Piękna historia o heroicznym zachowaniu księdza okazuje się być fake newsem.

Podziel się artykułem:

Ta historia obiegła świat: zarażony koronawirusem włoski ksiądz zmarł, gdy zrezygnował z respiratora na rzecz innej osoby. Media pisały o chrześcijańskim heroizmie. Okazuje się, że ta opowieść jest nieprawdziwa. Ksiądz w ogóle nie był podłączony do respiratora, bo ze względu na inne schorzenia nie mógł go używać.

W ostatnich dniach ogromną popularność w sieci zdobyła historia włoskiego księdza Guiseppe Berardelliego, który zmarł z powodu zakażenia koronawirusem. Przed śmiercią jednak, widząc, że brakuje sprzętu medycznego dla chorych, miał poprosić lekarzy, aby odłączyli go od respiratora (zakupionego rzekomo specjalnie dla niego) i udostępnili go komuś, kto ma większe szanse na przeżycie. Według włoskich mediów ksiądz miał nie znać osoby, której podarowano respirator.

Historia księdza szybko obiegła świat, a polscy internauci zaczęli porównywać duchownego do św. Maksymiliana Kolbego

Catholic News Agency dotarła do sekretarza generalnego diecezji, w której służył ks. Guiseppe Berardelli. Powiedział on, że zmarły duchowny nie oddał swojego respiratora innej osobie. Okazało się bowiem, że ksiądz, ze względu na inne schorzenia, nie mógł używać respiratorów i odmówił podłączenia do takiego urządzenia. Sprzęt nie był również zakupiony specjalnie dla Berardelliego – urządzenie należało do szpitala, w którym ksiądz przebywał. Sekretarz podkreślił jednak, że zmarły kapłan był człowiekiem wielkiej wiary i nie jest wykluczone, że oddałby dobrowolnie swój respirator komuś innemu

Informacja o tym, że ksiądz Berardelli nie oddał swojego respiratora innemu pacjentowi, pojawiła się również na katolickim portalu Crux. Zdementowała ją też włoska „La Repubblica”. Portal BBC usunął już nieprawdziwy fragment ze swojego artykułu, zastępując go informacją, że „doniesienia o oddaniu respiratora zostały zdementowane przez przyjaciół Berardelliego”. 

Heroizm zdarza się rzadko – ale nikt go nie wymaga i nie oczekuje. Duchowni, jeśli chcą dać przykład miłości bliźniego, nie muszą odłączać się od respiratorów. Kościół mógłby poświęcić część swojego ogromnego majątku na pomoc ofiarom epidemii. Na razie wiadomo, że archidiecezja łódzka kupiła dwa respiratory. Dobre i to, ale Kościół stać na kupno tysięcy tych urządzeń. Zamiast tego słyszymy tysiące modlitw – one nic nie kosztują, ale też niczego nie zmieniają.

Źródło: demagog.org.pl

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz