Czy w telewizji rządowej TVP brakuje już naprawdę inteligentnych ludzi?

Podziel się artykułem:
  • 102
    Udostępnienia

Od kiedy Rafał Trzaskowski włączył się do wyścigu o fotel prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, telewizja rządowa, która dla niepoznaki nazywana jest „publiczną”, próbuje zdyskredytować jego wizerunek. Ale robi to tak nieudolnie, że ośmiesza samą siebie. Czy w sztabie ekipy rządzącej nie ma naprawdę nikogo myślącego?

Pierwszy przykład z brzegu, debata. Podwładni Jacka Kurskiego stosują dziecinne zabiegi, aby pokazać kandydata jakoby nie patrzył prosto w kamerę. A tym samym dać widzowi do zrozumienia, że Trzaskowski ma coś do ukrycia.

Zobaczyliśmy system, który się panicznie boi. Zobaczyliśmy chyba wszystkie manipulacje, jakie można zrobić przed i w trakcie debaty. Nie chodzi tylko o pytania, ale to też kwestia np. sondy. Po debacie w TVP Info powstała sonda z pytaniem, kto wygrał. A co się stało, gdy wygrał Trzaskowski? Sondę unieważniono

tak poseł Cezary Tomczyk ocenił debatę wyborczą w TVP w rozmowie z Karoliną Lewicką z radia TOK FM.

Debata która wyraźnie była nastawiona przeciwko niemu, co zauważyli sami kandydaci, m.in. Krzysztof Bosak. Polityk Konfederacji otwarcie stwierdził, że pytania są tak ułożone, żeby pogrążyć kandydata KO.

Kolejny przykład to „afera z dżemem”. Trwa konferencja, poważne pytania, poważne tematy, zagraniczni dziennikarze i wtedy zadaje pytanie red. Adrian Gąbka z TVP.

Pytanie reportera TVP dotyczyło sytuacji z 2018 r., gdy Rafał Trzaskowski odwiedził jarmark św. Jacka w czasie, gdy w Warszawie trwała Wielka Defilada Niepodległości.

Jeżdżę po całej Polsce, drodzy Państwo i z obywatelami rozmawiam na różne tematy, przede wszystkim dotyczące bezpieczeństwa, służby zdrowia, spraw najbardziej podstawowych. Dzisiaj, drodzy państwo, rozmawiamy o bezpieczeństwie państwa, a telewizja publiczna pyta mnie o dżem

skomentował Rafał Trzaskowski.

Całą sprawę skomentował na Twitterze Donald Tusk.

Gdyby Trzaskowski kupił dżem z publicznych środków od znajomego instruktora narciarskiego lub handlarza bronią, trzykrotnie przepłacając, nie byłoby sprawy

Dzień bez dziwnego pytania do Rafała Trzaskowskiego jest dniem straconym. Po pytaniach o pierwszą komunię świętą syna oraz o dżem przyszedł czas na pytanie o… kolejność wyjścia ze studia po debacie prezydenckiej w TVP.

Była losowana kolejność wychodzenia. Jednak pan opuścił w niewłaściwej kolejności budynek TVP nie zatrzymując się na ściance do udzielania wywiadów. Dlaczego?

zapytała dziennikarka TVP

Proszę państwa, no naprawdę… Państwo mi zadajecie pytania, kto w jakiej kolejności opuścił telewizję publiczną, podczas gdy w czasie tej debaty zamiast dyskutować o tym, co jest najważniejsze dla Polek i Polaków: czyli kwestii służby zdrowia, bezpieczeństwa, walki o każde miejsce pracy, pytaliście mnie państwo o to, kiedy wprowadzimy euro.

I dziś próbujecie mnie pytać, dlaczego nie staję na ściance TVP, gdzie zorganizowaliście 20-minutowy wywiad dla pana prezydenta, a zamiast zadawać konkretne pytania na debacie, skoncentrowaliście się na pytaniach, które nie nurtują Polek i Polaków. I pytacie mnie, czy ja mam 40 minut czekać, czy ktoś mnie wypuści z telewizji publicznej, czy nie. Granice absurdu, w jaki sposób została zorganizowana ta debata, zostały przekroczone. To coś absolutnie nieprawdopodobnego

odpowiedział Rafał Trzaskowski.

Źródło: Onet.pl/NaTemat/Twitter

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 102
    Udostępnienia

Dodaj komentarz