Szok dla nazistów ze Straży Narodowej, okazało się, że są niepotrzebni.

Podziel się artykułem:
  • 1.1K
    Udostępnienia

Narodowcy z Tarnobrzega postanowili zabłysnąć i pobić pare kobiet, które mogłyby zjawić się pod klasztorem Dominikanów. Jakież było zaskoczenie obrońców, kiedy z terenu świątyni wyprosił ich sam przeor klasztoru – ojciec Karol Wielgosz. Duchowny wezwał policję.

Okazało się, że w całą sprawę zaangażowani są przedstawiciele lokalnego koła Konfederacji. Uznali oni, że klasztor Dominikanów wymaga obrony. Skrzyknęli się, podobno nawet dzwonili do samego Najmana, i w sile pięciu, tak pięciu, stawili się do „obrony”. Zapomnieli jednak zapytać czy klasztor potrzebuje obrony.

Szkopuł w tym, że nikt takiej obrony nie potrzebował i narodowcy musieli opuścić teren klasztoru Dominikanów po interwencji przeora – o. Karola Wielgosza. 

Przeor zadzwonił do nas po godz. 18. Poprosił, żeby policjanci przyjechali i porozmawiali z tymi, którzy stoją przed klasztorem

potwierdza Beata Jędrzejewska-Wrona z Komendy Miejskiej Policji w Tarnobrzegu w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Członkowie tzw. Straży Narodowej zinterpretowali zachowanie przeora na swój sposób:

Nasza działalność „strażnarodowa” jest solą w oku liberalno-lewicowych elit Tarnobrzega. Bardzo boli ich to, że zorganizowaliśmy się istniejemy i działamy sprawnie, dlatego za wszelką cenę pragną udowodnić, że nie jesteśmy potrzebni

Kapłani spotykają się z naciskami ze strony tego środowiska, aby nasze działania udaremniać, co ma służyć podzieleniu wiernych nastawionych pro life oraz hierarchii kościelnej

napisali przedstawiciele w Konfederacji Tarnobrzeg.

Źródło: Gazeta Wyborcza

ZOBACZ TYPE ZACHOWANIE WYBORCY PIS:

Kaczystan-Youtube

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 1.1K
    Udostępnienia

Dodaj komentarz