Jak Kurski coś zorganizuje to klękają narody… ze śmiechu!

Podziel się artykułem:

Sylwester Marzeń, który zrobił Jacek Kurski, a machina propagandy wychwalała pod niebiosa, nie do końca był taki wspaniały. Na początku okazało się, że nie było chętnych na imprezę TVPIS, więc trzeba było zatrudnić statystów, później okazało się, że stawka 200PLN brutto to za mało, więc dano po 500PLN. Jakby tego było mało znowu testowano inteligencję wyborców PiS poprzez wymyślanie artystów, którzy nie istnieją. Na przykład Pedro Santana, który został fałszywie przedstawiony jako autor hitu „Opa, opa”. A jak wyglądała impreza od środka? Oto relacja jednego ze statystów.

Bliżej wyjazdu wszystko zaczęło przypominać dezorganizację. Ludzie zostali porozsadzani po autokarach. Ładowali nas jak bydło. (…) Niejedna osoba na miejsce dojechała pod wpływem alkoholu. To właśnie przez nich czekaliśmy na wejście na teren amfiteatru ponad 2 godziny, bo nie było odpowiednich dokumentów. Nikt nawet nie mógł skorzystać z toalety, bo jedyne znajdowały się na obiekcie

mówi jeden z uczestników

Jakby tego było mało, kolejne incydenty miały związek z ochroną. – Media podają informacje o wyjątkowym sylwestrze, a my czuliśmy się jak na przeszukaniu za czasów wojny. Ochrona wkładała dziewczynom bez ich zgody ręce do torebek. Oczywiście koordynatora z ramienia Agencji B. Bartosiewicz, który odpowiadał za nas, nie było przy tym. Nikt nie mógł go zlokalizować

mówi dalej.

Kiedy już przeszliśmy przez bramki, pozostało niewiele czasu na obiecany ciepły posiłek. Tylko czy był on na pewno ciepły? Został donoszony z „dołu“ po 10 – 15 porcji, więc kolejka się wydłużała i jedzenie chłodnego posiłku na zimnie nie sprawiało przyjemności. Obiecanych ciepłych napojów nie zobaczyliśmy

Nie wiem, jakim cudem również na obiekcie znalazły się osoby pijane i kto ich tam wpuścił albo chociaż dlaczego organizator nie dopilnował, żeby nie piły. To była parodia, bo ludzie pomimo kontroli na bramkach, która była dość długa i tak wnieśli alkohol i pili go po toaletach, jak udało im się do nich wyjść. Część z nich zostało usuniętych z obiektu i pozostawionych samych sobie. Nikt nawet nie pokusił się o odprowadzenie ich do autokaru i zapewnienie im minimalnego bezpieczeństwa

kończy relację statysta. Oprócz tego nikt nie zachowywał odstępów, były kłopoty ze sprzętem ochrony osobistej.

Kiedy impreza zakończyła się, statyści przeszli z amfiteatru do autokaru i pojawił się problem z wypłatami.

Okazało się, że wielu z nas swoje umowy o dzieło oddało razem z testem i pozostałymi dokumentami przy wejściu. Pani asystentka stwierdziła: Potem dostaniecie nowe, nie chce mi się szukać teraz. Niestety, nikt z tych osób nowej umowy nie dostał, przez co został postawiony przed faktem dokonanym, że pieniądze otrzyma przelewem. Takich osób było wiele.

Źródło: Plotek.pl

Religie to bajki oto dowód:

Watykan i hitlerowcy:

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz