Jak rozwiązać problemy kościoła katolickiego, który tylko potrafi brać, ale nic nie daje od siebie.

Podziel się artykułem:
  • 88
    Udostępnienia

Kościół zamiast pomagać w trudnych czasach kryzysu, potrafi narzekać na brak pieniędzy. Zamiast pomagać, sam oczekuje pomocy. Z bezpłatną poradą przychodzi Joanna Senyszyn!

Kolejna bezpłatna rada, jak kościół może rozwiązać swoje problemy finansowe związane z koronawirusową zarazą

tak rozpoczyna swój wpis na Facebooku.

Trzeba zrezygnować z „co łaska, ale nie mniej niż…” i przejść na podatek od wiernych. Episkopat bronił się przed nim rękami i nogami, a dziś byłby jak znalazł.

Z wiadomych względów episkopat nie jest fanem takiego rozwiązania. O czym wspomina autorka później.

Wprawdzie okaże się, że wiernych jest kilkukrotnie mniej niż chełpi się kościół, ale więcej niż 1 milion, który obecnie uczestniczy w niedzielnych mszach i daje na tacę.

Dalej pani Joanna podpowiada, że takie rozwiązanie pozwoliłoby na likwidację przynajmniej połowy „z 10,3 tys. parafii i nie martwić się, że jest mało powołań do stanu duchownego, bo wystarczy aż nadto.”

Prawda wyzwoli ze złudzeń i części pieniędzy, ale pozwoli dostosować materialny i kadrowy potencjał kościoła do rzeczywistych potrzeb wiernych.

kończy swój wpis.

Rozwiązanie proste i logiczne. Nie obciążające budżety państwa. Jest jednak jeden problem. Państwo to musi być świeckie.

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 88
    Udostępnienia

Dodaj komentarz