Andrzej Duda na siłę próbuje zatrzeć wizerunek homofoba. Na próżno. Wszystkie próby nie udane.

Podziel się artykułem:
  • 107
    Udostępnienia

Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta,

Prezydent Andrzej Duda próbuje z wszelkich sił zatrzeć okropny wizerunek homofoba, jak wystawił sobie i obozowi rządzącemu, wypowiadając się na temat społecznosci LGBT, mówiąc, że osoby LGBT to nie ludzie, a ideologia gorsza od komunizmu. Za to spotkała go ostra reprymenda ze stronu USA. Również na arenie narodowej próby zatarcia niekorzystnego wizerunku nie wychodza wcale.

Andrzej Duda chciał zaprosić Roberta Biedronia i jego matkę, ale zaproszenie zostało odrzucone. Kandydat na prezydenta postawił ultimatum:

Spotkamy się, jeśli prezydent przeprosi publicznie

Ponieważ Andrzej Duda nie zamierza przepraszać, do spotkania nie doszło.

Dziś natomiast, 17-go Czerwca, prezydent spotkał się Bartem Staszewskim, organizatorem lubelskiego Marszu Równości, aktywistą LGBT. To spotkanie nie przebiegło po myśli pana prezydenta.

OKO.press przeprowadziło wywiad z gościem Andrzeja Dudy, zaraz po wyjściu pana Staszewskiego z Pałacu.

Bart opowiada jak wyglądało spotkanie:

Spotkanie trwało ponad godzinę. Prezydent powitał mnie uśmiechem, podał dłoń, przywitałem się. Usiedliśmy przy stole, zsunąłem zastawę, by zrobić miejsce na zdjęcia ofiar homofobii — Milo Mazurkiewicz, Dominika z Bieżunia i Kacpra. Przyniosłem też książkę „Różowe trójkąty” o nazistowskich zbrodniach przeciwko osobom homoseksualnymi. Nie chciałem, żeby były wątpliwości, po co przyszedłem.

Nie, nie przyszedłem na kawkę i oprowadzanie po Pałacu jak mi proponowano.

Przyszedłem pokazać prezydentowi, do czego prowadzi szczucie na osoby LGBT, które uprawia PiS. I do czego mogą prowadzić jego własne słowa jako emanacji państwa polskiego.

Jak można było przypuszczać prezydent nie zareagował zbyt entuzjastycznie. Oskarżył uczestników Marszu Równości, że zamiast być nastawionym na walkę o równość, uczestniczy są nastawieni na robienie prowokacji. Po czy dodał, że ochrona należy się wszystkim bez wyjątku.

Mówił rownież, jest wyczulony na dobro wszystkich Polaków.

Jak to skoro mówi o części z nas, że jesteśmy ideologią?

zapytał gość.

Prezydent odpowiedział, że ideologi LGBT jest czymś z Zachodu. A poza tym jest wolność poglądów. On może mówić tak, a ja mogę jego słowa nazywać ideologią. To nikogo nie krzywdzi.

Mówiłem o hańbiącym wecie prezydenta Dudy do ustawy o bezpiecznej tranzycji. Nie zgodził się ze mną. Mówił, że zrobił tak, bo miał prawo. Ot tyle. I znów szybko zmienił temat. Przez całą rozmowę uprawiał deliberację. Ja miałem słuchać, kiedy on, głowa państwa, w akompaniamencie dźwięków przestronnego Pałacu, wykłada mi, co myśli. No nie.

opowiada Bart.

Pan Staszewski opowiada o reakcji pan prezydent na pytanie o zamiar wypowiedzenia słowa „przepraszam„.

Oczywiście [, że prezydent został poproszony żeby przeprosił publicznie za słowa o „ideologii” – przyp. red.], ale znów wrócił do wolności słowa. Powiedział, że tego nie zrobi. Wstałem, odpiąłem guzik i zakomunikowałem, że to już koniec spotkania. Nie mamy o czym dalej rozmawiać. Na koniec rzuciłem, że mam nadzieję, że przyśnią mu się te wszystkie dzieci, które zginęły przez homofobię polskiej klasy politycznej.

Źródło: OKO.press

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 107
    Udostępnienia

Dodaj komentarz