Pandemia COVID-19 bezlitośnie obnaża obłudę kościoła katolickiego i pokazuje jego bezsilność, jednocześnie dając świadectwo na nie istnienie boga.

Podziel się artykułem:
  • 124
    Udostępnienia

W Polsce jak i na świecie, księża dwoją się i troją aby podtrzymać upadajcy mit, a wraz z nim władzę i przede wszystkim pieniądze. Jedni latają samolotem z relikwiami, inni jeżdżą samochodem odmawiając modły, jeszcze inni organizują procesje. A największym źródłem infekcji jest sam kościół. Przykład Korea Południowa.

Największym ogniskiem epidemii koronawirusa w Korei Południowej był kościół. Kobieta określona w raporcie koreańskich epidemiologów jako „pacjentka nr 31” była w nim na dwóch mszach. Po tych nabożeństwach wierni, którzy brali w nich udział, zaczęli masowo chorować na COVID2019. W Korei na tę chorobę zapadło ok. 8 tysięcy osób. Ponad 60 z nich zmarło.

Na początku lutego kobieta miała wypadek samochodowy. Nie był on groźny, ale mimo to zgłosiła się do szpitala w mieście Daegu i została do niego przyjęta. Być może to właśnie tam zaraziła się koronawirusem. Nie wykazano jednak, by w tym czasie był tam inny chory pacjent lub gość, który miał z nią kontakt.

Leżąc w szpitalu, kobieta dwa razy wyszła z niego i poszła na msze do pobliskiego kościoła. Pierwszy raz była na niej 9 lutego w niedzielę. Po tym nabożeństwie jej stan się pogorszył. Dostała gorączki i zaczęła kasłać. Mimo to wyszła ze szpitala drugi raz i 16 lutego wzięła udział w kolejnej mszy. 

Po tej mszy okazał się, że jest chora na COVID2019. Testy potwierdziły tę diagnozę. Natychmiast zarządzono badanie osób, które brały udział w nabożeństwach. Epidemiolodzy ustalili, że biorąc udział w obu mszach, kobieta mogła zarazić nawet 1100 osób. Ostatecznie okazało się, że wirus przeniósł się na kilkaset osób, które były w tym czasie w kościele i na członków ich rodzin.

Nic to jednak nie nauczyło polskich duchownych. Wszakże taca nie napełni się sama!

Pierwsza ofiara śmiertelna COVID2019 w Polsce to 57-letnia kobieta. Zmarła w szpitalu w Poznaniu. Przed zachorowanie uczestniczyła w autokarowej pielgrzymce do Górki Klasztornej.

Jeden z Polaków chorych na COVID2019 był szafarzem. Pomagał księdzu w udzielaniu komunii świętej.

Mówi się, że jak samolot spada z nieba to nie ma w nim ani jednego ateisty. Za to żadna modlitwa nie uchroniła spadającego samolotu. Wnioski kochani czytelnicy, wyciągnijcie sami.

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 124
    Udostępnienia

Dodaj komentarz