Gigantyczny przekręt na testach na koronawirusa. Ktoś musiał zarobić

Podziel się artykułem:
  • 1.6K
    Udostępnienia

Dlaczego nie kupić taniej jak można drożej, ktoś z rodziny zarobi. Zapewne takie motto przyświecało temu kto podjął decyzję o zakupie testów na COVID-19. Okazuje się że Polska mogła kupić je bardzo tanio.

Obecnie w Polsce w ciągu doby wykonuje się około 8 tysięcy testów na koronawirusa. Zdaniem wielu ekspertów jest to zdecydowanie za mało jak na tak duży kraj. 

Jak podaje „Gazeta Wyborcza” do rządu Morawieckiego zgłosiła się firma Pro-Salus, chcąc zaoferować testy na koronawirusa w bardzo korzystniej cenię.

Pan Morawiecki i spółka odrzucili ofertę kupna miliona testów za bezcen, tłumacząc się tym, że są one miernej jakości. Warto jednak dodać, że są one używane w Chinach i posiadają nawet certyfikat UE. 

Dziś koszt testu w Polsce to 400 zł, oferowałem je za nieco ponad 100 zł. Nie rozumiem tej sytuacji. Komu i dlaczego zależy, żeby kupować drożej i powoli?

mówi szef firmy, Piotr Rybski.

Nieoczekiwanie decyzję o odrzuceniu oferty skrytykował polityk partii rządzącej Andrzej Sośnierz. Uważa on, że Ministerstwo Zdrowia powinno zweryfikować tę ofertę, a nie automatycznie odrzucać. 

Chodzi nie o to, że nie kupiono testów od firmy Pro-Salus, ale o to, że nawet nie sprawdzono porządnie wiarygodności jej oferty. Zwiększenie liczby testów jest kluczową sprawą. Musimy izolować zakażonych, a reszcie ludzi pozwolić w miarę normalnie żyć. W przeciwnym razie czeka nas gospodarcza i społeczna katastrofa 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 1.6K
    Udostępnienia

Dodaj komentarz