Dominik Tarczyński chwali się dziadkiem, a czy dziadek jest jak kryształ?

Podziel się artykułem:

Dominik Tarczyński, od góry z wyciągniętymi rękoma

„Pisowski kryształ” to określenie przejdzie do historii. Kryształy to wszyscy ludzie z PIS zamieszani w różnego typu skandale. A jest tych afer tyle, że potrzeby jest osobny artykuł, żeby je wymienić. Czy w pisowski kryształ wpisuje się również sylwetka dziadka Dominika Tarczyńskiego?

Dominik Tarczyński nie odpowiada w najmniejszym stopniu za grzechy i zasługi swojego dziadka.

Jednak jednocześnie ten agresywny polityk odpowiada w 100 % za manipulacje jakich dopuszcza się w swoich opowieściach o „bohaterskim” przodku, które miał rzekomo chronić Żydów.

Oto co można znaleźć wśród dokumentów zalegających w IPN w teczce dotyczącej dziadka Dominika Tarczyńskiego:

  • fragment archiwalnego dokumentu: „W okresie okupacji Albiński współpracował z Niemcami, należał do organizacji, która współpracowała i pomagała hitlerowcom w ustalaniu, wyszukiwaniu ukrywających się Żydów przed ich zagładą i egzekucją. (…) Widziano go często z policją niemiecką na terenie Bełżyc”.
  • fragment innego archiwalnego : „Albiński (…) był człowiekiem takim, że w czasie okupacji chodził i zbierał kontrybucję od ludzi więcej zamożnych, które to miały być przeznaczone na cele walki z komunizmem w znaczeniu, że to Niemcy robili, a w zasadzie pieniądze te znajdowały się w kieszeni Albińskiego, jak również i pieniądze zdobyte po zabiciu Żydów”.

Czy polityk, który ukrywa treść takich dokumentów, ma prawo by kogokolwiek umoralniać?

Czy polityk, który manipuluje faktami, przeprosi kiedykolwiek?

Są to oczywiście pytania retoryczne.

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz