyrok jest prawomocny.

Złodziejka ma dużo szczęścia, że zdarzyło się to w Polsce PIS, więc wyrok żaden, z drugiej strony zakonnice w katolickim kraju to tylko sługi i gdyby sprawa dotyczyła księdza, to pewnie sam Ziobro by już interweniował.

Żart z ofiar księży pedofilów. Symboliczne kary dla Sławoja Leszka Głódzia i Edwarda Janiaka

Watykan zakpił z ofiar księży pedofilów. Jak to ma w swoim zwyczaju, przeniósł swoich pracowników, którzy ukrywali przypadki przestępstw seksualnych na dzieciach do innych parafii. Partia rządząca ustami Michała Wosia mówi, że to najsurowsza kara. Czyli dopóki rządzi PiS pedofile mogą czuć się bezkarnie, szczególnie jeśli noszą koloratkę.

Sprawa dotyczy bardzo obrzydliwych osobistości polskiego kościoła katolickiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i biskupa Edwarda Janiaka.

Jaką to straszną karę nałożył Watykan. Uwaga to nie jest żart!

Kara za tuszowanie przypadków pedofilii:

Obaj księża otrzymali nakaz zamieszkania poza swoimi diecezjami oraz zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie ich diecezji. Dodatkowo Watykan nakazał im dokonać wpłat z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz Fundacji św. Józefa, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom wykorzystywania seksualnego.

Czysty policzek dla ofiar księży pedofilów!

Zapraszamy na nasz profil na Facebooku: https://facebook.com/kaczystan

Kościół za pomocą swoich pionków namawia do przemocy, celowo ukrywając prawdę.

Kościół nigdy nie ukrywał swojego oddania do nazistów i ideologii depczących swobody obywatelskie i wolnomyślicielstwo. Zawsze stał i do tej pory stoi po stronie oprawców, a nigdy po stronie ofiar. Tak jak w Rwandzie to księża i zakonnice czynnie brali udział w ludobójstwie, tak dziś w Polsce za pomocą osób i organizacji faszystowskich wzywają do wojny!

Na antenie siejącego nienawiści radia Maryja, Robert Bąkiewicz, prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości, powiedział, że trwa wojna i należy „szykować się do starć„, które nastąpią w przyszłości.

Na antenie radia przywołał głośna sprawę zabójstwa księdza Adama Myszkowskiego w Łodzi.

Szykujmy się do starcia, do wojny, która tak naprawdę już trwa, ale szykujmy się również do starć, które będą w przyszłości. Musimy być przygotowani, chociażby do tego, żeby nieść pomoc kapłanom, żeby zapobiegać takim sytuacjom, jak śmierć kapłana w Łodzi, dlatego że takie przypadki będą – w mojej ocenie – coraz częstsze. Jest na to przyzwolenie społeczne

Bąkiewicz nie wspomniał natomiast, że zbrodnia nie była motywowana nienawiścią religijną. Sprawcą pobicia był 47-letni nietrzeźwy mężczyzna, kościelny tej parafii. 

Natomiast same radio Maryja przypisuje śmierć księdza „agresywnym środowiskom LGBT”. Również nie wspominając, że sprawca to pracownik księdza i być może był z księdzem w jakimś związku, ale mówienie o agresji że strony LGBT to czysta propaganda nienawiści.

Abp Marek Jędraszewski jest przerażony skalą apostazji i przyznaje, że chodzi o pieniądze od wiernych.

W ostatnią sobotę abp Marek Jędraszewski poprowadził mszę w Kalwarii Zebrzydowskiej. W czasie mszy odbyła się pokuta za osoby, które opuściły szeregi kościoła. Podczas mszy Jędraszewski przyznał, że chodzi o pieniądze.

Według Licznika Apostazji, który prowadzą Agata Diduszko-Zyglewska,Robert Biedroń oraz Joanną Scheuring-Wielgus liczba osób, które wystąpiły z kościoła to 2229 osób.

Nie jest to na tyle aby zachwiać finansami watykańskiego okupanta, ale jest to trend wzrostowy i jeśli się utrzyma może oznaczać klopoty finansowe dla czarnej mafii. Tego boi się właśnie Jędraszewski.

W czasie mszy nawoływał do powrotu do kościoła podkreślając, że jest to możliwe poprzez:

  • jałmużnę
  • modlitwę
  • próbę zrozumienia Boga i Jezusa Chrystusa. 

Oczywiście jałmużna znalazła się na pierwszym miejscu!

Nie obyło się również bez mowy nienawiści, jakże bliskiej sercu każdego katolika, ponieważ modlono się za grupy społeczne, próbujące walczyć z instytucją oraz za Polaków, „podejmujących dramatyczne akty apostazji„.

Źródło: wtv.pl

Rząd ma nowy sposób walki z przedsiębiorcami.

Leszek Szymowski, dziennikarz śledczy, na swoim koncie na portalu społecznościowym Facebook opisał jak to rząd planuje rozpocząć gnębienie przedsiębiorców. Oto jego treść:

Konfiskatą rozszerzoną w restauratorów

Jest nowy sposób na walkę z właścicielami lokali gastronomicznych.

Na posiedzeniu rządowego zespołu kryzysowego (walczącego z COVID-19) pojawił się nowym pomysł jak dyscyplinować przedsiębiorców otwierających swoje biznesy mimo zakazów (głównie chodzi o restauratorów). To uderzenie w nich przepisami o tzw. „konfiskacie rozszerzonej”.

Konfiskata rozszerzona to nieznany w dziejach prawodawstwa światowego wynalazek Zbigniewa Ziobry. Polega na tym, aby podejrzanemu (bo nie skazanemu) zabrać majątek na poczet przyszłych kar, nawet jeśli ten majątek formalnie nie należy do niego. W teorii chodziło o to, aby gangsterom odbierać domy czy jachty oficjalnie zarejestrowane np. na żony lub kochanki. W praktyce: jest to urządzenie do uderzenia zawsze i w każdego.

Opisywany pomysł polega na tym, aby przyłapanemu restauratorowi zgodnie z absurdalną instrukcją zastępcy Ziobry (było o niej głośno) stawiać zarzuty karne z artykułu 165 (chodzi o narażenie zdrowia i życia innych) za co grozi do 8 lat więzienia a zaraz potem, rzekomo na poczet przyszłych kar, w tym ewentualnych grzywien czy zadośćuczynień dla poszkodowanych (czyli tych, którzy do restauracji sami przyszli) zabezpieczać ich lokale – knajpy, restauracje, bary, dyskoteki – co kto ma. Oznacza to zabezpieczenie na hipotece. Formalnie więc taki restaurator nie będzie miał prawa dysponować swoją własnością do czasu rozpoznania sprawy przez sąd, co w polskich warunkach potrwać może i 10 lat. Natychmiast bank wypowie kredyt, którego zastawem była nieruchomość, bo taka jest logika działania banków. Niezależnie od stopnia bezsensowności stawianych przedsiębiorcy zarzutów. Dla kogoś, kto z małego biznesu utrzymuje rodzinę, oznacza to bankructwo i wpędzenie w długi. Oraz utratę nieruchomości, w której znajduje się lokal. Czyli często dorobek całego życia.

O tym pomyśle opowiedział mi wczoraj członek nieszczęsnego zespołu. Źródło wiarygodne, bo opowiadał mi wcześniej o pomysłach na przejmowanie hoteli przez państwowe koncerny (co się dzieje) i rozporządzeniach przedłużających obostrzenia.

Do jakiego bandytyzmu oni muszą się jeszcze posunąć, żeby naród ruszył na Warszawę i wywiózł tych kretynów na taczkach, na śmietnik historii.

Źródło: Leszek Szymowski