Notująca niemal pół miliarda zł straty rocznej Polska Grupa Górnicza przeznaczyła na czternastki dla górników 300 mln zł i ogłosiła wzrost ich uposażeń o 6 proc.

Podziel się artykułem:

W ubiegłym roku doszło do największego od lat strajku nauczycieli. Zakończył się spektakularnym fiaskiem. Komentatorzy polityczni stwierdzili wtedy niemal jednogłośnie, że wynikało to ze „wzięcia uczniów na zakładników”. Tymczasem powód był zupełnie inny – protesty nie odbyły się tuż przed wyborami, co przełożyło się na niczym niezmącone poczucie bezpieczeństwa obozu rządzącego.

Foto: PAP

Tymczasem górnicy odrobili lekcję i zagrozili strajkiem w odpowiednim momencie.

Nierentowne kopalnie ciągną na dno nie tylko PGG. Ostatnie odpisy amortyzacyjne spółek dorzucających się do górników: PGNiG 272 mln zł, PGE 79 mln zł, Energa 65 mln zł, Enea 53 mln zł. Jak kończyna jest zakażona to się ją amputuje, a nie przenosi gangrenę na zdrowe organy. Ale co z tego? Przecież i tak pomogą politycy więc po co się martwić ryzykiem utraty płynności swojego pracodawcy? Pomogą, bo górniczy związkowcy wiedzą, że skuteczny protest to protest przedwyborczy.

Stojąca nad przepaścią PGG ogłosiła w Walentynki (sic!) rekordowe czternastki dla górników za ponad 300 mln zł, a w tym tygodniu podwyżki o niemal 6 proc. dzięki sukcesowi negocjacji z władzami. Rząd mówi o kompromisie, bo przecież spółka notująca niemal pół miliarda zł straty rocznej mogła dostosować się do żądań związkowców i zwiększyć pensje o 12 proc., a tak wypłaci im znacznie mniej…

I jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki, górnicy pokochali rosyjski węgiel. I po proteście.

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:

Dodaj komentarz