Tadeusz Rydzyk – ciekawe wideo

Podziel się artykułem:
  • 3
    Udostępnienia

Tadeusz Rydzyk pochodzi z Olkusza. Urodził się 3 maja 1945 roku.

Fot: Super Express

Po szkole jako młody chłopak trafił do Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie. Później studiował teologię biblijną na ATK w Warszawie. Śluby wieczyste złożył w 1971 roku w lutym, a w czerwcu tego samego roku został księdzem. Był katechetą m.in. w Toruniu i Krakowie. W latach 80. wyjechał do Włoch, później do RFN. W latach 1987 – 1991 pracował w klasztorze żeńskim jako kapelan w miejscowości Oberstaufen. To w tych latach przebywał w diecezji augsburskiej i nawiązał kontakt z lokalnym radiem pod nazwą “Radio Maria”. Odtąd zaczął poznawać działalność mediów katolickich. W 1991 roku wrócił do Polski i zamieszkał w Toruniu, a następnie założył Radio Maryja, pierwszą katolicką rozgłośnie w kraju o tka dużym zasięgu. Później zakładał kolejno gazetę „Nasz Dziennik”, a Telewizję TRWAM i wyższą szkołę medialną.

Wróćmy jednak do 1986 roku kiedy to wyjechał na pielgrzymkę do Rzymu. Nie wrócił jednak z niej do Polski, tylko pojechał do Niemiec. Jego pobyt w Niemczech to największa tajemnica Rydzyka. Przez rok nie wiadomo było, co się z nim działo. Z tego powodu zakon nawet myślał o zawieszeniu Rydzyka w czynnościach kapłańskich. Później okazało się jednak, że zaczął pracować w parafii Oberstaufen. Podobno w tamtym okresie sprowadzał do Polski niemieckie samochody zwolnione z opłat celnych i nawiązał kontakt z ksenofobiczną rozgłośnią Radio Maria International. Radio zamknął niemiecki Kościół Katolicki, a jego nazwa została zmieniona na Radio Horeb. Podobno występował na jej falach. Tam zapoznał się z funkcjonowaniem mediów mających w swoim przesłaniu działalność religijną.

Rydzyk od zawsze kłamał. Samochód Audi 80 kupili mu podobno biedni Niemcy, bo jeździł starym rowerem. Skąd my to znamy? 

Wokół radia maryja również jest wiele kontrowersji.  Nie wiadomo, kto finansuje rozgłośnię, bo podobno nie prowadzi ona księgowości. Częściowo zasilana jest ze składek słuchaczy. Wiadomo, że pomoc zaproponował mu włoski dyplomata pracujący w Niemczech Ivano Pietrobelli i wyposażenie stacji zostało zakupione z funduszy zagranicznych. O ich pochodzeniu o. Rydzyk mówi bardzo ogólnikowo. Pewnie następny biedny i bezdomny sfinansował to przedsięwzięcie. 

Tadeusz Rydzyk zebrał miliony na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Ani złotówka nie trafiła do stoczniowców, choć prosili o pieniądze wielokrotnie. Nikomu nie powiodły się też próby wpłynięcia na księdza przy pomocy kościelnych zwierzchników bądź prokuratury.

Stoi on bowiem ponad prawem! 

Fot: Gazeta Pomorska


Ojciec Rydzyk powiedział, że nie da nam pieniędzy „na przeżarcie”– zdradza Jerzy Borowczak, lider stoczniowej „Solidarności”

Rydzyk nigdy nie miał pozwolenia na ogólnokrajową zbiórkę, ale posłużył się fortelem.

Jerzy Borowczak wspomina: – Wracaliśmy z Warszawy z pozwoleniem od Millera. Pod Gdańskiem około pierwszej w nocy dodzwonił się do naszego samochodu ojciec Rydzyk. Poprosił, żebyśmy przyjechali do Torunia do studia. Pojechaliśmy jeszcze tej nocy.

Na antenie – około trzeciej w nocy, gdy z powodu różnicy czasu audycji słucha głównie Polonia amerykańska – związkowcy ze stowarzyszenia zaczęli opowiadać o planowanej zbiórce: mówili o potrzebach Stoczni, która z braku możliwości kredytowania budowy kolejnych statków musi zwalniać ludzi. I o tym, że kolebkę „Solidarności” mogą uratować już tylko pieniądze.

– Kiedy poinformowaliśmy, że mamy oficjalne pozwolenie na zbiórkę w całym kraju, ojciec Rydzyk zabrał nam mikrofon – wspomina Borowczak. – Zaczął mówić, żeby na „Solidarność” nie wpłacać, bo nie wiadomo, co się z tymi pieniędzmi stanie.

Borowczaka najbardziej oburzyły słowa Rydzyka o tym, żeby „Solidarności” nie ufać: – Chwilę po tym ojciec Rydzyk zaapelował do słuchaczy, by wpłacać na subkonto Radia Maryja. A nas zapewnił, że będziemy zbierać razem, na wspólną sprawę. Tylko że informacji o akcji naszego stowarzyszenia na antenie radia już więcej nie było. I w radiu, i w „Naszym Dzienniku” podawano tylko konto w Toruniu.

Dlaczego śledczy do tej pory nie chcą wyjaśnić tajemniczego wypadku opla calibry, w którym zginęły trzy osoby związane ze zbiórką ojca Rydzyka na ratowanie Stoczni Gdańskiej, ok. 200 mln zł? Z tej kwoty partner Rydzyka – ojciec Jan Król – przepuścił 5 mln zł na giełdzie?

Zostaw komentarz

Podziel się artykułem:
  • 3
    Udostępnienia