Kolejną fazą przekonywania społeczeństwa, że wybory mogą się odbyć, jest otwarcie przedszkoli. Jest jednak mała przeszkoda.

Podziel się artykułem:

Zdjęcie ilustracyjne Fot. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska

Wybory, wybory, wybory. Rząd nie widzi nic innego niż wybory. I chce, aby obywatele też myśleli tylko o wyborach. Stąd program otwierania przestrzeni publicznej. Do lasów, parków i centrów handlowych mają dołączyć przedszkola. Jest tylko jedno ale…

Przedszkola i żłobki mogą wznowić funkcjonowanie od 6 maja – ogłosił dziś premier Mateusz Morawiecki. Ale czy wznowią? Szanse na to maleją, bo nauczyciele nie chcą słyszeć o pracy w czasie epidemii.

Dyrektorzy przedszkoli już zbierają od rodziców deklaracje, którzy z nich chcą wrócić do pracy i posłać swoje pociechy do placówek od 6 maja. 

Wielu przedszkolnych nauczycieli ma swoje dzieci i korzysta z zasiłku opiekuńczego, zajmując się nimi w domach. Oni do pracy od 6 maja nie wrócą, bo wciąż zamknięte będą szkoły. Ale nie tylko o to chodzi. Nauczyciele zwyczajnie nie chcą ryzykować zdrowiem i życiem i nie zamierzają wracać do pracy podczas epidemii. Zwłaszcza, że nie przedstawiono żadnych szczegółowych wytycznych dotyczących tego jak mają zapewnić dzieciom i sobie bezpieczeństwo.

Wiem, że są naciski rodziców, bo zasiłki opiekuńcze są tylko do 3 maja. Ale które dzieci mają być przyjmowane? Jakie środki bezpieczeństwa organ prowadzący, czyli samorząd powinien przygotować? Czy będą maseczki, czy rękawiczki i dla kogo? Dla nauczycieli? Dzieciom mają też kazać siedzieć w maseczkach? Jak miałyby zachować się w tych maseczkach w stołówce? Ile dzieci miałoby być w sali

padają pytania od nauczycieli.

Wstępne wytyczne rządu mówią o tym, że do przedszkoli i żłobków w pierwszej kolejności mogłyby wracać dzieci rodziców pracujących, szczególnie w służbie zdrowia i w zawodach oraz zakładach związanych ze zwalczaniem epidemii. Samorządy mają zapewnić środki ochrony w przedszkolach i żłobkach, a ich dyrektorzy powinni unikać rotacji nauczycieli i pracowników, a także zatrudniania osób starszych niż 60 lat. W żłobkach natomiast powinno być izolatorium. Nie ma w zaleceniach rządu mowy o tym, ile dzieci powinno być w sali czy na stołówce.

Źródło: Gazeta Wrocławska

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz