Farsa z wymiaru sprawiedliwości trwa, kolejni prokuratorzy gnębieni przez Ziobrę za tropienie afer PIS.

Podziel się artykułem:

Kolejna odsłona represji wobec pracowników wymiaru sprawiedliwości, którzy tropią afery rządu. Tym razem chodzi o Adama Andruszkiewicza, który miał być zamieszany w fałszowanie podpisów na listach poparcia dla Ruchu Narodowego w wyborach samorządowych w 2014 roku. Prokuratura ma świadka, który przyznał się do zarzucanych czynów. Ale Andruszkiewicz może spać spokojnie, to nie on stanie przed sądem, tylko prokuratorzy prowadzący śledztwo.

Sprawa dotyczy czterech prokuratorów, którzy w Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku prowadzili od 2016 roku śledztwo w sprawie podejrzeń masowego fałszowania podpisów pod listami poparcia Komitetu Wyborczego Wyborców Ruchu Narodowego do podlaskiego sejmiku w samorządowych wyborach w 2014 roku.

Jeden z podejrzanych w tej sprawie, Paweł P., były członek Młodzieży Wszechpolskiej, przyznał się do winy. Prokuratorom opowiedział, jak według niego wyglądał proceder fałszowania podpisów, w którym miał brać udział, gdy miał 18 lat.

Nie było nas tam dużo, może 5-6 osób. Dowodzili tam Adam Andruszkiewicz i Wojciech N. Oni się kumplowali blisko. Na ekranach monitorów były zeskanowane listy z danymi osób. Były to listy z innych wyborów, tak mi się przynajmniej wydaje. Adam Andruszkiewicz i Wojciech N. mówili obecnym, że mają przepisywać dane osób z monitorów do pustych arkuszy list poparcia w wyborach samorządowych. Te listy były absolutnie puste. Listy leżały na stole. W listach wpisywaliśmy imiona i nazwiska, adresy i numery PESEL osób, których dane były w listach na monitorach komputerów. Po wypełnieniu list wymienialiśmy się nimi i składaliśmy fałszywe podpisy. Adam Andruszkiewicz i Wojciech N. też to robili. Robili to wszyscy. Trwało to parę godzin. Bądźmy szczerzy, było to z głupoty. (W tym momencie podejrzany płacze – zanotował prokurator). Z tymi ludźmi już nie utrzymuję kontaktów

zeznał Paweł P.

Listy poparcia były badane przez biegłego grafologa, który potwierdził, że na różnych listach wyborczych w podpisach poparcia przewijają się te same charaktery pisma należące do tych samych osób. Śledczy uznali to za potwierdzenie zeznań świadka.

Ponieważ prokuratorzy dysponowali wystarczającymi dowodami, postanowili wystąpić od odebranie immunitetu Andruszkiewiczowi i przeszukanie jego biura i mieszkania.

Wtedy, było to w 2018 roku, odebrano im akta.

Na kilka dni przed planowanym przeszukaniem u Andruszkiewicza i jego przesłuchaniem, w trybie „bardzo pilnym” Elżbieta Pieniążek, szefowa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, kazała przywieźć do siebie wszystkie akta postępowania. Cel? Skontrolowanie „zasadności” zaplanowanych przez prowadzących przeszukań i przesłuchań.

W owym czasie nadzorowała ona wszystkich prokuratorów w Białymstoku.

Przekazała ona akta do centrali do Warszawy prosto w ręce Ziobry i jemu podwładnych.

Bez akt prokuratorzy musieli odwołać zaplanowane działania, a prokuratura Ziobry przetrzymała akta aż miesiąc, zwracając je już po wyborach samorządowych.

Prowadzący dostali uwagi, że za wolno pracują. Miesiąc później Andruszkiewicz wszedł do rządu i został wiceministrem cyfryzacji.

W śledztwie dotyczącym fałszowania podpisów na listach Młodzieży Wszechpolskiej doszło z całą pewnością do poważnych uchybień związanych z przewlekłością postępowania.

Dlatego też po analizie sprawy, dokonanej (…) przez Prokuraturę Krajową, doszło do wskazania poważnych wytycznych i w związku z brakiem ich realizacji zastępca prokuratora generalnego pan Krzysztof Sierak wystąpił z wnioskiem o wszczęcie postępowań wyjaśniających, a w konsekwencji dyscyplinarnych wobec tych, którzy dopuścili się daleko idących zaniechań w tym postępowaniu

oświadczył minister Ziobro. Zapewnił, że przyczyny przewlekłości śledztwa będą „rzetelnie analizowane„.

Teraz prokuratorzy prowadzący śledztwo mają stanąć przed sądem dyscyplinarnym.

Zachodzą podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec prokuratorów w związku z popełnieniem przewinienia służbowego wskazanego w artykule 137 paragraf 1 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 roku Prawo o prokuraturze

powiedział Prokurator Paweł Sawoń, wiceszef białostockiej Prokuratury Regionalnej.

Teraz Zbigniew Ziobro sam wyznaczy rzecznika dyscyplinarnego z innego regionu, który zajmie się postawieniem białostockich prokuratorów przed sądem dyscyplinarnym.

Źródło: TVN24.PL

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz
Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz