18 ofiar księdza pedofila nie wystarczyło, aby go skazać!

Podziel się artykułem:
  • 3K
    Udostępnienia

Piotr M. do niedawna był proboszczem parafii w Ruszowie koło Zgorzelca. Rok temu trafił do aresztu pod zarzutem seksualnego wykorzystywania dwóch dziewczynek. Okazało się, że już wcześniej wykorzystywał on dzieci w parafii Opatrzności Bożej na Nowym Dworz. Były molestowane przez księdza podczas przygotowań do pierwszej komunii.

Dawno nic tak nie podzieliło mieszkańców dolnośląskiego Ruszowa jak ksiądz Piotr M. “Pedofil stop”– wypisują na murach ci, co wierzą dziewczynkom i ich matkom. A w sieci ganią innych: “odwalcie się, one już swoje przeszły”.

Trzymający stronę księdza głośniej krzyczą, a za jego niewinność daliby się skrócić o głowę. Grupa kobiet ściąga na każdą rozprawę w sprawie Piotra M. do Sądu Rejonowego w Zgorzelcu. 

Kiedy GazetaWroclawska.pl opisał tę historię, zaczęły się do redakcji gazety zgłaszać osoby, które pamiętają duchownego z jego pracy we Wrocławiu.

W sumie do redakcji i prokuratury zgłosiło się 18 osób. Niestety ksiądz za swoje zachowanie we Wrocławiu kary nie poniesie. Wszystkie przestępstwa, o których zawiadomiły pokrzywdzone osoby, już się przedawniły. Ostatnie z nich – 1 stycznia 2009 roku.

Pamiętam półmrok salki katechetycznej i spoconego księdza, całującego w usta. Potem powoli mnie rozbierał aż do majtek.

Tłumaczył, że jestem źle ubrana, że mogę się przeziębić, że plecy odkryte, że bluzeczka musi być w spodniach. Potem poczułam jak wkłada mi rękę do majtek. Nie myślałam o tym jak o molestowaniu. Byłam na siebie zła, że znowu się źle ubrałam i znowu ksiądz musi mi poprawiać ubranie. Nic nie mówiłam rodzicom

powiedziała Gazecie jedna z ofiar.

Na lekcji religii, która odbywała się w małej salce tuż obok kościoła siedział za biurkiem ustawionym na wysokim drewnianym podeście. Nasze zeszyty były opieczętowane tytułami modlitw, które musieliśmy księdzu recytować siedząc na jego kolanach. Podciągał nam spodenki, przy tym zwracając uwagę że koszulka musi się w nich znajdować i że zmarzną nam plecy. Dotykał wszystkie dzieci, w tym mnie, w tylne i przednie części ciała, troszcząc się o nasze zdrowie. Pamiętam że skarżyłam się mamie, ale ta przyznała racje księdzu twierdząc że jesteśmy nieposłuszni i że zawsze się nie pilnujemy, a potem jesteśmy chorzy

opisuje kolejna osoba.

Źródło: Gazeta Wrocławska

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 3K
    Udostępnienia

Dodaj komentarz