Kampania Andrzeja Dudy nabiera tempa. Duda obiecuje cuda!

Podziel się artykułem:

Andrzejowi Dudzie już się wszystko myli. Nie wie jakie ma kompetencje, czy jest premierem, ministrem finansów, posłem czy zwykłym, szarym prezydentem, który nic nie może, ale wiele obiecuje.

Prezydent postanowił zabiegać o głosy bezrobotnych. Tym razem obiecuje nowe świadczenie zwane dodatkiem solidarnościowym w wysokości 1200 zł dla tych, którzy stracili pracę z powodu pandemi. Chce podniesienia zasiłku dla bezrobotnych do 1300 zł miesięcznie. Razem to 2500 polskich złotych. Jest to wiecej niż oferują kraje bogatsze od Polski, jak na przykład Niemcy, Belgia, Wielka Brytania czy Czechy.

Niestety rozdawnictwo jest znakiem firmowym rządów Prawa i Sprawiedliwości. Bez pomysłu na prowadzenie kraju, kupowanie głosów to jedyna metoda na zwycięstwo. Ale na ile można zasłużyć jeszcze Polskę?

Odpowiedź jest prosta, dopóki pożyczają to PiS bierze, a przecież kiedy odda władzę to inni będą się martwić o spłatę długu, który na tą chwilę osiągnął prawie 5 bilionów złotych!

Dziś rzeczywistość jest taka, że bezrobotny otrzymuje 740 zł brutto (niecałe 600 zł netto), jeśli ma za sobą staż pracy pomiędzy 5 a 20 lat. Jeśli staż jest krótszy, dostaje 600 zł brutto (480 zł netto), a jeśli jest dłuższy niż 20 lat, otrzymuje 880 zł brutto (700 zł netto).

Świadczenie jest przyznawane na sześć miesięcy, ale już po trzech jego wysokość jest obniżana o 20 proc.

Dziś chyba nikt nie kwestionuje, że zasiłek musi zostać podniesiony. Do jakiego poziomu?

Według kalkulacji Adnrzeja Dudy zasiłek powinien zostać podniesiony do 1300 zł. Niestety nie wiemy czy chodzi tutaj o kwotę netto czy brutto. Nie wiadomo również czy ta kwota ma być zależna od stażu pracy.

Kolejną kwestią jest zapowiedziany dodatek solidarnościowy w wysokości 1200 zł. Tutaj również nie wiemy czy chodzi o kwotę netto czy brutto. Dodatek miałby być wypłacany przez trzy miesiące osobom, które straciły pracę w wyniku pandemii.

Oba świadczenia dają piękną kwotę 2500 polskich złotych.

Pamietajmy, że od stycznia 2020 r. minimalne wynagrodzenie to 2600 zł brutto – jedynie 100 zł mniej niż połączone świadczenia dla bezrobotnych proponowane przez prezydenta. 

Różnica 100 złotych może przyczynić się do wzrostu bezrobocia, ponieważ ludzie nie będą chcieli pracować za 100 więcej. Przykład idzie z za wielkiej wody:

W USA w czasie pandemii bardzo mocno podniesiono zasiłek dla bezrobotnych i można podejrzewać, że w jakimś stopniu przyczyniło się to do ogromnego wzrostu liczby osób bez pracy

mówił na łamach „Rzeczpospolitej” Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy PIE.

Wygląda na to, że pan prezydent nie konsultował z nikim swojego pomysłu. Wyraźnie to było widać w audycji „RozmowaRMF” gdzie gościem był Michał Dworczyk szef KPRM.

Źródło: spidersweb.pl

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz
Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz