Armia będzie pilnować skrzynek pocztowych. Głosowanie obowiązkowe!

Podziel się artykułem:
  • 610
    Udostępnienia

Sami rządzący wciąż nie wiedzą, jak dokładnie będzie wyglądać głosowanie korespondencyjne. Ba, nie wiadomo nawet, kiedy wybory prezydenckie się odbędą. Z punktu widzenia PiS kluczowe jest jedno: żeby jakoś się odbyły i to jak najszybciej. Frekwencja nie ma dla obozu władzy większego znaczenia.

Poczta Polska czyli największa spółka Skarb Państwa ma za pomocą listonoszy rozmieścić po całej Polsce setki tysięcy kart wyborczych, a czuwać nad całością będą wicepremier Jacek Sasin oraz nowy prezes pocztowców, dotychczas wiceszef MON i MSWiA Tomasz Zdzikot.

Oficjalnie podaje się, że w całej PP zatrudnionych jest blisko 80 tys. ludzi. Być może na tej podstawie, politycy rządzący stwierdzili, że całą operację da się spokojnie przeprowadzić i nie będzie z tym większego problemu. Ale tyle liczby. Bo one tak naprawdę nie do końca odzwierciedlają tego, jak struktura Poczty wygląda. Że z tych 80 tys. ludzi spora większość to administracja, a dopiero potem pracownicy placówek pocztowych, sortowni czy kierowcy. I tutaj argumentów „za” wyborami korespondencyjnymi zaczyna brakować.

Przede wszystkim należy wziąć po uwagę fakt, że samych listonoszy, kurierów nie jest aż tak wielka ilość, jak podają politycy. Przede wszystkim jest duża grupa, która jest być może na zwolnieniach, niezdolna do pracy. Nie ma kto ich zastąpić.

Jak ma wyglądać proces głosowania.

Na tydzień przed wyborami listonosze zaczną wrzucać do naszych skrzynek pakiety wyborcze. W pakiecie będzie karta do głosowania, koperta zwrotna, instrukcja i oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu.

W dniu wyborów, swój głos włożony do koperty wraz z oświadczeniem będziemy mogli wrzucić do specjalnej skrzynki na terenie gminy, w której mieszkamy. Poczta ma je opróżniać tak, by najpóźniej trzy godziny po zakończeniu głosowania karty trafiły do gminnej komisji wyborczej. A komisja policzy głosy i ustali wyniki na swoim terenie.

Odrazu powstaje pytanie, kto sprawdzi, kto głosował?

Nigdzie nie pojawia się element weryfikacji tożsamości głosującego z użyciem np. dowodu osobistego

mówi Onetowi poseł Mariusz Witczak z Koalicji Obywatelskiej.

Załóżmy ekstremalny przypadek człowieka, który terroryzuje resztę rodziny. Przejmuje wszystkie wrzucone do skrzynki karty wyborcze. Ma dostęp do numerów PESEL swoich bliskich. Za nich oddaje głos i sam wrzuca karty do skrzynki. Albo wnuczka, który kradnie kartę babci

kontynuuje Witczak.

Jak podaje Onet.pl wyznaczone skrzynki pocztowe w dniu wyborów mają ochraniać wojsko i policja.

Źródło: Onet/Salon24

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!

Jeśli zapiszesz się do newslettera nasz wydawca podeśle Ci najciekawsze newsy dnia. Obiecujemy, że nie będziemy spamować i w każdej chwili możesz zrezygnować

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 610
    Udostępnienia

Dodaj komentarz