Andrzej Duda znał pytania jakie padły podczas debaty. Nic w tym dziwnego, skoro debata odbyła się w rządowej telewizji.

Podziel się artykułem:
  • 2.3K
    Udostępnienia

Rady Etyki Mediów ostrzegała, że jeden z kandydatów może znać pytania jakie padną podczas debaty i będzie odpowiadał na nie swobodnie, podczas gdy pozostali mogą być zaskakiwani pytaniami i zagłuszani przez prowadzącego. Ponadto, tak jak w maju b.r., bezpośrednio po debacie TVP zadba o komentatorów sprzyjających jednemu kandydatowi. Jak się okazało Rada miała rację.

Sztab Andrzej Dudy oczywiście zaprzecza, ale fakty mówią same za siebie.

Trzy pytania z pięciu były identyczne (treściowo) z pytaniami ze spotu Andrzeja Dudy 'Czas wyborów, czas pytań’

napisała Twitterze działaczka społeczna Anna Mierzyńska.

Które pytania z debaty się w nim znalazły? To „Czy podpisałby pan ustawę o przymusowej relokacji imigrantów„, „Czy podpisałby pan ustawę wprowadzającą małżeństwa i adopcję dzieci przez pary homoseksualne„, „Czy podpisałby pan ustawę zastępującą złotówkę walutą euro„.

Zastanawiające jest dlaczego wybrano tak nie istotne pytania dla przeciętnego wyborcy. Kogo teraz interesuje teraz przymusowa relokacja imigrantów (temat rodem z 2015 roku) czy wprowadzanie euro (nikt o tym obecnie nie mówi), a prawdziwe problemy związane choćby z pandemią koronawirusa – utrata pracy, zapaść w służbie zdrowia.

Już w trakcie samego wydarzenia komentatorzy podkreślali bowiem, że pytania zadane kandydatom na prezydenta nie mają większego sensu i są ustawione pod Andrzeja Dudę.

Źródło: NaTemat

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 2.3K
    Udostępnienia

Dodaj komentarz