W jaki sposób PiS chce sfałszować wybory? Za pomocą „lewych” kart do głosowania.

Podziel się artykułem:
foto: Nikoff/newspix.pl

Kandydat na prezydenta Stanisław Żółtek pokazał „pakiet wyborczy”. I twierdzi, że łatwo o fałszerstwo. Dokumenty pokazał na konferencji prasowej w Krakowie. Żółtek wyjaśnił, że właśnie taki pakiet trafi do naszych skrzynek pocztowych. Jednak pocztowcy zastanawiają się, skąd mógł wyciec dokument. Poczta Polska miała go otrzymać dopiero w środę wieczorem.

Państwo polskie zleciło wydrukowanie 30 milionów kart wyborczych prywatnej firmie Samindruk z Brodnicy kontrolowanej przez niemiecką firmę Gather Druck und Vertrieb GmbH.

Z naszych informacji wynika, że te druki, z których pracownicy poczty złożą pakiety wyborcze, mają dotrzeć do Poczty Polskiej w środę wieczorem. Jeszcze nikt na poczcie nie wie, jak wyglądają

twierdzi w rozmowie z Faktem Piotr Moniuszko, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty.

Tymczasem jeden z kandydatów na urząd prezydenta Polski, Stanisław Żółtek, twierdzi, że zdobył pakiet zanim trafił on do pocztowców. Jego zdaniem doszło do wycieku. Dokumenty pokazał podczas środowej konferencji prasowej w Krakowie.

Miał go otrzymać od jednego z pracowników firmy zajmującej się konfekcjonowaniem tych pakietów.

W skład pakietu wchodzą:

  • karta do głosowania z wydrukowaną pieczęcią,
  • oświadczenia o oddaniu głosu,
  • instrukcja

Na oświadczeniu należy podać swoje imię, nazwisko, miejsce zamieszkania oraz numer PESEL. Karta zawiera również miejsce na własnoręczny podpis. 

Stanisław Żółtek wyjaśnia jak może dojść do fałszerstwa.

Kowalski otrzymuje pakiet wyborczy, po czym kseruje w kolorze kartę do głosowania i kartę z oświadczeniem o oddaniu głosu. Na identycznej kopercie, jak koperta zwrotna, do której wkłada się głos wyborczy, drukuje taki sam napis. Dzięki temu Kowalski posiada kompletny drugi pakiet wyborczy. Teraz Kowalski wypełnia swój pakiet wyborczy oraz drugi za sąsiada, który do wyborów nie idzie – obydwa pakiety wrzuca do skrzynki wyborczej. Komisja wyborcza nie posiada wzorów podpisów, co sprawia, że każdy może taką kartę sfałszować. Komisja Wyborcza wyjmuje obydwa oświadczenia oraz sprawdza nazwisko, pesel oraz obecność podpisu. Tym sposobem przykładowy Kowalski oddał dwa ważne głosy na swojego kandydata

możemy przeczytać w oświadczeniu przekazanym przez Stanisława Żółtka do mediów.

My też myślimy, że pakiet będzie łatwo podrobić, bo możliwości techniki są teraz ogromne. Jeśli teraz wyciekły to raczej nie z poczty. Skąd? Trudno zgadnąć, bo nawet nie wiadomo, kto pakiety drukuje

ocenia Piotr Moniuszko.

Źródło: Fakt

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz
Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz