Szef policji nie chciał strzelać do protestujących kobiet, teraz może stracić pracę!

Podziel się artykułem:

Jak nieoficjalnie podaje Gazeta Wyborcza, prezes PiS Jarosław Kaczyński miał domagać się „siłowego rozpędzenia” demonstracji w obronie praw kobiet. Tylko dzięki szefowi policji Jarosławowi Szymczykowi nie doszło do rozlewu krwi na ulicach, teraz za nieposłuszeństwo straci pracę.

Jak podaje nieoficjalnie gazeta wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński, któremu podlegają MSWiA, MON i ministerstwo sprawiedliwości, oczekiwał „siłowego rozprawienia się” z demonstrantami. Ostatecznie jednak do pacyfikacji protestu nie doszło, a decyzje z tym związane miał podjąć szef policji Jarosław Szymczyk.

Gazeta Wyborcza informuje, że 25 października rano, komendanci wojewódzcy usłyszeli, że mają działać w „sposób wyważony i ostrożny”, tak aby nie doprowadzić do zamieszek.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, za odmowę podjęcia zdecydowanych działań wobec protestujących Jarosław Szymczyk ma wkrótce stracić stanowisko. Decyzje mają zostać ogłoszone po 11 listopada.

Kaczyński przeżywa szok kulturowy, siedzi w Alejach i słucha podszeptów Brudzińskiego czy Terleckiego. No jest w PiS stado wariatów, którzy chcieliby armatek wodnych na protestujących

powiedział gazecie polityk PiS.

Jarosław Szymczyk powiedział, że policja nie mogła zatrzymywać protestujących, ponieważ zgromadzenie powyżej pięciu osób w czasie pandemii to wykroczenie, a nie przestępstwo.

CZEGO NIE ZOBACZYSZ W TVPIS:

Kaczystan-YouTube



Zostaw komentarz
Podziel się artykułem:

Leave a Reply